Nie spaliśmy przez całą noc. Z tego wszystkiego nie chciało nam się nawet spać. Harry leżał koło mnie a przy nas Oliver. Cały ten czas spędziliśmy tylko we troje.
- Chyba wyglądam strasznie. - powiedziałam cicho żeby nie obudzić synka.
- Puknij się w głowę. - zaśmiał się. - To, że nie masz makijażu nie znaczy, że brzydko wyglądasz, bo jak dla mnie zawsze ślicznie. - ucałował mnie w czoło.
- Chce już stąd wyjść i wracać do domu..
- Zobaczymy, może już jutro was wypiszą.
- Mam nadzieję.
- A co do mieszkania.. - nie skończył bo mu przerwałam.
- Zamieszkamy u mnie? - popatrzyłam na niego. - Nie chce więcej zamieszania, w domu jest już wszystko urządzone dla małego..
- Dobrze. - przerwał mi i dał buziaka.
O 6 przyszedł lekarz z jakimiś witaminami żebym połknęła. Tak minęły kolejne parę godzin.
- Jedź do domu odpocznij, ogarnij się i dopiero przyjedz. Bo jesteś tak zmęczony..
- Nie, zostaję z tobą. Chcę dziś z wami wrócić do domu. - uśmiechnął się.
- Musisz jeszcze swoje rzeczy przetransportować do mnie.
- Wiem, spokojnie damy radę. Wy jesteście teraz najważniejsi a nie jakieś rzeczy.
Niedługo po tym przyjechali moi rodzice. Kiedy zobaczyli, że jest ze mną Harry i jak się zajmuję małym przez ten czas co są w szpitalu byli bardzo zadowoleni. I nie mogli się napatrzeć na Olivera, stwierdzili, że jest bardzo do mnie podobny a ja się mogłam tylko cieszyć. Przekładali go z rąk na ręce ale jemu się to podobało. Rodzice chwile jeszcze posiedzieli i zaraz pojechali. Po tym pielęgniarki przyniosły mi obiad który zjadłam na pół z Harrym. Ja nakarmiłam Olivera a on znowu poszedł spać a my włączyliśmy sobie telewizję, ale szybko tego pożałowaliśmy... We wszystkich kanałach z wiadomościami gadali tylko o nas. "Weronika urodziła chłopca! Czy ojcem jest Harry Styles?", "Dlaczego nie chcą pokazać dziecka?" i inne tego typu sformułowania. Fotoreporterzy stali pod szpitalem i czekali aż któreś z nas wyjdzie żeby go dopaść. To było okropne.. To są jakieś sępy i szuje, inaczej ich się nie da nazwać, no ale co .. to w końcu ich praca. Wyłączyliśmy telewizor i cieszyliśmy się ciszą, gdy tu nagle zza drzwi wyłoniła się mama Harrego. Nigdy jej osobiście nie poznałam i nie wiedziałam, że nastąpi to tak szybko. W życiu bym się nie spodziewała, że tu przyjdzie a co gorsze zobaczy mnie w takie odsłonie.. Ale lepiej tak niż bym miała milion pięćset kilogramów tapety na ryju i uważała się za 8 cudo świata.
- Dzień dobry. - powiedziała uśmiechnięta.
- Cześć mamo! - podbiegł do niej ucieszony loczek.
- Dzień dobry. - odparłam zaskoczona.
- Przepraszam, że tak bez zapowiedzi. - dodała.
- Nie, nic się nie stało. - uśmiechnęłam się.
- Siadaj mamo. - powiedział Harry wskazujący na krzesło.
- Już, zaraz. Bo my jeszcze nie miałyśmy okazji się poznać. - podeszła do mnie kobieta. - Miło mi jestem Anna. - uściskała mnie.
- Weronika, mi również.
- Ślicznie wyglądasz. - dodała po chwili uśmiechając się ciepło.
- Dziękuję, Ale czuję się ja wieloryb. - zaśmiałam się.
- Co ty opowiadasz. Każda by chciała tak wyglądać po porodzie. No a to nasze małe słoneczko. Boże jaki on jest śliczny. - wzięła go na ręce. - Ale w ogóle do ciebie nie podobny synku. - popatrzyła na Harrego.
- Bo to... - nie dałam mu dokończyć tylko popatrzyłam momentalnie na niego ze wzrokiem "masz nic nie mówić". - A z resztą nie ważne, kiedy indziej o tym pogadamy. - uśmiechnął się, a ja poczułam ulgę bo Ann się o nic nie dopytywała.
Chwile posiedziała i również pojechała bo miała coś to załatwienia a jak to sama powiedziała " chciałam zobaczyć swojego wnuczka". Tak swojego... Było mi głupio, że nie zna prawny, ale nie chciałam żeby ktokolwiek dowiadywał się tego w taki sposób. Bo nie był to ani czas ani miejsce. Na pewno kiedy już stąd wyjdę, pojedziemy do niej i oboje wszystko wyjaśnimy. Nie wiem jak ona to przyjmie no ale trudno, jakoś będzie musiała. Po chwili przyszedł lekarz.
- Mam dla Pani dobre wieści. - uśmiechnął się.
- Tak? - odparłam.
- Wychodzi dziś Pani. Chcieliśmy jeszcze was przytrzymać jeden dzień na obserwacje małego, ale jest wszystko w porządku, więc żegnamy.
- To wspaniale. Dziękuję bardzo.
Po tej wiadomości Harry spakował moje rzeczy, ja ubrałam Olivera i siebie i ruszyliśmy do domu. Był tak podekscytowana, że wreszcie wracam i będę już u siebie, z osobami które najbardziej kocham. W domu przywitał nas Parys który był szaleńczo szczęśliwy i którego od razu wypuściliśmy na dwór bo on dobrych 12 godzin nie był na dworze. Ale jest przyzwyczajony więc jakoś dał radę. Rozpakowałam rzeczy, płożyłam się w sypiali a koło siebie Olusia i zaczęłam go karmić. Nie karmiłam piersią bo nigdy nie było to dla mnie czymś fascynującym, wręcz było to dla mnie niesmaczne. Zaraz przyszedł do nas Harry który położył się z drugiej strony małego.
- Pójdę się wykąpać. Posiedź z nim chwile, on zaraz pewnie pójdzie spać a jak nie to weź go na ręce czy ..- przerwał mi.
- Wera, spokojnie. Wiem co mam z nim zrobić okej? Krzywda mu się ze mną nie stanie, nie martw się kochanie i idź się wykąp i odpocznij chwilę bo Ci się należy.
- Dobrze, przepraszam. Kocham cię. - podeszłam i go pocałowałam.
- Ja ciebie też. - odparł z uśmiechem.
Ja poszłam się umyć i odprężyć. Nie mogłam siedzieć za długo jeszcze w gorącej wodzie którą uwielbiam więc weszłam tylko pod prysznic. Mogłam się odprężyć i zaznać chwilę spokoju choć Oliver był grzeczny i nie sprawiał problemów. Ale każdy potrzebuje chwili odsapnięcia, nawet tą chwilę. Po wyjściu z łazienki poszłam do garderoby się ubrać i wróciłam do moich dwóch mężczyzn. Harry siedział na brzegu łóżka a na rękach trzymał słodko śpiącego Olusia. Wyglądali przepięknie, a ja sama do siebie się uśmiechnęłam. Później Styles włożył małego do jego łóżeczka a my zeszliśmy na dół z elektroniczną nianią w ręku. Położyliśmy głośniczek na stole i zalegliśmy na kanapie. Ten relaks długo nie potrwał bo do drzwi zapukała Natka z chłopakami oprócz Zayna z czego się cieszyłam.
- Cześć śliczności moje. - powiedziała przyjaciółka.
- No Hej! - dodali wszyscy i po kolei podchodzili do mnie by się przytulić.
- No gratuluję stary. - pierwszy powiedział Liam i uściskał Harrego, a za nim reszta.
- Oli jest na górze bo śpi ale jak chcecie to idźcie i go zobaczcie. - powiedziałam.
- Dobra. - powiedzieli wszyscy podekscytowani.
- Ale cisza ma być! - powiedziała stanowczo Natka. - Jak ktoś mi go obudzi to od razu dostaje po twarzy. - zaśmiała się.
Poszli na górę i zaraz zeszli. Zaczęli mówić jaki jest śliczny i w ogóle. Byli strasznie nim podekscytowani. Zaraz Harremy zadzwonił telefon, był to Paul.
- Paul tobie i mi również pogratulował i przypomniał o wylocie. - zaczął loczek.
- O jakim wylocie? - zdziwiłam się.
- Jutro mamy lecieć do Szkocji na tydzień. Dać tam parę koncertów. Nie mówiłem Ci nic?
- No właśnie nie..
- Ja pierdole, zapomniałem.. Przepraszam.
- Dobrze przecież nie jestem zła. - uśmiechnęłam się.
Kłamałam.. Byłam zła, ale nie mogę nic na to poradzić. To jego praca i muszę być na to przygotowana, że może go nie być. Przecież już to samo przeżyłam z Zaynem, ale jeszcze wtedy nie miałam dziecka. Jakoś muszę sobie dać radę i dam.
Później doszła jeszcze Paula z Dawidem i Leną. Oni też pierwszy raz widzieli Olivera. Nie mogłyśmy z siostrą pogadać bo mieliśmy innych gości ale na pewno niedługo będziemy miały okazję. Po jakimś czasie wszyscy się zebrali razem z Harrym. Musiał jechać z chłopakami, bo rano mają wylot a tutaj nie ma żadnych rzeczy. Ale rano ma podjechać bo mówi, że się strasznie stęskni przez ten tydzień i codziennie będzie dzwonił, albo kilka razy dziennie. Ja położyłam Olivera do jego łóżeczka i sama do swojego. Przed snem dostałam jeszcze sms'a od Harrego który napisał "Kocham was bardzo, do zobaczenia jutro i dobranoc <3". Ja oczywiście odpisałam " My ciebie też i słodkich snów <3". Chwilę jeszcze poleżałam i zasnęłam. Budziłam się w nocy kilka razy bo mały trochę marudził a byłam wyczulona na każdy jego ruch, ale nawet to mnie nie przestraszyło, że mogę sobie nie dać rady czy coś w tym rodzaju. Właśnie pomyślałam, że dam radę i zrobię wszystko co dla Oliego najlepsze.
__________________________________________
No i jest długo wyczekiwany rozdział. Dziękuję jeszcze raz kochani za takie miłe komentarze! Na prawdę jest je miło czytać. Uwielbiam was i jeszcze raz dzięki <3
- Chyba wyglądam strasznie. - powiedziałam cicho żeby nie obudzić synka.
- Puknij się w głowę. - zaśmiał się. - To, że nie masz makijażu nie znaczy, że brzydko wyglądasz, bo jak dla mnie zawsze ślicznie. - ucałował mnie w czoło.
- Chce już stąd wyjść i wracać do domu..
- Zobaczymy, może już jutro was wypiszą.
- Mam nadzieję.
- A co do mieszkania.. - nie skończył bo mu przerwałam.
- Zamieszkamy u mnie? - popatrzyłam na niego. - Nie chce więcej zamieszania, w domu jest już wszystko urządzone dla małego..
- Dobrze. - przerwał mi i dał buziaka.
O 6 przyszedł lekarz z jakimiś witaminami żebym połknęła. Tak minęły kolejne parę godzin.
- Jedź do domu odpocznij, ogarnij się i dopiero przyjedz. Bo jesteś tak zmęczony..
- Nie, zostaję z tobą. Chcę dziś z wami wrócić do domu. - uśmiechnął się.
- Musisz jeszcze swoje rzeczy przetransportować do mnie.
- Wiem, spokojnie damy radę. Wy jesteście teraz najważniejsi a nie jakieś rzeczy.
Niedługo po tym przyjechali moi rodzice. Kiedy zobaczyli, że jest ze mną Harry i jak się zajmuję małym przez ten czas co są w szpitalu byli bardzo zadowoleni. I nie mogli się napatrzeć na Olivera, stwierdzili, że jest bardzo do mnie podobny a ja się mogłam tylko cieszyć. Przekładali go z rąk na ręce ale jemu się to podobało. Rodzice chwile jeszcze posiedzieli i zaraz pojechali. Po tym pielęgniarki przyniosły mi obiad który zjadłam na pół z Harrym. Ja nakarmiłam Olivera a on znowu poszedł spać a my włączyliśmy sobie telewizję, ale szybko tego pożałowaliśmy... We wszystkich kanałach z wiadomościami gadali tylko o nas. "Weronika urodziła chłopca! Czy ojcem jest Harry Styles?", "Dlaczego nie chcą pokazać dziecka?" i inne tego typu sformułowania. Fotoreporterzy stali pod szpitalem i czekali aż któreś z nas wyjdzie żeby go dopaść. To było okropne.. To są jakieś sępy i szuje, inaczej ich się nie da nazwać, no ale co .. to w końcu ich praca. Wyłączyliśmy telewizor i cieszyliśmy się ciszą, gdy tu nagle zza drzwi wyłoniła się mama Harrego. Nigdy jej osobiście nie poznałam i nie wiedziałam, że nastąpi to tak szybko. W życiu bym się nie spodziewała, że tu przyjdzie a co gorsze zobaczy mnie w takie odsłonie.. Ale lepiej tak niż bym miała milion pięćset kilogramów tapety na ryju i uważała się za 8 cudo świata.
- Dzień dobry. - powiedziała uśmiechnięta.
- Cześć mamo! - podbiegł do niej ucieszony loczek.
- Dzień dobry. - odparłam zaskoczona.
- Przepraszam, że tak bez zapowiedzi. - dodała.
- Nie, nic się nie stało. - uśmiechnęłam się.
- Siadaj mamo. - powiedział Harry wskazujący na krzesło.
- Już, zaraz. Bo my jeszcze nie miałyśmy okazji się poznać. - podeszła do mnie kobieta. - Miło mi jestem Anna. - uściskała mnie.
- Weronika, mi również.
- Ślicznie wyglądasz. - dodała po chwili uśmiechając się ciepło.
- Dziękuję, Ale czuję się ja wieloryb. - zaśmiałam się.
- Co ty opowiadasz. Każda by chciała tak wyglądać po porodzie. No a to nasze małe słoneczko. Boże jaki on jest śliczny. - wzięła go na ręce. - Ale w ogóle do ciebie nie podobny synku. - popatrzyła na Harrego.
- Bo to... - nie dałam mu dokończyć tylko popatrzyłam momentalnie na niego ze wzrokiem "masz nic nie mówić". - A z resztą nie ważne, kiedy indziej o tym pogadamy. - uśmiechnął się, a ja poczułam ulgę bo Ann się o nic nie dopytywała.
Chwile posiedziała i również pojechała bo miała coś to załatwienia a jak to sama powiedziała " chciałam zobaczyć swojego wnuczka". Tak swojego... Było mi głupio, że nie zna prawny, ale nie chciałam żeby ktokolwiek dowiadywał się tego w taki sposób. Bo nie był to ani czas ani miejsce. Na pewno kiedy już stąd wyjdę, pojedziemy do niej i oboje wszystko wyjaśnimy. Nie wiem jak ona to przyjmie no ale trudno, jakoś będzie musiała. Po chwili przyszedł lekarz.
- Mam dla Pani dobre wieści. - uśmiechnął się.
- Tak? - odparłam.
- Wychodzi dziś Pani. Chcieliśmy jeszcze was przytrzymać jeden dzień na obserwacje małego, ale jest wszystko w porządku, więc żegnamy.
- To wspaniale. Dziękuję bardzo.
Po tej wiadomości Harry spakował moje rzeczy, ja ubrałam Olivera i siebie i ruszyliśmy do domu. Był tak podekscytowana, że wreszcie wracam i będę już u siebie, z osobami które najbardziej kocham. W domu przywitał nas Parys który był szaleńczo szczęśliwy i którego od razu wypuściliśmy na dwór bo on dobrych 12 godzin nie był na dworze. Ale jest przyzwyczajony więc jakoś dał radę. Rozpakowałam rzeczy, płożyłam się w sypiali a koło siebie Olusia i zaczęłam go karmić. Nie karmiłam piersią bo nigdy nie było to dla mnie czymś fascynującym, wręcz było to dla mnie niesmaczne. Zaraz przyszedł do nas Harry który położył się z drugiej strony małego.
- Pójdę się wykąpać. Posiedź z nim chwile, on zaraz pewnie pójdzie spać a jak nie to weź go na ręce czy ..- przerwał mi.
- Wera, spokojnie. Wiem co mam z nim zrobić okej? Krzywda mu się ze mną nie stanie, nie martw się kochanie i idź się wykąp i odpocznij chwilę bo Ci się należy.
- Dobrze, przepraszam. Kocham cię. - podeszłam i go pocałowałam.
- Ja ciebie też. - odparł z uśmiechem.
Ja poszłam się umyć i odprężyć. Nie mogłam siedzieć za długo jeszcze w gorącej wodzie którą uwielbiam więc weszłam tylko pod prysznic. Mogłam się odprężyć i zaznać chwilę spokoju choć Oliver był grzeczny i nie sprawiał problemów. Ale każdy potrzebuje chwili odsapnięcia, nawet tą chwilę. Po wyjściu z łazienki poszłam do garderoby się ubrać i wróciłam do moich dwóch mężczyzn. Harry siedział na brzegu łóżka a na rękach trzymał słodko śpiącego Olusia. Wyglądali przepięknie, a ja sama do siebie się uśmiechnęłam. Później Styles włożył małego do jego łóżeczka a my zeszliśmy na dół z elektroniczną nianią w ręku. Położyliśmy głośniczek na stole i zalegliśmy na kanapie. Ten relaks długo nie potrwał bo do drzwi zapukała Natka z chłopakami oprócz Zayna z czego się cieszyłam.
- Cześć śliczności moje. - powiedziała przyjaciółka.
- No Hej! - dodali wszyscy i po kolei podchodzili do mnie by się przytulić.
- No gratuluję stary. - pierwszy powiedział Liam i uściskał Harrego, a za nim reszta.
- Oli jest na górze bo śpi ale jak chcecie to idźcie i go zobaczcie. - powiedziałam.
- Dobra. - powiedzieli wszyscy podekscytowani.
- Ale cisza ma być! - powiedziała stanowczo Natka. - Jak ktoś mi go obudzi to od razu dostaje po twarzy. - zaśmiała się.
Poszli na górę i zaraz zeszli. Zaczęli mówić jaki jest śliczny i w ogóle. Byli strasznie nim podekscytowani. Zaraz Harremy zadzwonił telefon, był to Paul.
- Paul tobie i mi również pogratulował i przypomniał o wylocie. - zaczął loczek.
- O jakim wylocie? - zdziwiłam się.
- Jutro mamy lecieć do Szkocji na tydzień. Dać tam parę koncertów. Nie mówiłem Ci nic?
- No właśnie nie..
- Ja pierdole, zapomniałem.. Przepraszam.
- Dobrze przecież nie jestem zła. - uśmiechnęłam się.
Kłamałam.. Byłam zła, ale nie mogę nic na to poradzić. To jego praca i muszę być na to przygotowana, że może go nie być. Przecież już to samo przeżyłam z Zaynem, ale jeszcze wtedy nie miałam dziecka. Jakoś muszę sobie dać radę i dam.
Później doszła jeszcze Paula z Dawidem i Leną. Oni też pierwszy raz widzieli Olivera. Nie mogłyśmy z siostrą pogadać bo mieliśmy innych gości ale na pewno niedługo będziemy miały okazję. Po jakimś czasie wszyscy się zebrali razem z Harrym. Musiał jechać z chłopakami, bo rano mają wylot a tutaj nie ma żadnych rzeczy. Ale rano ma podjechać bo mówi, że się strasznie stęskni przez ten tydzień i codziennie będzie dzwonił, albo kilka razy dziennie. Ja położyłam Olivera do jego łóżeczka i sama do swojego. Przed snem dostałam jeszcze sms'a od Harrego który napisał "Kocham was bardzo, do zobaczenia jutro i dobranoc <3". Ja oczywiście odpisałam " My ciebie też i słodkich snów <3". Chwilę jeszcze poleżałam i zasnęłam. Budziłam się w nocy kilka razy bo mały trochę marudził a byłam wyczulona na każdy jego ruch, ale nawet to mnie nie przestraszyło, że mogę sobie nie dać rady czy coś w tym rodzaju. Właśnie pomyślałam, że dam radę i zrobię wszystko co dla Oliego najlepsze.
__________________________________________
No i jest długo wyczekiwany rozdział. Dziękuję jeszcze raz kochani za takie miłe komentarze! Na prawdę jest je miło czytać. Uwielbiam was i jeszcze raz dzięki <3
ojej jak słodko <3 <3 Oliver hehehe *_* uwielbiam to imię. moje dziecko też tak będzie miało *_*
OdpowiedzUsuńooo zarąbisty rozdział chce kolejny <3 K.
OdpowiedzUsuńsuper rozdział :*
OdpowiedzUsuńAWWWWW.<3
OdpowiedzUsuńTen rozdział został dodany, bo na Ciebie nakrzyczałam? ;D
Opowiadanie, na serio super. Chciałabym następny rozdział.:>
hahaha tak mnie jakoś zmotywowałaś, dziękuję <3
Usuń