sobota, 8 września 2012

Rozdział 25

- No to mów. - uśmiechnęłam się.
- Więc...Było wesoło ogólnie, mieliśmy parę koncertów, podpisywanie autografów i ogólnie spotkanie z fanami. No i jak już Ci mówiłem każda która podchodziła to gratulowała nam, prosiły o zdjęcia małego i tak wciąż. Drugiego dnia w barze hotelowym opijaliśmy Olivera, Zayn bez gadania jakiegokolwiek doszedł do nas i się tak najebał, że jakąś laskę później do pokoju zapraszał, wyjebał się na schodach i na końcu porzygał ale to taki bonus. - zaśmieliśmy się.
Harry opowiadał takie newsy jeszcze przez jakieś 20 minut, ale niestety większość z nich było o tym co robił Zayn ... Nie miałam ochoty nawet o nim słuchać, okej rozumiem, że Harrego to bawiło bo śmiesznie wyglądało i nie wiadomo co, ale mnie nie kręci to, że Zayn się nawalił czy coś w tym rodzaju.
- Harry.. - przerwałam mu.
- No?
- Przestaniesz wciąż gadać o Zaynie? Mam wrażenie, ze wszystko sprowadza się do niego..
- Przepraszam, jeśli nie chciałaś o nim słuchać od razu trzeba było mi powiedzieć.
- Nie chciałam Ci przerywać bo byłeś tak nakręcony.
- Dobra to już skończyłem. - pocałował mnie. - No to teraz opowiadaj co u ciebie.
- No to tak.. - nie skończyłam, bo w tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi. - Pójdę otworzyć.
Poszłam szybko do drzwi i przez wizjer zobaczyłam, że to Anka z jakimś klientem. Zamurowało mnie.. To moja przyjaciółka i już jest wszystko w porządku, ale jak Harry na to zareaguje? No zobaczymy.
- Hej. - powiedziała Anka.
- No Hej hej! - pocałowałyśmy się w policzek.
- Chciałam Ci przedstawić Adama. - dodała przyjaciółka a zza niej wyłonił się wysoki blondyn.
- Siema. - powiedział podając mi rękę.
- Cześć. - uśmiechnęłam się. - To wchodźcie.
Anka z Adamem weszli a Harry siedział koło małego na podłodze który był w bujaczcę.
- Weronika kto to? - krzyknął Harry.
- Nie krzycz bo go obudzisz. - powiedziałam kiedy doszliśmy do salonu.
- O kurwa... - powiedział Styles wstając z podłogi z ogromnym zdziwieniem.
- Harry..- spojrzałam na niego wściekłym wzrokiem.
- Mogę cię prosić na chwilkę? - spytał po chwili.
Poszliśmy na taras a Anka z Adamem zostali w salonie z Oliverem.
- Co do do kurwy nędzy ma być?! - oburzył się.
- Przestań! Nie zdążyłam Ci powiedzieć, że pogodziłam się z Anką. Po twoim wyjeździe przyszła do mnie niespodziewanie i wyjaśniłyśmy sobie wszystko.
- No a ty miękkie serduszko jak zwykle wybaczasz.
- Nie przeginaj.. Wiesz, że nienawidzę takich odzywek. - powiedziałam wkurzona.
- Nie pierdol dobra? Nie mogłaś mi tego powiedzieć przez telefon?
- Nie mogłam, uważałam, że nie jest to rozmowa na telefon z którym i tak się nigdy nie rozstajesz..
- Uważałaś... Ej! Ty też nie przeciągaj struny okej?
- Bo co, powiedziałam, że nie rozstajesz się z telefonem? Co ty dziecko jesteś?
- Dobra nie będę się teraz o to kłócił, ale jak mogłaś mi nie powiedzieć? Wielka przyjaźń znowu kwitnie i zachowujecie się jakby nigdy nic się nie stało tak?
- A masz z tym jakiś problem?! Ty z Zaynem zajebiście się dogadujesz. " Wielka przyjaźń" powróciła, nie zarzucaj mi czegoś w czym robisz tak samo okej? To jest nie fair...
- A przepraszam, że cię uraziłem i twoją przyjaciółkę. A ten to kto, nowy chłoptaś na miesiąc dla Anki? - uśmiechnął się wrednie.
- Przesadziłeś...Nie będziesz jej obrażał rozumiesz? Ja na to nie pozwolę i gdybym jak miała taki stosunek do Zayna zachowałbyś się tak samo, więc skończ.
- Aaa... Czyli ponownie kończymy tak? - powiedział spokojnym głosem.
- Wiesz, ze nie o to mi chodziło.
- Tak! Tobie jak zwykle o co innego chodzi. Ja wychodzę, nie będę z jakąś szmatą i jej nowym kochasiem spędzał czasu.
- O nasz wielki kozak Harry Styles idzie do swoich co? Masz rację, zastąp sobie teraz mnie jakąś ociekającą seksem 40-stką.
- Czy ty w ogóle siebie słyszysz? - podszedł do mnie bliżej.
- Tak doskonale, a co prawda boli? - spojrzałam mu prosto w oczy.
On nie odpowiedział nic tylko wyszedł... Po prostu pojechał. Może i dobrze, ja na pewno nie będę mu ustępowała, nie ma takiej opcji. Wróciłam do naszych..znaczy moich gości. Posiedzieliśmy jakiś czas przy herbacie dopóki Adam nie dostał od kogoś telefonu i musieli się zbierać. Anka doskonale widziała i na pewno słyszała, że się pokłóciliśmy ale nie miałyśmy szansy o tym nawet porozmawiać bo był Adam, więc trochę nie wypadało.
- Później zadzwonię. - powiedziała przyjaciółka przytulając mnie.
- Okej, będę czekała. - uśmiechnęłam się lekko.
Pożegnaliśmy się i pojechali a ja ponownie zostałam sama z Oliverem który zaczął strasznie płakać. Płakał kolejne 2 godziny i nie mogłam go opanować. Zupełnie nie wiedziałam co się dzieję. Zadzwoniłam do mamy i poprosiłam żeby przyjechała. Do Harrego nie miałam najmniejszego zamiaru dzwonić po tym jak się zachował. On jest tak narwany, że nie da się z nim normalnie wyjaśnić czegoś bo on od razu się obraża i odchodzi od problemów. Po krótkim czasie przyjechała mama, a Oli cały czas płakał. Nie wiedziałam co mu jest, przecież wcześniej było wszystko w porządku.
- Ja nie wiem Weronika co mu jest, jedźmy do szpitala. - powiedziała mama.
- Dobrze, tylko spakuje rzeczy.
Położyłam wciąż płaczącego... raczej drącego się Olivera i poszłam na górę po jakieś jego ubranka i innego potrzebne rzeczy. Po chwili zeszłam i ruszyłyśmy w drogę. Przez cały czas Oli płakał.. Kiedy dojechałyśmy do szpitala szybko popędziłyśmy i od razu zobaczyłam położną która do mnie przychodzi.
- Dzień dobry, co się stało? - spytała zdezorientowana.
- Dzień dobry, właśnie nie wiem. W momencie zaczął płakać i od jakiś 3 godzin w ogóle nie przestaje.
- Już się nim zajmujemy, niech panie poczekają chwileczkę. - powiedziała i wzięła małego.
- Nie dzwonisz do Harrego? - zapytała mama.
- Już.. już dzwonie. - powiedziała niechętnie.
Odeszła na bok i wykręciłam jego numer. 1 sygnał, 2, 5, 10... i nic. Nie odbierał. Pierdole go, pewnie już jakąś posuwa i ma wyjebane na cały świat... - pomyślałam a łzy napłynęły mi do oczu z bezradności. Jak zwykle, jak coś się wali to wszystko na raz. Nie dość, że coś jest mojemu synowi i nawet nie wiem co i nie mogę mu pomóc to jeszcze jego tatuś... Boże za jakie grzechy.. Wróciłam i ponownie usiadłam koło mamy. - Nie odbiera.
- Nie płacz córeńko, będzie dobrze. - mama pogłaskała mnie po policzku.
Po chwili zaczął dzwonić mój telefon, to był Harry. Znowu udałam się w poprzednie miejsce i odebrałam.
- Co chciałaś? - usłyszałam jego obrażony głos.
- Jestem w szpitalu... - mówiłam przez łzy. - Z Oliverem.
- Co?! Co się stało? - spanikował.
- Płakał i nie chciał przestać, nie wiem co się dzieje. - płakałam.
- Zaraz tam będę.. W naszym szpitalu?
- Tak.
Rozłączyłam się a w tej chwili przyszła pielęgniarka i powiedziała, że Oli ma problem z oddychaniem. Ja stanęłam jak wryta i nie wiedziałam co zrobić. Pielęgniarka wróciła do sali w której było moje dziecko. Usiadłam na fotelu i płakałam. Byłam bezradna, nie mogłam pomóc mojego małemu synkowi... Nawet nie wiedziałam co mu jest. Za chwilę przyjechał Harry który wpadł do szpitala i szukał mnie wzrokiem, kiedy już udało mu się nas dostrzec podbiegł do mnie i uklęknął.
- Co się dzieje? - spytał przerażony.
- Oliwer.... nie wiem, ma jakiś problem z oddychaniem.. - wybuchłam płaczem. - Harry jemu się nie może nic stać.. - popatrzyłam na niego i dostrzegłam w jego oczach łzy.
Chłopak mocno mnie przytulił i usiadł koło mnie trzymając za rękę. Po 10 minutach zaproszono nas do gabinetu gdzie leżał mały.
- Musimy mu zrobić prześwietlenie, nie wiemy co jest przyczyną jego płaczu. - powiedział lekarz.
Usiadłam na fotelu a przy mnie Harry który trzymał Olivera na rękach, a lekarz go badał. Oli wciąż płakał i zaczął się przyduszać, wpadłam z straszną panikę i nawet nie patrzyłam. Kiedy w pewnym momencie spojrzałam na Stylesa dostrzegłam, że łzy spływają mu po policzkach.
- Przykro mi ale.. - zaczął lekarz.


5 komentarzy:

  1. Supcio xd Dawaj kolejny! Pozdrowienia K. i spiaca królowa ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy ty masz zamiar usmercic swojego syna?! Zajęliśmy

    OdpowiedzUsuń
  3. OMG ALE SUPCIO *_* HEHHEHE <3 PISZ JESZCZE WIECEJ *_*

    OdpowiedzUsuń
  4. O M G .
    jest akcja aahh .
    Czekam na nastepny . xx
    asiaa1Dkiss

    OdpowiedzUsuń
  5. boski :S kurwa ale go chyba nie usmiercisz o.O????

    OdpowiedzUsuń