- No ja ciebie też. - powiedział uśmiechnięty.
- Nie rozumiesz prawda? Myślisz, że chodzi o miłość między przyjaciółmi?
- Tak. - odparł krótko. - Ale tobie nie o taką ... Słuchaj Weronika ja... - nie dokończył bo mu przerwałam.
- Wiem co chcesz mi powiedzieć, więc nie kończ i zapomnij o tym co przed chwilą usłyszałeś. - obróciłam się na bok plecami do niego.
- To nie chodzi o to. Uwielbiam cię, ale ja nie jestem gotowy na dziecko.. Ja sam nim jeszcze jestem, a z resztą nie jest to moje dziecko.. - mówił powoli.
- Zapomnij okej?! - krzyknęłam nie odwracając się.
- Jak chcesz... Zapomnijmy, najlepiej o wszystkim .. - powiedział spokojnie ale wychodząc trzasnął drzwiami.
Ja ponownie zaczęłam płakać, ale poczułam ulgę, że już to powiedziała. Kamień spadł mi z serca. Za chwilę do sali wszedł lekarz i mówił, że dowiedział się, że jestem w ciąży. Uspokoił mnie mówiąc, że dziecku nic nie będzie. Następnego dnia wyszłam ze szpitala. Przyjechali po mnie rodzice. Pojechaliśmy do mojego domu. Natka przekazała im kluczę żeby zajęli się Parysem a ja wcześniej ich powiadomiłam iż jestem w szpitalu. Kiedy usiedliśmy przy stole rodzice zaczęli pytać jak to się stało. Ja nie miałam ochoty im tego opowiadać bo pomyśleliby, że mam coś z głową. Nigdy nie miałam takich akcji cięcia się czy w ogóle myśleniu o śmierci. To chore, ale pod wpływem emocji chciałam do tego doprowadzić. To głupie ale niestety prawdziwe.
- Muszę wam coś powiedzieć.. - zaczęłam a mama tylko kiwnęła głową.
- Jesteś w ciąży prawda? - powiedziała.
- Tak ...
- I co teraz zamierzasz? - powiedział zszokowany tata.
Jednak matki wiedzą wszystko..- pomyślałam.
- Nie wiem, na pewno zostawię to dziecko to nie ma innej opcji. A co do pieniędzy to nie wiem. Dostanę zasiłek dla samotnych matek i chyba będę musiała iść do pracy.
- A Zayn wie? - spytała mama.
- Tak powiedziałam mu..
- I co on na to?
- Powiedział, że on nie jest gotowy na dziecko, kariera się rozwija, że nie jesteśmy ze sobą i żebym usunęła ciąże..
- Słucham?! - oburzył się mama.
- Wiem, już go sprowadziłam na ziemię.
- A ten co u nas ostatnio bywał, ten w loczkach. - powiedział tata.
- To Harry. - dodała mama.
- Co Harry? To tylko mój przyjaciel nic poza tym. Jest zawsze przy mnie i tyle.
Kłamałam... kłamałam im prosto w twarz. Harry już nigdy się do mnie nie odezwie. I nie powiedziałam im prawdy jak to się stało, że trafiłam do szpitala. Za pół godziny przyjechała Paula z Dawidem i Lenką. Rodzice zadzwonili do siostry i powiedzieli jej o całym zajściu, więc jak najszybciej mogła to przyjechała. Pogadaliśmy jeszcze i rodzice za jakiś czas się zebrali. Powiedzieli, że jak coś to są pod telefonem. Zostałam z Paulą bo szwagier i siostrzenica oglądali telewizję.
- Jak to na prawdę było? - powiedziała siostra.
Opowiedziałam jej wszystko. Co do szczegółu, całą prawdę. Ulżyło mi.. A ona była zaskoczona i nie mogła w to uwierzyć. Co do ciąży to już w ogóle. Mówiła, że to nie jest koniec świata i, że mam się cieszyć. Zawsze będzie mnie wspierała i jeśli będę potrzebowała pomocy ona zawsze mi pomoże. Za to ją kochała, tak samo jak resztę. Przed Paulą nie miałam żadnych tajemnic. Później oni też pojechali do domu, bo Dawid jechał do pracy, a do mnie zadzwoniła Natka. Było już dość późno i wiedziała po rozmowie w jakim jestem stanie i nie narzucała się.Wiedziała, że chce pobyć sama i pozbierać myśli. Tak minęły kolejne prawie 8 miesięcy.. Ze mną i z dzieckiem było wszystko w porządku. Harry się nie odzywał, nic .. Żadnego znaku życia, przez to cierpiała.. Ale mi pierwszej było wstyd napisać po tym wszystkim. Spędzałam czas z Natalią i rodziną i oczywiście z resztą chłopaków oprócz Zayna i loczka. Z Malikiem też nie rozmawiałam.. Nie miałam po prostu o czym. Bycie samej w ciąży było uciążliwe. Z tym wielkim brzuchem miałam problem z założeniem skarpetek ale jakoś musiałam dawać sobie radę. No i mój ukochany towarzysz był cały czas ze mną. Jednak pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Miałam wyznaczoną datę na 16 sierpnia a był 14 wieczorem. Stałam w kuchni i robiłam sobie kanapki gdy nagle zadzwonił mi telefon. Miałam go w zacięgu ręki, więc od razu wzięłam go do ręki i zobaczyłam kto dzwoni. Był to Harry. Bardzo się zdziwiłam..
- Cześć. - mówił nieśmiało.
- Cześć. - odparłam.
- Słuchaj... Możemy się spotkać? Nie chce mi się gadać przez telefon.
- Tak, ale ja nie wychodzę z domu, więc jak chcesz to przyjeżdżaj jestem wolna.
- A mógłbym teraz wpaść?
- Tak, zapraszam.
- Okej to będę za chwilę. Pa.. - ostatnie słowo powiedział ciszej.
- Hej..
Rozłączyłam się i myślałam, że to sen. Nie odzywaliśmy się do siebie tyle czasu a tu nagle coś takiego. Mimo wszystko cieszyłam się. Co noc o nim myślałam i było mi strasznie trudno bez niego. On był cały czas przy mnie. Zawsze wtedy kiedy go potrzebowałam i wtedy kiedy nie. Był cały czas i to w nim kochałam... Zawsze mogłam na niego liczyć. Za 20 minut już był. Zadzwonił do drzwi a ja najszybciej jak się da poszłam otworzyć.
- Hej wchodź. - powiedziałam.
- Dzięki. - odpowiedział i lekko się uśmiechnął.
Poszliśmy na kanapę i usiedliśmy koło siebie. Wyłączyłam telewizor bo nie chciałam żeby coś nam przeszkadzało a wiedziała, że Harry chce poważnie porozmawiać.
- Ślicznie wyglądasz z tym brzuszkiem.
- Dziękuję. - odpowiadałam sztywno bo nie wiedziałam jak po takim czasie mam z nim rozmawiać.
- Weronika, przepraszam cię... Nie chciałem żeby to tak wyszło, Po tamtej kłótni nie wiedziałem co mam zrobić. Nie miałem odwagi żeby nawet do ciebie napisać ani zadzwonić. Przez to wszystko straciłem osobę która była dla mnie najważniejsza. I ... Przepraszam.
- Nie przepraszaj, ja powinnam to zrobić. Byłam straszna, wkurzyłam się jak powiedziałeś, że jesteśmy tylko przyjaciółmi. Ale widocznie nic do mnie nie czujesz i nic nie mogę na to poradzić. Miałam już tyle czasu, że zaczęłam się przyzwyczajać do tego, że ciebie nie ma i już nigdy może nie być.. - To było ciężkie. Ale wreszcie miałam okazję powiedzieć mu na spokojnie co myślę. - Kocham cię i jak na razie nie przestałam trudno.. Nic już na to nie poradzę. - zdążyłam dokończyć kiedy złapał mnie skurcz. Był on tak silny, że złapałam się za brzuch i lekko się podniosłam.
- Co Ci jest? - spytał przerażony Harry.
- Mam skurcze.. - strasznie bolało. Tak nagle, ni stąd ni zowąd miałam skurcze. Były możne i częste.
Ponownie Styles zadecydował, że jedziemy do szpitala... Tak, znowu on. Zawsze przy mnie był w najgorszych momentach.. Po wejściu do samochodu już w drodze do szpitala poczułam, że leci mi coś po nogach. Czy ja już nie trzymam moczu?- pomyślałam. A wtedy odeszły mi wody. Strasznie bolało. Znowu wsadzili mnie na wózek inwalidzki i od razu wzięli na porodówkę. Miałam już 10 cm rozwarcia. Harry wszedł ze mną i trzymał mnie za rękę. Kazali mu się tylko ubrać w jakiś tam fartuszek. Nie pytali nawet czy jest kimś z rodziny bo widocznie od razu uznali, że to ojciec dziecka. Nie dali mi już znieczulenia bo było za późno. Jeszcze chwilę skurczy i zaczęłam przeć. Parłam i parłam, myślałam,że coś jest nie tak ale za sekundę urodził się. Gratuluję mają państwo syna. To był on.... Rozpłakałam się tak samo jak Harry. Tyle emocji związanych z tym.. Położyli mi go na klatce piersiowej. Przytuliłam go i ucałowałam w głowę. Zaraz zabrali dziecko umyli i ubrali i dali Harremu na ręce. Był tak przerażony a zarazem podekscytowany, że tego nie da się opisać. Jest gwiazdą i widział wiele ale ale takiego widoku nigdy w życiu nie zapomni.
- Kocham was. - powiedział i pocałował mnie prosto w usta trzymając moją.... Naszego syna na rękach.
- Ja was też. - wziąć rozpłakana.
To najpiękniejszy widok na świecie. Nowe życie, nowa ty i nowa miłość. Później wzięli małego i zawieźli mnie do sali. Harry zaczął dzwonić do wszystkich i do moich rodziców i siostry również. Był tak podekscytowany i wszystkim mówił, że mamy synka. Oprócz moich najbliższych i Zayna nikt nie wiedział, że to nie jest dziecko Harrego, ale jemu to nie przeszkadzało. Kiedy patrzył na to jak rodzi się nowy człowiek odezwał się w nim instynkt ojcowski. Pokochał go od pierwszego wejrzenia. Leżałam spokojnie i w trakcie przywieźli małego do mnie. Tak słodko spał był przepiękny. Po chwili przyszedł Harry. Usiadł koło mnie.
- To prawda co mówiłeś wcześniej? - spytałam lekko obolała.
- Tak, nie zdążyłem powiedzieć Ci tego w domu, że nie umiem bez ciebie żyć i kocham cie. Wcześniej już coś do ciebie czułem ale nie chciałem zepsuć naszej przyjaźni. Teraz mogę Ci to powiedzieć bez żadnych skrupułów. Kocham cię. - mówił.
- Ja ciebie też Harry. - lekko się podniosłam i go pocałowałam.
Przynieśli moją kartę i kartę dziecka w której było napisane: Ojciec dziecka: Harry Styles. Oboje się tylko do siebie uśmiechnęliśmy bo byliśmy szczęśliwi. Ale musieliśmy wymyślić jeszcze imię dla dziecka.
- Więc jak? Abraham? Zdzisław? - śmiał się loczek.
- Hahaha nigdy w życiu. - odparłam.
- A może Alfons?
- Harry przestań. - rozbawiło mnie to. - A Oliver? Oluś, Oli... - uśmiechnęłam się.
- Śliczne. - powiedział chłopak i znowu mnie pocałował. Nasz mały Oliver... - również się uśmiechnął.
Byłam najszczęśliwszą kobietą na świecie. Tak... Kobietą, już mogłam się tak nazwać. Mam synka którego kocham najbardziej na świecie, on ma ojca który go kocha i mam tą pewność, że będzie z nami zawsze.. A ja .. Ja zyskałam chłopaka o którego tak walczyłam i z którym tyle przeżyłam. Była już noc około 3, więc żadnych odwiedzin nie było, całe szczęście. Chciałam się nimi nacieszyć. Harry nie pojechał do domu tylko zasnął koło mnie.
_____________________________________________
DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKIE MIŁE KOMENTARZE! UWIELBIAM WAS. TO JEST CHYBA NAJDŁUŻSZY ROZDZIAŁ JAKI NAPISAŁAM ALE W NIM SIĘ CHYBA NAJWIĘCEJ DZIEJĘ :) ZARÓWNO ZAPRASZAM DO CZYTANIA JAK I KOMENTOWANIA.
Kocham cię Anka i trzeba coś z tobą zrobić hahaha <3
- Nie rozumiesz prawda? Myślisz, że chodzi o miłość między przyjaciółmi?
- Tak. - odparł krótko. - Ale tobie nie o taką ... Słuchaj Weronika ja... - nie dokończył bo mu przerwałam.
- Wiem co chcesz mi powiedzieć, więc nie kończ i zapomnij o tym co przed chwilą usłyszałeś. - obróciłam się na bok plecami do niego.
- To nie chodzi o to. Uwielbiam cię, ale ja nie jestem gotowy na dziecko.. Ja sam nim jeszcze jestem, a z resztą nie jest to moje dziecko.. - mówił powoli.
- Zapomnij okej?! - krzyknęłam nie odwracając się.
- Jak chcesz... Zapomnijmy, najlepiej o wszystkim .. - powiedział spokojnie ale wychodząc trzasnął drzwiami.
Ja ponownie zaczęłam płakać, ale poczułam ulgę, że już to powiedziała. Kamień spadł mi z serca. Za chwilę do sali wszedł lekarz i mówił, że dowiedział się, że jestem w ciąży. Uspokoił mnie mówiąc, że dziecku nic nie będzie. Następnego dnia wyszłam ze szpitala. Przyjechali po mnie rodzice. Pojechaliśmy do mojego domu. Natka przekazała im kluczę żeby zajęli się Parysem a ja wcześniej ich powiadomiłam iż jestem w szpitalu. Kiedy usiedliśmy przy stole rodzice zaczęli pytać jak to się stało. Ja nie miałam ochoty im tego opowiadać bo pomyśleliby, że mam coś z głową. Nigdy nie miałam takich akcji cięcia się czy w ogóle myśleniu o śmierci. To chore, ale pod wpływem emocji chciałam do tego doprowadzić. To głupie ale niestety prawdziwe.
- Muszę wam coś powiedzieć.. - zaczęłam a mama tylko kiwnęła głową.
- Jesteś w ciąży prawda? - powiedziała.
- Tak ...
- I co teraz zamierzasz? - powiedział zszokowany tata.
Jednak matki wiedzą wszystko..- pomyślałam.
- Nie wiem, na pewno zostawię to dziecko to nie ma innej opcji. A co do pieniędzy to nie wiem. Dostanę zasiłek dla samotnych matek i chyba będę musiała iść do pracy.
- A Zayn wie? - spytała mama.
- Tak powiedziałam mu..
- I co on na to?
- Powiedział, że on nie jest gotowy na dziecko, kariera się rozwija, że nie jesteśmy ze sobą i żebym usunęła ciąże..
- Słucham?! - oburzył się mama.
- Wiem, już go sprowadziłam na ziemię.
- A ten co u nas ostatnio bywał, ten w loczkach. - powiedział tata.
- To Harry. - dodała mama.
- Co Harry? To tylko mój przyjaciel nic poza tym. Jest zawsze przy mnie i tyle.
Kłamałam... kłamałam im prosto w twarz. Harry już nigdy się do mnie nie odezwie. I nie powiedziałam im prawdy jak to się stało, że trafiłam do szpitala. Za pół godziny przyjechała Paula z Dawidem i Lenką. Rodzice zadzwonili do siostry i powiedzieli jej o całym zajściu, więc jak najszybciej mogła to przyjechała. Pogadaliśmy jeszcze i rodzice za jakiś czas się zebrali. Powiedzieli, że jak coś to są pod telefonem. Zostałam z Paulą bo szwagier i siostrzenica oglądali telewizję.
- Jak to na prawdę było? - powiedziała siostra.
Opowiedziałam jej wszystko. Co do szczegółu, całą prawdę. Ulżyło mi.. A ona była zaskoczona i nie mogła w to uwierzyć. Co do ciąży to już w ogóle. Mówiła, że to nie jest koniec świata i, że mam się cieszyć. Zawsze będzie mnie wspierała i jeśli będę potrzebowała pomocy ona zawsze mi pomoże. Za to ją kochała, tak samo jak resztę. Przed Paulą nie miałam żadnych tajemnic. Później oni też pojechali do domu, bo Dawid jechał do pracy, a do mnie zadzwoniła Natka. Było już dość późno i wiedziała po rozmowie w jakim jestem stanie i nie narzucała się.Wiedziała, że chce pobyć sama i pozbierać myśli. Tak minęły kolejne prawie 8 miesięcy.. Ze mną i z dzieckiem było wszystko w porządku. Harry się nie odzywał, nic .. Żadnego znaku życia, przez to cierpiała.. Ale mi pierwszej było wstyd napisać po tym wszystkim. Spędzałam czas z Natalią i rodziną i oczywiście z resztą chłopaków oprócz Zayna i loczka. Z Malikiem też nie rozmawiałam.. Nie miałam po prostu o czym. Bycie samej w ciąży było uciążliwe. Z tym wielkim brzuchem miałam problem z założeniem skarpetek ale jakoś musiałam dawać sobie radę. No i mój ukochany towarzysz był cały czas ze mną. Jednak pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Miałam wyznaczoną datę na 16 sierpnia a był 14 wieczorem. Stałam w kuchni i robiłam sobie kanapki gdy nagle zadzwonił mi telefon. Miałam go w zacięgu ręki, więc od razu wzięłam go do ręki i zobaczyłam kto dzwoni. Był to Harry. Bardzo się zdziwiłam..
- Cześć. - mówił nieśmiało.
- Cześć. - odparłam.
- Słuchaj... Możemy się spotkać? Nie chce mi się gadać przez telefon.
- Tak, ale ja nie wychodzę z domu, więc jak chcesz to przyjeżdżaj jestem wolna.
- A mógłbym teraz wpaść?
- Tak, zapraszam.
- Okej to będę za chwilę. Pa.. - ostatnie słowo powiedział ciszej.
- Hej..
Rozłączyłam się i myślałam, że to sen. Nie odzywaliśmy się do siebie tyle czasu a tu nagle coś takiego. Mimo wszystko cieszyłam się. Co noc o nim myślałam i było mi strasznie trudno bez niego. On był cały czas przy mnie. Zawsze wtedy kiedy go potrzebowałam i wtedy kiedy nie. Był cały czas i to w nim kochałam... Zawsze mogłam na niego liczyć. Za 20 minut już był. Zadzwonił do drzwi a ja najszybciej jak się da poszłam otworzyć.
- Hej wchodź. - powiedziałam.
- Dzięki. - odpowiedział i lekko się uśmiechnął.
Poszliśmy na kanapę i usiedliśmy koło siebie. Wyłączyłam telewizor bo nie chciałam żeby coś nam przeszkadzało a wiedziała, że Harry chce poważnie porozmawiać.
- Ślicznie wyglądasz z tym brzuszkiem.
- Dziękuję. - odpowiadałam sztywno bo nie wiedziałam jak po takim czasie mam z nim rozmawiać.
- Weronika, przepraszam cię... Nie chciałem żeby to tak wyszło, Po tamtej kłótni nie wiedziałem co mam zrobić. Nie miałem odwagi żeby nawet do ciebie napisać ani zadzwonić. Przez to wszystko straciłem osobę która była dla mnie najważniejsza. I ... Przepraszam.
- Nie przepraszaj, ja powinnam to zrobić. Byłam straszna, wkurzyłam się jak powiedziałeś, że jesteśmy tylko przyjaciółmi. Ale widocznie nic do mnie nie czujesz i nic nie mogę na to poradzić. Miałam już tyle czasu, że zaczęłam się przyzwyczajać do tego, że ciebie nie ma i już nigdy może nie być.. - To było ciężkie. Ale wreszcie miałam okazję powiedzieć mu na spokojnie co myślę. - Kocham cię i jak na razie nie przestałam trudno.. Nic już na to nie poradzę. - zdążyłam dokończyć kiedy złapał mnie skurcz. Był on tak silny, że złapałam się za brzuch i lekko się podniosłam.
- Co Ci jest? - spytał przerażony Harry.
- Mam skurcze.. - strasznie bolało. Tak nagle, ni stąd ni zowąd miałam skurcze. Były możne i częste.
Ponownie Styles zadecydował, że jedziemy do szpitala... Tak, znowu on. Zawsze przy mnie był w najgorszych momentach.. Po wejściu do samochodu już w drodze do szpitala poczułam, że leci mi coś po nogach. Czy ja już nie trzymam moczu?- pomyślałam. A wtedy odeszły mi wody. Strasznie bolało. Znowu wsadzili mnie na wózek inwalidzki i od razu wzięli na porodówkę. Miałam już 10 cm rozwarcia. Harry wszedł ze mną i trzymał mnie za rękę. Kazali mu się tylko ubrać w jakiś tam fartuszek. Nie pytali nawet czy jest kimś z rodziny bo widocznie od razu uznali, że to ojciec dziecka. Nie dali mi już znieczulenia bo było za późno. Jeszcze chwilę skurczy i zaczęłam przeć. Parłam i parłam, myślałam,że coś jest nie tak ale za sekundę urodził się. Gratuluję mają państwo syna. To był on.... Rozpłakałam się tak samo jak Harry. Tyle emocji związanych z tym.. Położyli mi go na klatce piersiowej. Przytuliłam go i ucałowałam w głowę. Zaraz zabrali dziecko umyli i ubrali i dali Harremu na ręce. Był tak przerażony a zarazem podekscytowany, że tego nie da się opisać. Jest gwiazdą i widział wiele ale ale takiego widoku nigdy w życiu nie zapomni.
- Kocham was. - powiedział i pocałował mnie prosto w usta trzymając moją.... Naszego syna na rękach.
- Ja was też. - wziąć rozpłakana.
To najpiękniejszy widok na świecie. Nowe życie, nowa ty i nowa miłość. Później wzięli małego i zawieźli mnie do sali. Harry zaczął dzwonić do wszystkich i do moich rodziców i siostry również. Był tak podekscytowany i wszystkim mówił, że mamy synka. Oprócz moich najbliższych i Zayna nikt nie wiedział, że to nie jest dziecko Harrego, ale jemu to nie przeszkadzało. Kiedy patrzył na to jak rodzi się nowy człowiek odezwał się w nim instynkt ojcowski. Pokochał go od pierwszego wejrzenia. Leżałam spokojnie i w trakcie przywieźli małego do mnie. Tak słodko spał był przepiękny. Po chwili przyszedł Harry. Usiadł koło mnie.
- To prawda co mówiłeś wcześniej? - spytałam lekko obolała.
- Tak, nie zdążyłem powiedzieć Ci tego w domu, że nie umiem bez ciebie żyć i kocham cie. Wcześniej już coś do ciebie czułem ale nie chciałem zepsuć naszej przyjaźni. Teraz mogę Ci to powiedzieć bez żadnych skrupułów. Kocham cię. - mówił.
- Ja ciebie też Harry. - lekko się podniosłam i go pocałowałam.
Przynieśli moją kartę i kartę dziecka w której było napisane: Ojciec dziecka: Harry Styles. Oboje się tylko do siebie uśmiechnęliśmy bo byliśmy szczęśliwi. Ale musieliśmy wymyślić jeszcze imię dla dziecka.
- Więc jak? Abraham? Zdzisław? - śmiał się loczek.
- Hahaha nigdy w życiu. - odparłam.
- A może Alfons?
- Harry przestań. - rozbawiło mnie to. - A Oliver? Oluś, Oli... - uśmiechnęłam się.
- Śliczne. - powiedział chłopak i znowu mnie pocałował. Nasz mały Oliver... - również się uśmiechnął.
Byłam najszczęśliwszą kobietą na świecie. Tak... Kobietą, już mogłam się tak nazwać. Mam synka którego kocham najbardziej na świecie, on ma ojca który go kocha i mam tą pewność, że będzie z nami zawsze.. A ja .. Ja zyskałam chłopaka o którego tak walczyłam i z którym tyle przeżyłam. Była już noc około 3, więc żadnych odwiedzin nie było, całe szczęście. Chciałam się nimi nacieszyć. Harry nie pojechał do domu tylko zasnął koło mnie.
_____________________________________________
DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKIE MIŁE KOMENTARZE! UWIELBIAM WAS. TO JEST CHYBA NAJDŁUŻSZY ROZDZIAŁ JAKI NAPISAŁAM ALE W NIM SIĘ CHYBA NAJWIĘCEJ DZIEJĘ :) ZARÓWNO ZAPRASZAM DO CZYTANIA JAK I KOMENTOWANIA.
Kocham cię Anka i trzeba coś z tobą zrobić hahaha <3
No ja Ciebie też, ale boję się nooo :CC
OdpowiedzUsuńi znowu sie poplakałam! :C
Po prostu cudny rozdział <3 K. :**
OdpowiedzUsuńPrzecudny rozdział . ♥
OdpowiedzUsuńasiaa1Dkiss
No to mamy Olivera :D Czekam na następny rozdział!!
OdpowiedzUsuńjeju on jest taki cudowny !!!
OdpowiedzUsuńdawaj dalej
OdpowiedzUsuń