- No kurwa słucham! - krzyknęłam.
- Weronika poczekaj ... - powiedziała cicho Anka
- Nie! Nie będę na nic czekała! Co jest grane? Mam się nie dowiedzieć ale o czym? Całowaliście się czy coś? - zasypałam ich pytaniami.
- We.. - Zayn kręcił przecząco głową ale ja mu przerwałam.
- Przespaliście się ze sobą tak? - i wtedy zły zaczęły ściekać mi po policzkach.
Zayn chciał do mnie podejść ale mu ta to nie pozwoliłam. Pobiegłam do domu a oni za mną. Usiadłam na oparciu od kanapy i nie mogłam w to uwierzyć. Nie powiedzieli mi tego wprost ale również nie zaprzeczyli.
- Nie... To jest po prostu niemożliwe, jakiś pierdolony żart ... - mówiłam sama do siebie trzymając się za głowę.
- Vero... Proszę cię. - mówiła Anka.
- Zamknij się! - krzyknęłam momentalnie. - I ja myślałam, że jesteś moją przyjaciółką a pod moją nieobecność sypiasz z moi chłopakiem tak? Haaa.... No kto by pomyślał, nawet najbliższym nie można ufać. - uśmiechałam się do siebie, sama nie wiem dlaczego chyba z bezradności.
- Weronika... - powiedział prawie szeptem.
- A ty co? Taki kurwa kochaś jesteś.. Stęskniłeś się ta? Za czym co?! Miałam zastępce.. - mówiłam patrząc mu prosto w oczy a z moich leciały łzy.
- Przestań, nie mów tak... - odparł chłopak
- Jak mam nie mówić?! Ruchasz się z moją przyjaciółką a później wkręcasz mi kity, że kochasz , tęskniłeś i nie wiadomo co jeszcze! Jak tak kurwa można ... Jesteś gówniarzem, chujem i nie wiem jak cie już nazwać.- mówiłam płacząc. I zobaczyłam, że Anka zaczęła również płakać.
- A ty czego kurwa płaczesz co? W te wasze upojne noce było wspaniale a ty teraz płaczesz? Jesteście gówno warci! Nienawidzę was! Wynoście się stąd! - krzyknęłam. Oni wciąż stali jak wryci i nic nie mówili.
- Wynocha! - znowu podniosłam głos.
Zayn wziął tylko telefon z wyspy w kuchni a Anka torebkę i wyszli ... Ja wybuchłam nieopanowanym płaczem. Położyłam się na kanapie i płakałam, płakałam i jeszcze raz płakałam. Nie mogłam się powstrzymać to tak bolało. Jak oni mogli? Jeszcze oni.. Mój kochany chłopak i najlepsza przyjaciółka ... Leżałam zapłakana do 1 w nocy a oni wciąż molestowali mnie telefonami i sms'ami. W pewnej chwili na moment przestałam płakać i podniosłam się z sofy, poszłam do kuchni gdzie leżał telefon i wzięłamgo do ręki i nie zwracając uwagi na próbę kontaktu ze strony Zayna i Anki wykręciłam numer do Harrego.
- Helo? - usłyszałam znajomy głos w słuchawce. - Wera, halo! - dodał po chwili, ponieważ się nie odezwałam.
- Harry ... - powiedziałam znowu płacząc.
- Ej co się stało? - spytał
- Harry czy możesz przyjechać? - kolejny raz wybuchłam płaczem.
- Tak mogę, będę za chwile .. - powiedział te słowa i rozłączył się.
Rzuciłam telefon na podłogę i zsunęłam się po ścianie w kuchni. Włożyłam głowę między kolana i rozpaczałam. Wciąż to samo, płakałam i nic poza tym. Już sama miałam tego dosyć ale po prostu nie mogłam przestać nie umiałam .... Po jakiś 10 minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Zerwałam się i poszłam otworzyć. Za nimi stał oczywiście Harry, pierwsze co zrobił to tylko mnie przytulił. Tak ... Wystarczyło tylko tyle ... Bez słowa udaliśmy się do salony i usiedliśmy na kanapie. Usiadłam koło Stylesa a on bacznie mi się wpatrywał, wręcz patrzył prosto w oczy.
- Dowiedziałaś się? - powiedział niepewnie.
- Ty o tym już wiedziałeś? - w tym momencie podniosłam wzrok na chłopaka a on wciąż się na mnie patrzył.
- Ta, wiedziałem ...
- Ale jak kto? I nic mi nie powiedziałeś? - powiedziałam poddenerwowana.
- Weronika! Popatrz na mnie.- Ja w tym momencie popatrzyłam Harremu prosto w oczy. - Nie powiedziałem, ponieważ nie powinnaś dowiedzieć się tego ode mnie. To ich wina już nie wnikam kto chciał bardziej a kto nie, ale to oni wszystko spieprzyli a było dobrze. Każdy był szczęśliwy ale nie... Jak zwykle coś musiało się rozjebać..
- Ten sms ... To był wtedy do Anki prawda? - spytałam cicho
- Tak ... Wtedy się dowiedziałem ... Ona napisała mi to sms'em i byłem bezradny, nie wiedziałem co mam zrobić, po prostu nic. Ej i nie płacz już. Jakoś się ułoży obiecuje. - powiedział ciepłym głosem ocierając mi łzy.
Nie odpowiedziałam mu tylko po prostu się do niego przytuliłam bez słowa. On nie zaprzeczał, wręcz jeszcze bardziej mnie do siebie przyciągnął. Czułam jego bicie serca ... i Oddech na plecach i wtedy wszystko powróciło.. To przemyślenia z ostatnich czasów i to co czułam przy pierwszym spotkaniu. Kiedy się od siebie oderwaliśmy Harry zaczął.
- Pamiętasz nasze pierwsze spotkanie? - zaśmiał się lekko
- Pewnie, ze pamiętam... - uśmiechnęłam się.
- Byłaś wtedy taka wystraszona i bezradna.. - mówił nie patrząc na mnie tylko na podłogę.
- A ty mi pomogłeś ..
- I to było chyba najlepsze co w życiu zrobiłem, dzięki temu poznałem ciebie.
- No ja poznałam ciebie dzięki temu, że Pa... Kurwa Parys! Zapomniałam o nim!
- To oni nie jest u twojej siostry?
- No właśnie jest. Przez to całe zamieszanie zupełnie o nim zapomniałam miałam go odebrać, a nawet nie odezwałam się do Pauli ani do nikogo nawet do rodziców.... - powiedziałam zmartwiona
- Ej.. Spokojnie, jutro to załatwimy okej? Pojadę z tobą po Parysa i odwiedzisz rodziców zgoda? - spytał z uśmiechem na twarzy,
- Dobrze, dzięki ..
- Nie ma za co. Dobra chyba się zbieram bo już po 2. - powiedział wstając z kanapy
- No trochę późno. - dodałam odprowadzając go do drzwi.
- Masz zakaz płakania rozumiesz? - zaśmiał się
- Okej okej .. - uśmiechnęłam się lekko.
- Nie okej okej, tylko "oczywiście kochany Harry" - mówił podnosząc moją brodę. - Rozchmurz się, to jeszcze nie koniec świata. Jesteśmy w tej samej sytuacji i w to samo zamieszani, musimy się trzymać razem. Ale jeśli będziesz wyła to twój osobisty lekarz doktor Styles przybędzie na ratunek. - pokazał szereg zębów.
- Oczywiście doktorze. - i poszłam w jego ślady również szeroko się uśmiechając.
- No i tak ma być.
- Dziękuje Harry.. Za to, że w ogóle o tej godzinie przyjechałeś i mnie pocieszasz choć jesteś takiej samej sytu..- przerwał mi dając buziaka w policzek.
- Jadę. Jutro jak tylko wstaniesz to dzwoń i przyjadę po ciebie, a teraz dobranoc. - ponownie się uśmiechnął kierując się w stronę auta.
- No dobranoc. - dodając lekki uśmiech.
Zamknęłam drzwi i poszłam na górę do sypialni. Rozebrałam się i założyłam piżamę, nawet już nie chciało mi się myć, rano to zrobię. Kładąc się do łóżka dostrzegłam białką koszulkę Zayna na krześle. Tylko nie płacz, nie wolno płakać. Weronika kurwa nie płacz. - mówiłam sama do siebie. Ale nie wytrzymałam, kolejne krople łez spływały mi po policzku. Trudno, widocznie tak musiało być - pomyślałam. Do 4 nie spałam ale chwilę po i nie dałam już razy i zmęczenie zwyciężyło. Kiedy się obudziłam była 11. Pierwsze co to tak jak obiecywałam zadzwoniłam do Harrego i oznajmiłam, że już wstałam a on powiedział, że będzie za godzinę i żebym nic nie jadła, ponieważ on mnie gdzieś zabierze. Tak jak powiedział tak zrobiłam. Wzięłam tylko prysznic i się ubrałam. Po godzinie usłyszałam jak ktoś zawzięcie trąbi, więc szybkim krokiem wyszłam z domu biorąc torebkę i zamykając drzwi. Wsiadłam do samochodu loczka a on na przywitanie dał mi buziaka w policzek a ja to odwzajemniłam. Pokierowałam go gdzie ma jechać do mojej siostry i ruszyliśmy. Droga trwała zaledwie 15 minut ale było zabawnie. Styles włączył głośno muzykę w radiu i zaczął tańczyć wyglądało to tak (Klik). Z tą jego minął ja zwijałam się ze śmiechu.
____________________________________
Siemanko! dodaje tak z dnia na dzień bo jutro rano wyjeżdżam na tydzień i nic nie napisze. Mam nadzieję, że się podoba no i zapraszam do czytania i komentowania <3
- Weronika poczekaj ... - powiedziała cicho Anka
- Nie! Nie będę na nic czekała! Co jest grane? Mam się nie dowiedzieć ale o czym? Całowaliście się czy coś? - zasypałam ich pytaniami.
- We.. - Zayn kręcił przecząco głową ale ja mu przerwałam.
- Przespaliście się ze sobą tak? - i wtedy zły zaczęły ściekać mi po policzkach.
Zayn chciał do mnie podejść ale mu ta to nie pozwoliłam. Pobiegłam do domu a oni za mną. Usiadłam na oparciu od kanapy i nie mogłam w to uwierzyć. Nie powiedzieli mi tego wprost ale również nie zaprzeczyli.
- Nie... To jest po prostu niemożliwe, jakiś pierdolony żart ... - mówiłam sama do siebie trzymając się za głowę.
- Vero... Proszę cię. - mówiła Anka.
- Zamknij się! - krzyknęłam momentalnie. - I ja myślałam, że jesteś moją przyjaciółką a pod moją nieobecność sypiasz z moi chłopakiem tak? Haaa.... No kto by pomyślał, nawet najbliższym nie można ufać. - uśmiechałam się do siebie, sama nie wiem dlaczego chyba z bezradności.
- Weronika... - powiedział prawie szeptem.
- A ty co? Taki kurwa kochaś jesteś.. Stęskniłeś się ta? Za czym co?! Miałam zastępce.. - mówiłam patrząc mu prosto w oczy a z moich leciały łzy.
- Przestań, nie mów tak... - odparł chłopak
- Jak mam nie mówić?! Ruchasz się z moją przyjaciółką a później wkręcasz mi kity, że kochasz , tęskniłeś i nie wiadomo co jeszcze! Jak tak kurwa można ... Jesteś gówniarzem, chujem i nie wiem jak cie już nazwać.- mówiłam płacząc. I zobaczyłam, że Anka zaczęła również płakać.
- A ty czego kurwa płaczesz co? W te wasze upojne noce było wspaniale a ty teraz płaczesz? Jesteście gówno warci! Nienawidzę was! Wynoście się stąd! - krzyknęłam. Oni wciąż stali jak wryci i nic nie mówili.
- Wynocha! - znowu podniosłam głos.
Zayn wziął tylko telefon z wyspy w kuchni a Anka torebkę i wyszli ... Ja wybuchłam nieopanowanym płaczem. Położyłam się na kanapie i płakałam, płakałam i jeszcze raz płakałam. Nie mogłam się powstrzymać to tak bolało. Jak oni mogli? Jeszcze oni.. Mój kochany chłopak i najlepsza przyjaciółka ... Leżałam zapłakana do 1 w nocy a oni wciąż molestowali mnie telefonami i sms'ami. W pewnej chwili na moment przestałam płakać i podniosłam się z sofy, poszłam do kuchni gdzie leżał telefon i wzięłamgo do ręki i nie zwracając uwagi na próbę kontaktu ze strony Zayna i Anki wykręciłam numer do Harrego.
- Helo? - usłyszałam znajomy głos w słuchawce. - Wera, halo! - dodał po chwili, ponieważ się nie odezwałam.
- Harry ... - powiedziałam znowu płacząc.
- Ej co się stało? - spytał
- Harry czy możesz przyjechać? - kolejny raz wybuchłam płaczem.
- Tak mogę, będę za chwile .. - powiedział te słowa i rozłączył się.
Rzuciłam telefon na podłogę i zsunęłam się po ścianie w kuchni. Włożyłam głowę między kolana i rozpaczałam. Wciąż to samo, płakałam i nic poza tym. Już sama miałam tego dosyć ale po prostu nie mogłam przestać nie umiałam .... Po jakiś 10 minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Zerwałam się i poszłam otworzyć. Za nimi stał oczywiście Harry, pierwsze co zrobił to tylko mnie przytulił. Tak ... Wystarczyło tylko tyle ... Bez słowa udaliśmy się do salony i usiedliśmy na kanapie. Usiadłam koło Stylesa a on bacznie mi się wpatrywał, wręcz patrzył prosto w oczy.
- Dowiedziałaś się? - powiedział niepewnie.
- Ty o tym już wiedziałeś? - w tym momencie podniosłam wzrok na chłopaka a on wciąż się na mnie patrzył.
- Ta, wiedziałem ...
- Ale jak kto? I nic mi nie powiedziałeś? - powiedziałam poddenerwowana.
- Weronika! Popatrz na mnie.- Ja w tym momencie popatrzyłam Harremu prosto w oczy. - Nie powiedziałem, ponieważ nie powinnaś dowiedzieć się tego ode mnie. To ich wina już nie wnikam kto chciał bardziej a kto nie, ale to oni wszystko spieprzyli a było dobrze. Każdy był szczęśliwy ale nie... Jak zwykle coś musiało się rozjebać..
- Ten sms ... To był wtedy do Anki prawda? - spytałam cicho
- Tak ... Wtedy się dowiedziałem ... Ona napisała mi to sms'em i byłem bezradny, nie wiedziałem co mam zrobić, po prostu nic. Ej i nie płacz już. Jakoś się ułoży obiecuje. - powiedział ciepłym głosem ocierając mi łzy.
Nie odpowiedziałam mu tylko po prostu się do niego przytuliłam bez słowa. On nie zaprzeczał, wręcz jeszcze bardziej mnie do siebie przyciągnął. Czułam jego bicie serca ... i Oddech na plecach i wtedy wszystko powróciło.. To przemyślenia z ostatnich czasów i to co czułam przy pierwszym spotkaniu. Kiedy się od siebie oderwaliśmy Harry zaczął.
- Pamiętasz nasze pierwsze spotkanie? - zaśmiał się lekko
- Pewnie, ze pamiętam... - uśmiechnęłam się.
- Byłaś wtedy taka wystraszona i bezradna.. - mówił nie patrząc na mnie tylko na podłogę.
- A ty mi pomogłeś ..
- I to było chyba najlepsze co w życiu zrobiłem, dzięki temu poznałem ciebie.
- No ja poznałam ciebie dzięki temu, że Pa... Kurwa Parys! Zapomniałam o nim!
- To oni nie jest u twojej siostry?
- No właśnie jest. Przez to całe zamieszanie zupełnie o nim zapomniałam miałam go odebrać, a nawet nie odezwałam się do Pauli ani do nikogo nawet do rodziców.... - powiedziałam zmartwiona
- Ej.. Spokojnie, jutro to załatwimy okej? Pojadę z tobą po Parysa i odwiedzisz rodziców zgoda? - spytał z uśmiechem na twarzy,
- Dobrze, dzięki ..
- Nie ma za co. Dobra chyba się zbieram bo już po 2. - powiedział wstając z kanapy
- No trochę późno. - dodałam odprowadzając go do drzwi.
- Masz zakaz płakania rozumiesz? - zaśmiał się
- Okej okej .. - uśmiechnęłam się lekko.
- Nie okej okej, tylko "oczywiście kochany Harry" - mówił podnosząc moją brodę. - Rozchmurz się, to jeszcze nie koniec świata. Jesteśmy w tej samej sytuacji i w to samo zamieszani, musimy się trzymać razem. Ale jeśli będziesz wyła to twój osobisty lekarz doktor Styles przybędzie na ratunek. - pokazał szereg zębów.
- Oczywiście doktorze. - i poszłam w jego ślady również szeroko się uśmiechając.
- No i tak ma być.
- Dziękuje Harry.. Za to, że w ogóle o tej godzinie przyjechałeś i mnie pocieszasz choć jesteś takiej samej sytu..- przerwał mi dając buziaka w policzek.
- Jadę. Jutro jak tylko wstaniesz to dzwoń i przyjadę po ciebie, a teraz dobranoc. - ponownie się uśmiechnął kierując się w stronę auta.
- No dobranoc. - dodając lekki uśmiech.
Zamknęłam drzwi i poszłam na górę do sypialni. Rozebrałam się i założyłam piżamę, nawet już nie chciało mi się myć, rano to zrobię. Kładąc się do łóżka dostrzegłam białką koszulkę Zayna na krześle. Tylko nie płacz, nie wolno płakać. Weronika kurwa nie płacz. - mówiłam sama do siebie. Ale nie wytrzymałam, kolejne krople łez spływały mi po policzku. Trudno, widocznie tak musiało być - pomyślałam. Do 4 nie spałam ale chwilę po i nie dałam już razy i zmęczenie zwyciężyło. Kiedy się obudziłam była 11. Pierwsze co to tak jak obiecywałam zadzwoniłam do Harrego i oznajmiłam, że już wstałam a on powiedział, że będzie za godzinę i żebym nic nie jadła, ponieważ on mnie gdzieś zabierze. Tak jak powiedział tak zrobiłam. Wzięłam tylko prysznic i się ubrałam. Po godzinie usłyszałam jak ktoś zawzięcie trąbi, więc szybkim krokiem wyszłam z domu biorąc torebkę i zamykając drzwi. Wsiadłam do samochodu loczka a on na przywitanie dał mi buziaka w policzek a ja to odwzajemniłam. Pokierowałam go gdzie ma jechać do mojej siostry i ruszyliśmy. Droga trwała zaledwie 15 minut ale było zabawnie. Styles włączył głośno muzykę w radiu i zaczął tańczyć wyglądało to tak (Klik). Z tą jego minął ja zwijałam się ze śmiechu.
____________________________________
Siemanko! dodaje tak z dnia na dzień bo jutro rano wyjeżdżam na tydzień i nic nie napisze. Mam nadzieję, że się podoba no i zapraszam do czytania i komentowania <3
vero blagam dodaj cos jeszcze... <3
OdpowiedzUsuńno i placze heh.. dlaczego jestem taka suka?! dlaczego ja sie pytam?! jak moglam zrobic cos takiego najlepszej przyjaciolce?!
ale Zayn to ciasteczko! mmm XD
zajemaega :) czekam na kolejny rozdział troche łzy miałam jak ona sie dowiedziała ze zayn ja zdradza ale harry to najlepszy przyjaciel jakiego mozna miec :D narazie przyjaciel heh buzki ;*
OdpowiedzUsuńkc normalnie :*
Usuń