Lekko zmęczeni wróciliśmy do domu, położyliśmy Olivera i sami zalegliśmy w łóżku przytuleni do siebie.
- Dlaczego tak trudno z tobą być? - wyszeptałam i odwróciłam się w jego stronę patrząc mu prosto w oczy.
- Z tobą też nie jest łatwo kochanie. - zaśmiał się.
- Oj przestań, wiesz o co mi chodzi. Brakowało mi takiego spokojnego dnia jak dziś.
- Uwierz, że mi też. Trochę jak dawniej co? - podniósł jedną brew.
- Oczywiście Panie Styles, wyborny wypad. - zaśmiałam się. - Kocham cię Harry.
- Ja ciebie też słoneczko. - powiedział i pocałował mnie w czoło.
Po jakimś czasie usnęliśmy, a mi przez całą noc śnił się Zayn....Z jakiej racji? Nie wiem.. To jakaś paranoja. I to jeszcze takie akcję, że szkoda gadać, nie wiem co mi się uroiło w tej głowie. Nadszedł dzień, całą nasza trójka smacznie spała, gdy nagle ktoś zadzwonił dzwonkiem do drzwi.
- Kurwa kto to o 8 rano? - przetarł oczy Harry wychodząc spod kołdry.
- Nie mam pojęcia. - odparłam.
Loczek zszedł na dół i usłyszałam głos Paula.
- A ty na co jeszcze czekasz, zaraz mamy wylot! - mówił Paul podniesionym głosem.
- Jaki wylot? Ja pierdole, zapomniałem....
Zarzuciłam na siebie szlafrok i zeszłam na dół.
- Cześć Weronika. - powiedział miło mężczyzna.
- Cześć, co jest? - odparłam.
- Zapomniałem, że dziś lecimy to Australii..
- Jak można o tym zapomnieć?! - oburzyłam się.
- No wiedziałem, że mamy lecieć ale nie myślałem, że to już dziś. - mówił zdenerwowany Harry.
- Na ile? - ochłonęłam.
- Na prawie 3 tygodnie. - dodał Paul.
- 3 tygodnie?! - krzyknęłam.
- Ciszej bo obudzisz małego. - wtrącił Styles.
- Harry ma cię nie być 3 tygodnie? Nie no to jakiś żart...
- Co ja na to poradzę co? No nic, nie moja wina.
- Dobrze, że się dowiedziałam jak jeszcze jesteś w domu a nie z tamtą byś zadzwonił, to jest w twoim stylu.- mówiłam.
- Dobra, bo zaraz się pokłócimy a nie chce wyjeżdżać w takiej atmosferze. A teraz idę się szykować. - powiedział.
Machnęłam ręką i razem z Paulem usiedliśmy przy porannej kawie.
- Często tak będzie? - spytałam.
- Że wyjazdy na tak długo? - odpowiedział mężczyzna.
- Tak..
- Wiesz, teraz nagrywamy płytę i w Australii właśnie dlatego tak długo. Wcześniej było to parę dni bo tylko koncertowaliśmy.
- Rozumiem.. - odparłam.
- A wiesz co Weronika? - zaczął.
- Tak?
- Pasowałaś do Zayna, ale to Harrego jeszcze bardziej. - uśmiechnął się.
- Mam to odebrać jako komplement? - poszłam w jego ślady.
- Raczej tak. - zaśmiał się.
Chwilę jeszcze pogadaliśmy i zszedł Harry z wielką walizką i 2 torbami.
- Dobra, zwarty i gotowy. - powiedział loczek.
- Gotowy na rozstanie z rodziną? - spytał żartobliwie Paul.
- Na tak długo chyba nie... - spojrzał na mnie.
- Dobra Harry zbieramy się, bo muszę podjechać jeszcze w kilka miejsc i czeka nas dłuuuugi lot.
- Będę tęsknił.. - podszedł do mnie i przytulił mocno.
- Przecież wiesz, że ja też.
- No wiem, wiem. I kocham cię pamiętaj. - dodał.
- Ja ciebie też, i przestań już bo zaraz się rozpłaczę. - uśmiechnęłam się.
- Okej już koniec. I będę dzwonił parę razy dziennie i masz odbierać! - zagroził mi wzrokiem.
- Będę odbierać Panie Styles, od Pana zawsze. - pocałowałam go.
Harry pożegnał się i pojechali. Byłam na niego zła, ze tak nagle pojechał i nie będzie go 3 tygodnie.. Ale ma tyle spraw, że miał prawo zapomnieć. Będę za nim tęskniła strasznie. Już zaczęło się układać, ale jak zwykle coś musi to zepsuć.. Choć jest jeszcze druga strona medalu, dzięki wyjazdom Harrego zdaję sobie sprawę jak bardzo mi na nim zależy i jemu na mnie. To jego praca i nic na to nie poradzę, robi to co kocha i robi to też dla nas, dla naszej rodziny.. Nie minęło nawet 20 minut a zadzwonił mój telefon. To Harry, czyżby już się stęsknił?
- Kochanie pakuj się! - wręcz wykrzyczał mi to w słuchawkę.
- Co? A ja po co mam się pakować? - spytałam zdezorientowana.
- Lecicie z nami, nie zostawię was na tak długo bo pęknie mi serce. Szybko pakuj się i niedługo będziemy tylko pojedziemy jeszcze w jedno miejsce z Paulem.
- Jesteś nienormalny! - zaśmiałam się.
- Wiem, za to mnie kochasz. A teraz szybko szybko. Pa. - powiedział i się rozłączył.
Bożee.... Co za człowiek, zabije go kiedyś. Ale strasznie się ucieszyłam, to słodkie z jego strony. Nie miałam dużo czasu, więc od razu zabrałam się za pakowanie. Najpierw pakowałam Olivera w jedną walizkę a w drugą siebie. Zajęło mi pół godziny całe pakowanie a kolejne pół ubranie się i inne. Zdążyłam ubrać małego i wtedy wszedł Harry. Dumny i uśmiechnięty wparował i zaczął wynosić walizki do samochodu. Ja wzięłam Olivera, zamknęłam porządnie dom i również poszłam do auta.
- Dlaczego tak trudno z tobą być? - wyszeptałam i odwróciłam się w jego stronę patrząc mu prosto w oczy.
- Z tobą też nie jest łatwo kochanie. - zaśmiał się.
- Oj przestań, wiesz o co mi chodzi. Brakowało mi takiego spokojnego dnia jak dziś.
- Uwierz, że mi też. Trochę jak dawniej co? - podniósł jedną brew.
- Oczywiście Panie Styles, wyborny wypad. - zaśmiałam się. - Kocham cię Harry.
- Ja ciebie też słoneczko. - powiedział i pocałował mnie w czoło.
Po jakimś czasie usnęliśmy, a mi przez całą noc śnił się Zayn....Z jakiej racji? Nie wiem.. To jakaś paranoja. I to jeszcze takie akcję, że szkoda gadać, nie wiem co mi się uroiło w tej głowie. Nadszedł dzień, całą nasza trójka smacznie spała, gdy nagle ktoś zadzwonił dzwonkiem do drzwi.
- Kurwa kto to o 8 rano? - przetarł oczy Harry wychodząc spod kołdry.
- Nie mam pojęcia. - odparłam.
Loczek zszedł na dół i usłyszałam głos Paula.
- A ty na co jeszcze czekasz, zaraz mamy wylot! - mówił Paul podniesionym głosem.
- Jaki wylot? Ja pierdole, zapomniałem....
Zarzuciłam na siebie szlafrok i zeszłam na dół.
- Cześć Weronika. - powiedział miło mężczyzna.
- Cześć, co jest? - odparłam.
- Zapomniałem, że dziś lecimy to Australii..
- Jak można o tym zapomnieć?! - oburzyłam się.
- No wiedziałem, że mamy lecieć ale nie myślałem, że to już dziś. - mówił zdenerwowany Harry.
- Na ile? - ochłonęłam.
- Na prawie 3 tygodnie. - dodał Paul.
- 3 tygodnie?! - krzyknęłam.
- Ciszej bo obudzisz małego. - wtrącił Styles.
- Harry ma cię nie być 3 tygodnie? Nie no to jakiś żart...
- Co ja na to poradzę co? No nic, nie moja wina.
- Dobrze, że się dowiedziałam jak jeszcze jesteś w domu a nie z tamtą byś zadzwonił, to jest w twoim stylu.- mówiłam.
- Dobra, bo zaraz się pokłócimy a nie chce wyjeżdżać w takiej atmosferze. A teraz idę się szykować. - powiedział.
Machnęłam ręką i razem z Paulem usiedliśmy przy porannej kawie.
- Często tak będzie? - spytałam.
- Że wyjazdy na tak długo? - odpowiedział mężczyzna.
- Tak..
- Wiesz, teraz nagrywamy płytę i w Australii właśnie dlatego tak długo. Wcześniej było to parę dni bo tylko koncertowaliśmy.
- Rozumiem.. - odparłam.
- A wiesz co Weronika? - zaczął.
- Tak?
- Pasowałaś do Zayna, ale to Harrego jeszcze bardziej. - uśmiechnął się.
- Mam to odebrać jako komplement? - poszłam w jego ślady.
- Raczej tak. - zaśmiał się.
Chwilę jeszcze pogadaliśmy i zszedł Harry z wielką walizką i 2 torbami.
- Dobra, zwarty i gotowy. - powiedział loczek.
- Gotowy na rozstanie z rodziną? - spytał żartobliwie Paul.
- Na tak długo chyba nie... - spojrzał na mnie.
- Dobra Harry zbieramy się, bo muszę podjechać jeszcze w kilka miejsc i czeka nas dłuuuugi lot.
- Będę tęsknił.. - podszedł do mnie i przytulił mocno.
- Przecież wiesz, że ja też.
- No wiem, wiem. I kocham cię pamiętaj. - dodał.
- Ja ciebie też, i przestań już bo zaraz się rozpłaczę. - uśmiechnęłam się.
- Okej już koniec. I będę dzwonił parę razy dziennie i masz odbierać! - zagroził mi wzrokiem.
- Będę odbierać Panie Styles, od Pana zawsze. - pocałowałam go.
Harry pożegnał się i pojechali. Byłam na niego zła, ze tak nagle pojechał i nie będzie go 3 tygodnie.. Ale ma tyle spraw, że miał prawo zapomnieć. Będę za nim tęskniła strasznie. Już zaczęło się układać, ale jak zwykle coś musi to zepsuć.. Choć jest jeszcze druga strona medalu, dzięki wyjazdom Harrego zdaję sobie sprawę jak bardzo mi na nim zależy i jemu na mnie. To jego praca i nic na to nie poradzę, robi to co kocha i robi to też dla nas, dla naszej rodziny.. Nie minęło nawet 20 minut a zadzwonił mój telefon. To Harry, czyżby już się stęsknił?
- Kochanie pakuj się! - wręcz wykrzyczał mi to w słuchawkę.
- Co? A ja po co mam się pakować? - spytałam zdezorientowana.
- Lecicie z nami, nie zostawię was na tak długo bo pęknie mi serce. Szybko pakuj się i niedługo będziemy tylko pojedziemy jeszcze w jedno miejsce z Paulem.
- Jesteś nienormalny! - zaśmiałam się.
- Wiem, za to mnie kochasz. A teraz szybko szybko. Pa. - powiedział i się rozłączył.
Bożee.... Co za człowiek, zabije go kiedyś. Ale strasznie się ucieszyłam, to słodkie z jego strony. Nie miałam dużo czasu, więc od razu zabrałam się za pakowanie. Najpierw pakowałam Olivera w jedną walizkę a w drugą siebie. Zajęło mi pół godziny całe pakowanie a kolejne pół ubranie się i inne. Zdążyłam ubrać małego i wtedy wszedł Harry. Dumny i uśmiechnięty wparował i zaczął wynosić walizki do samochodu. Ja wzięłam Olivera, zamknęłam porządnie dom i również poszłam do auta.
No no fajowsko <3 K.
OdpowiedzUsuńSuper pozdrawiam Królowa <3
OdpowiedzUsuńAwwww. Czekam na kolejny!
OdpowiedzUsuńSuper, pisz dalej <3 <3
OdpowiedzUsuńauuu . ♥
OdpowiedzUsuńniesamowity rozdział .
czekam na kolejnee . xx
asiaa1Dkiss
świeetny :)
OdpowiedzUsuńOMG!!!!!!! bosssski next dawaj <3
OdpowiedzUsuńSpoko pisz następny ! xx
OdpowiedzUsuń