środa, 1 sierpnia 2012

Rozdział 12

Po około 3 godzinach wylądowaliśmy. Byłam zmęczona tym całym ściskiem w samolocie i ludźmi. Przecisnęłam się między siedzeniami i wyszłam, poszłam po bagaż i dzięki Bogu mój był jako 2 z kolei. Wzięłam go i szybkim krokiem poszłam w stronę wyjścia. Przed lotniskiem zobaczyłam Igora który na mnie czekał i oczywiście nie mogło zabraknąć paparazzi którzy śledzili mnie na każdym kroku. Gdy go zobaczyłam rzuciłam torby na ziemię i skoczyłam mu w ramiona. Byłam tak szczęśliwa, że go zobaczyłam po takim czasie. Ale oczywiście przerwali nam dziennikarze...
- Chodź spadamy stąd. - powiedziałam do chłopaka i wzięłam swoje bagaże. 
- Daj pomogę Ci. - dodał  Igor po czym wziął moją walizkę i włożył ją do bagażnika. - Proszę bardzo ślicznotko. - powiedział otwierając mi drzwi samochodu. 
Wsiadłam i po chwili ruszyliśmy. Przez całą drogę śmieliśmy się i rozmawialiśmy o tym co się u nas zmieniło i wspominaliśmy jak było kiedyś. Droga nam zajęła około godziny ale to był dobrze spędzony czas. Dojechaliśmy, na ten czas co byłam w Polsce miałam mieszkać u Igora. Wysiedliśmy, wzięliśmy bagaże i poszliśmy do domu. Było ślicznie, nowoczesny i fajnie urządzony. Przyjaciel pokazał mi pokój w którym będę spała i tam zanieśliśmy moje rzeczy. Wzięłam szybki prysznic i przebrałam się bo czułam się taka brudna i nie mogłam znieść tego. Po kąpieli zeszłam na dół do salonu gdzie siedział Igor oglądający telewizję. 
- Co oglądasz? - powiedziałam siadając koło niego.
- Jakiś shit na mtv. - odpowiedział z uśmiechem po czym przyciągnął mnie do siebie tak, że leżeliśmy przytuleni do siebie. 
- I co jutro już impreza co. - dodałam patrząc na niego 
- Tak wreszcie. Ale najbardziej się cieszę, że ty przyjechałaś. - powiedział słodkim głosem. 
- Też się cieszę, ale ... Igor, mam nadzieję, że między nami już nic nie ten... no wiesz. - odparłam niepewnie 
- Wiesz ... nie no jeśli nie chce to nie oczywiście, a z resztą wiem, że masz tam tego swojego Zayna który na ciebie czeka. Ten to ma farta. - powiedział ciszej 
- Oj przestań, nie farta tylko po prostu wykorzystał swoją okazję, albo to ja raczej mam zajebistego farta. A ty już swoją okazje miałeś i stało się jak stało. Niestety się nie odstanie słonko. - dodałam sarkastycznie
- Dzięki za pocieszenie. - zaśmiał się 
- O kurwa! Zapomniałam powiedzieć  Zaynowi, że wylądowałam. Poczekaj muszę zadzwonić.  - powiedziałam schodząc z kanapy po czym wyjęłam komórkę z kieszeni wykręcając numer Mulata. 
- Dzwoń, stęsknił się pewnie. 
Dzwoniłam do niego 3 razy a on nie odbierał napisałam 2 smsy na które też nie odpisał, nie wiedziałam co się dzieje. Usiadłam ponownie koło Igora, ale tylko na sekundę bo po chwili usłyszałam dźwięk mojego telefonu który położyłam na stole. Szybko wzięłam go do ręki i odebrałam. 
- Cześć słońce - powiedział radośnie. 
- No cześć, dlaczego nie odbierasz? - spytałam podejrzliwie
- Brałem prysznic i nie słyszałem, a ty co porabiasz? 
- Teraz odpoczywam po podróży no a jutro impreza. 
- Ej tylko grzecznie tam! Ej, a właśnie.... Co to za zdjęcia co się przytulasz z jakimś kto to do cholery jest? - powiedział zbulwersowany
- To jest Igor idioto, przecież Ci go pokazywałam. A co napisali pewnie, że przyleciałam do Polski i zdradzam słynnego Zayna Malika z Igorem Leonikiem wielką gwiazdką YCD taa? Błagam ... - odparłam 
- Hahahaha no dosłownie tak napisali, ale mam nadzieję, że to nie jest prawda? 
- No oczywiście, że nie. Chyba, że mi nie ufasz ... 
- Ufam kochanie ufam. Dobra to nie przeszkadzam, jak tylko zatęsknisz to dzwoń. Kocham cię, narazie - powiedział ciepłym głosem 
- No paaa.. - odparłam 
Kurwa znowu.... Ta cholerna niepewność. Czy ze mną jest coś nie tak? On mówi mi, że mnie kocha a ja tylko potrafię odpowiedzieć paa? To paranoja.... Co do cholery ze mną się dzieje? Może to jakieś przeczucie albo obawa? Sama już nie wiem, zaczyna to się dziać chore. Nadszedł wieczór, zjedliśmy coś i stwierdziłam, że położę się spać bo byłam zmęczona. Przebrałam się w piżamę i poszłam do łóżka, szybko zasnęłam. Następnego dnia obudziłam się o 10, raczej ktoś mnie obudził. 
- Weronika, wstawaj! Obiecałaś, że pomożesz mi w imprezie a mamy w chuj rzeczy do zrobienia. - wykrzyczał chłopak 
- Dobra ale zamknij się i nie krzycz! - powiedziałam wściekła. Nie cierpię jak ktoś mnie budzi.. 
- Okej, ale dawaj szybko, bo do sklepu na zakupy trzeba jechać i ogarnąć dom kochanie ty moje - odparł sarkastycznie
- Weź wyjdź, zejdę za chwile. 
Byłam wściekła i niewyspana. Jak na mnie to za wcześnie, nie odzwyczaję się od takiego długiego spania bo nawet z Zayne lubimy dłużej pospać. Wstałam z łóżka przeciągając się i poszłam do łazienki. Zrobiłam wszystkie potrzebne poranne czynności i zeszłam na dół do chłopaka. On już był gotowy i stał przy drzwiach. Wsiedliśmy do auta i wyruszyliśmy na zakupy. Wróciliśmy po prawie 3 godzinach. Byłam zmęczona jak pies, biegałam za nim bo jemu się jeszcze przypomniało, że musi fajnie wyglądać a nie ma co na siebie dziś założyć, więc łaziliśmy po sklepach z ubraniami. Po powrocie zaczęliśmy przygotowywać dom do urodzin, przekąski i inne gadżety. Na zegarze dostrzegłam, że jest 17.53 więc powiedziałam o tym Igorowi a on powiedział, że on zdąży się uszykować, ale żebym ja poszła się już zacząć ogarniać bo z moim tempem do 20 mogę się nie wyrobić. Szybko się ubrałam, umalowałam i była gotowa. Nadeszła 19 wszyscy goście zaczęli się schodzić. Igor witał ich a ja siedziałam i ładnie się uśmiechałam bo większości z nich nie znałam a oni mnie tylko kojarzyli jako dziewczynę Malika. W pewnej chwili dostałam sms'a od Natki żebyśmy wbili na Skype bo mają niespodziankę dla Leonika. Jak powiedziała tak zrobiliśmy, podłączyliśmy laptopa pod telewizor i zadzwoniliśmy. Wyskoczyła cała 7. Natka, Anka i wszyscy chłopcy. Strasznie się ucieszyłam, że ich zobaczyłam ale widziałam dziwną minę Harrego. Nie brałam tego do siebie bo może po prostu miał zły dzień. Wszyscy zaśpiewali Igorowi Sto lat po polsku mimo tego, że oprócz dziewczyn żaden z chłopaków go nie znał. Po rozmowie zaczęliśmy się ponownie bawić. Impreza trwała do 5 nad ranem, większość była zachlanych w trupa oprócz mnie. Po ostatniej imprezie miałam dosyć, napisałam się ale z umiarem. Jako jedyna prawie trzeźwa zaczęłam wszystkich ogarniać i pozamawiałam taksówki, a później musieli radzić sobie sami. No trudno, takie życie. Solenizanta położyłam do jego łóżka a sama poszłam do siebie. Tego samego dnia rano raczej o 14 dopiero oboje wstaliśmy. Widziałam po Leoniku, że jest strasznie skacowany aż było mi go szkoda, dlatego postanowiłam być miła i przyniosłam mu do łóżka jajecznicę do tego dużo wody i tabletki na kaca. Ze mną było dobrze, lekko bolała mnie głowa ale było spoko. 

2 komentarze: