środa, 22 sierpnia 2012

Rozdział 18

.. Harry. Wszedł, dał mi buziaka w policzek i stanął jak wryty kiedy zobaczył siedzącego Zayna u mnie w domu.
- Widzę, że masz gościa, - mówił patrząc na Malika.
- Ja już wychodziłem. - powiedział Zayn idąc w stronę drzwi. - To narazie i dzięki za chwilę czasu. - uśmiechnął się.
- Tak, nie ma za co.. Cześć. - odpowiedziałam.
- Nara .. - dodał Harry kiedy chłopak już wyszedł. - Co ty było? - pokazał ręką na drzwi przez które wychodził przed chwilą Mulat.
- Spotkałam go przy sklepie i mnie przepraszał, chciał żebym dała mu szanse i czy możemy porozmawiać na osobności i w ogóle a nie na parkingu. Więc przyjechaliśmy do mnie...
- Wybaczyłaś mu?
- Nie, to znaczy .. Normalnie z nim gadałam, ale nie chce z nim być i dałam mu to wyraźnie do zrozumienia.  A o tym co się stało nasza czwórka i tak nigdy nie zapomni..
- To też prawda, ale z resztą to i tak tylko i wyłącznie twoja sprawa czy się z nim pogodzisz czy nie.
- Zły jesteś? - spytałam zdziwiona.
- Nie. Raczej zaskoczony ślicznotko. - uśmiechnął się i mnie przytulił.
- Dobra to idziemy? - spytałam odrywając się od niego.
- Tak.
Wzięłam tylko torebkę i wyszliśmy. Zamknęłam drzwi i poszliśmy do samochodu. Przez drogę w stronę wesołego miasteczka śpiewaliśmy jakieś piosenki, raczej darliśmy się z otwartymi szybami bo śpiewam tego nazwać nie można było. Nawet Harry czyli wielce utalentowany piosenkarz z niesamowitym głosem wydawał z siebie tak dziwne dźwięki, że ja to sikałam ze śmiechu. Wychodząc z samochodu po dotarciu na miejsce wypadła mi paczka papierosów z torebki a Harry to zobaczył i je podniósł.
- Palisz? - spytał
- Nie. Zaynowi zapomniałam oddać jakiś czas temu po prostu i tak sobie leżą w torbie.
- To dobrze. Nie pal, za ładna na to jesteś. - puścił mi oczko.
Weszliśmy do wesołego i stanęliśmy tak, że widzieliśmy prawie wszystkie rzeczy jakie tam były. Kiedy zobaczyłam te wszystkie kolejki górskie i inne bajery aż mi serce zaczęło szybciej pić.
- To na co idziemy? - zapytał zadowolony chłopak.
- Nie wiem ja tam się wszystkiego boje.
- No coś ty! Będzie fajnie, chodź. - pociągnął mnie za rękę w stronę ogromnej kolejki górskiej.
- Oooooo nie Harry... Chcesz mnie zabić?
- Oczywiście, że nie. No nie bój się, będziesz ze mną. Jak coś to razem wypadniemy. - zaśmiał się.
- Bardzo śmieszne. Zwymiotuje tam normalnie.
- Dasz radę. No proszę nie zostawiaj mnie teraz samego.
- Dobra .... Trudno raz się żyje. Chuj jak się zabije będzie twoja wina. - uśmiechnęłam się.
Poszliśmy po bilety i znowu stanęliśmy twarzą w twarz ze śmiercią. Wsiedliśmy w wagonik a serce waliło mi jak oszalałe. Byłam tak zestresowana, że wtuliłam się w Harrego i trzymałam się tak mocno , że aż ręce mnie bolały choć nawet jeszcze nie ruszyliśmy.
- Obiecuje, że jeśli przeżyję to jak zsiądę z tego potwora zabije cie. - mówiłam sarkastycznie.
- Dobra. A ja obiecuje, że jak się nie zrzygam to chyba normalnie cie pocałuje. - zaśmiał się.
- Boże Harry trzymaj mnie proszę. - powiedziałam przerażona.
- Hahaha, okej trzymam, i nie puszczę. - znowu się uśmiechnął i dał mi buziaka w policzek.
Ruszyliśmy.. Serce mi stanęło, widziałam czaszki przed oczami ale mimo to chciałam zobaczyć jak to będzie.  Tak się darłam i bluźniłam, że było to słychać pewnie na dole. Loczek się śmiał ale jak były zjazdy krzyczał jak mały chłopiec. Kiedy zeszliśmy usiedliśmy na ławce.
- O boże ... Myślałam, że mi wnętrzności wyjdą. - zaczęłam się śmiać.
- Odlot normalnie... A i coś mi obiecałaś... - uśmiechnął się podnosząc jedną brew.
- Wiem, ale nie było aż tak źle powtarzam AŻ tak, więc może oszczędzę takiej ładnej buźki. - wytknęłam język.
- Ja też Ci coś obiecałem. A, że tego nie zrobiłem to dotrzymam obietnicy. - i w tym momencie przysunął się do mnie i pocałował.
Kiedy to zrobił byłam zdziwiona bo myślałam, że mówił do na żarty a on na prawdę to zrobił. Ale to jak ... Co jak co ale świetnie całował. Po tej śmiertelnej przejażdżce i małym bonusie na koniec pojechaliśmy na diabelski młyn. Wsiedliśmy i patrzyliśmy na cały, pięknie oświetlony Londyn w nocy. Było mi zimno a ani ja ani Harry nie wzięliśmy bluz on mnie przytulił. Siedzieliśmy wtuleni w siebie i obserwowaliśmy. Po tym Styles odwiózł mnie do domu. Pożegnałam się z nim i udałam się do siebie. Kolejne dni i kolejne rozrywki. Tak minął kolejny miesiąc.


5 komentarzy:

  1. Co kolejny rozdział to lepszy <3 K.

    OdpowiedzUsuń
  2. och tak i jest kolejny świetny rozdział .
    awwww koniec najlepszy . ♥
    czekam na dalszy ciąg tej historii . xxx
    asiaa1Dkiss

    OdpowiedzUsuń
  3. Droga Cipeczko ! Pisz następny rozdział bo nie mogę się doczekać !! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. pisz kochanie wiecej <3 MORE MORE MORE! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. awww cudowny :D xx

    OdpowiedzUsuń