poniedziałek, 17 września 2012

Rozdział 30

- ..że, zdradził cię z Anią. - dokończyła.
- Tak to prawda. - spuściłam głowę. 
- A co do Ani.. To miła dziewczyna i sympatyczna, Harry ją uwielbiam, ale czy kochał... w to mogę zwątpić. 
- Dlaczego? - zdziwiłam się. 
- Wiesz.. Mam teraz porównanie, jak traktował ją a jak traktuje i jaki ma stosunek do ciebie. On jest strasznie zawzięty i nie odpuszcza i ciężko mu mówić o swoich uczuciach. Albo raczej było. Jak nieraz do mnie przyjedzie i słyszę jak rozmawia z tobą przez telefon zawsze mówi "kocham cię" na koniec. A z Anią tak nie było. On nie lubi być sam mimo wszystko, Harry chce takie poczucia, że zawsze może się..- przerwałam jej. 
- Do kogoś przytulić. - uśmiechnęłam się. 
- Tak , dokładnie. - ona również się uśmiechnęła. - A z resztą co ja mam Ci tłumaczyć, sama go świetnie znasz. No i mam nadzieję, że wszystko wróci do normy i nikt nie będzie wam wchodził w paradę. 
- Ja też mam taką nadzieję. - odparłam. 
Za chwilę zadzwonił telefon do Anny. Poszła go odebrać bo leżał w kuchni. Nie słyszałam rozmowy ale usłyszałam imię "Harry" więc wszystko jasne. Mój chłopak nie zadzwoni do mnie tylko do mamy.. Super. Za chwile Ann przyszła i ponownie usiadła koło mnie. Nie było jej dobre parę minut. 
- Dzwonił Harry. - powiedziała. 
- Tak słyszałam jego imię.. 
- Boże co to jest za chłopak. Nie powinnam się wtrącać i obiecuję, że więcej nie będę bo nikt tego nie lubi, ale po tym co zrobił przed chwilą dostałam wścieku i powiedziałam mu co myślę o jego zachowaniu. - dodała. 
- Jest aż tak źle? - spytałam. 
- Po prostu nie mogę pojąć jego techniki. I jest to nienormalny, że on zamiast zadzwonić do ciebie dzwoni do mnie, no do cholery. Kocham go to mój ukochany synek ale są pewne granice pomiędzy matką, a przyszłą żoną.. 
- Przyszłą żoną? Hahaha, w takim tempie możemy się tego nie doczekać. - zaśmiałam się. 
- Nie mam na to żadnego wpływu, ale życzę żeby stało się to niedługo. Chce żeby on się wreszcie ustatkował i stał bardziej odpowiedzialny. Nie tylko za siebie tylko i za innych. 
- Też tego chcę, ale z nim nie raz w ogóle nie da się rozmawiać. Próbuję a on tylko się obraża i wychodzi z domu. A ja wtedy dostaje takiego ciśnienia, że mam ochotę go zabić. Nie mogę powiedzieć, kiedy tylko może stara się z nami spędzać czas, ale jeśli my będziemy się tak cały czas kłócić to daleko nie zajdziemy.. - powiedziałam. 
Chwilę jeszcze o tym porozmawiałyśmy i zapukał ktoś do drzwi. Anna poszła szybko otworzyć i usłyszałam głos Stylesa który wita się z mamą. 
- Cześć mały, chodź do taty. - podszedł Harry i wziął Olivera ode mnie z kolan na mnie nie zwracając uwagi. 
- Przepraszam jeszcze raz. - zaczęła Anna z podniesionym głosem. - Ale to co robisz Harold jest po prostu okropne, jak możesz być tak obojętny wobec Weroniki? Nie chce się wtrącać, ale... - Harry jej przerwał. 
- Więc się nie wtrącaj mamo. To są nasze sprawy. Okej rozumiem martwisz się, ale pozwól, że sami to załatwimy. Ale może moja kochana dziewczyna w końcu przestanie się w kącie miziać z Zaynem. 
- Oooo nie... Przesadziłeś. - powiedziałam zdenerwowana. 
- Teraz oboje wychodzicie na zewnątrz, zostawiacie mi dziecko i dopóki normalnie nie będziecie się do siebie odzywali nie wracajcie. - mówiła poważnie Anna biorąc Olivera z rąk loczka. 
Tak jak nam kazano tak zrobiliśmy. Wyszliśmy na taras i tam się dopiero zaczęło. 
- Co ty sobie wyobrażasz? - zaczęłam pierwsza. 
- No właśnie sporo.. - popatrzył na mnie. 
- Ciebie chyba na prawdę powaliło. Dobrze się czujesz? Uroiłeś sobie jakąś zdradę teraz? 
- Nic sobie nie uroiłem, widziałem was wczoraj w clubie. 
- Ja się z nim ni całowałam! Zayn do mnie podszedł ale go od siebie odsunęłam bo czułam się z tym źle a on znowu zaczął mi truć, więc od razu sprowadziłam go na ziemię i powiedziałam, że możemy być tylko i wyłącznie przyjaciółmi bo ja kocham ciebie i tylko ciebie. - wykrzyczałam ostatnie słowa a on nic nie odpowiedział. 
- Weronika posłuchaj .. - mówił. 
- Nie! Teraz ty mnie posłuchaj. Nie traktuj mnie jak jakiegoś zdrajcę i śmiecia rozumiesz? Mimo wszystko raczej sobie na to nie zasłużyłam i nie masz prawa wyjeżdżać do mnie z takimi tekstami. Zacznij najpierw myśleć a później mówić bo na odwrót nikomu nie wychodzi na dobre. - JEST! W końcu wyrzuciłam z siebie wszystko co chciałam mu powiedzieć. Kamień spadł mi z serca, ale wciąż to bolało. - Teraz jadę do swoich rodziców a ty rób co chcesz, chyba najbardziej Ci taka opcja odpowiada. 
Powiedziałam to i weszłam do domu a Harry został na tarasie. Wzięłam Olivera w foteliku i resztę rzeczy i szłam w kierunku drzwi. 
- Harry! Pomóż Weronice. - krzyknęła Anna. 
Styles podszedł do mnie, wziął fotelik z małym i poszedł do samochodu. Ja pożegnałam się z Ann i ruszyłam za nim. Kiedy już przypiął Oliego chciał coś powiedzieć, ale jednak się rozmyślił. Miałam nadzieję, że coś powie. Byłam na niego strasznie wściekła, ale teraz najchętniej bym się do niego przytuliła. Niestety odwrócił się i poszedł z powrotem do domu a ja do samochodu. Pojechałam do rodziców i tam zastałam Paulę z Lenką. Taty nie było, więc na spokojnie mogłyśmy pogadać. Opowiedziałam im to, a one się zmartwiły. No cóż. Stwierdziłam, że zostanę na noc bo może z Harrym powinniśmy od siebie odpocząć. Nie zadzwoniłam ani nie napisałam, ale było już późno, więc myślę, że zorientował się iż nie mam zamiaru wracać. W pewnym momencie usłyszałam dźwięk sms'a który dochodził z mojego telefonu. Wstałam i poszłam zobaczyć kto to. Był to Harry. napisał " Przepraszam, wróć do domu.....", stwierdziłam, że nic nie odpiszę. Niech ma za swoje.. Wróciłam do dziewczyn i za 15 minut zapukał ktoś do drzwi. Mama poszła otworzyć i okazało się, że to ponownie Styles.
- O cześć Harry.- powiedziała mama.
- Dobry wieczór, jest tu Wera? - spytał.
- Tak jest, wejdź.
Loczek podszedł do nas, przywitał się z każdym i usiadł koło mnie na oparciu fotela.
- Co chcesz? - spytałam oschle. - Wiesz co, może lepiej wyjdźmy do innego pokoju. - dodałam.
Poszliśmy do mojego starego pokoju i ponownie zaczęliśmy pewnie do niczego nie dążącą rozmowę.
- No więc słucham? - zaczęłam ponownie.
- Możesz wrócić, ze mną do domu? - zapytał.
- Mogłabym ale nie chcę. A po co mam wracać, żeby się znowu kłócić?
- Nie.. Kurwa chce żeby było jak dawniej, bezproblemowe życie, jakieś miłosne usterki które i tak wracały do siebie i wszystko się goiło. Te nasze zabawy, imprezy i to wszystko...
- Ale nie będzie jak dawniej rozumiesz? Chociaż ty możesz robić co chcesz, ja mam dziecko a ty jeśli chcesz to szalej, nikt cię do niczego nie zmuszał, sam wybrałeś..
- Ale nie o to mi chodzi Weronika! Kocham Olivera i nie przestanę, ale mam wrażenie, że odkąd w ogóle jesteśmy ze sobą to cały czas się kłócimy, a pamiętasz jak jeszcze się przyjaźniliśmy. Było zajebiście... Nie było jakiś dziwnych akcji ani niczego.
- Czy ty siebie słyszysz? - zapytałam spokojnie. - Harry, ja już nie jestem zwykłą nastolatką tylko matką, przez te 8 miesięcy się pozmieniało rozumiesz? Tak, masz rację było fajnie, ale teraz też może być jeśli przestaniemy ze sobą wreszcie walczyć. - powiedziałam. - Ejejejej... Co ty powiedziałeś? Że jak się przyjaźniliśmy to było lepiej? Chcesz to skończyć i mamy się znowu przyjaźnić? - zaczęłam od nowa.
- Niee.. Źle mnie zrozumiałaś, chodzi o to, że chciałbym przynajmniej trochę przywrócić tamte czasy. Żebyśmy razem gdzieś wychodzili, na głupie spacery ale to i tak zawsze coś. Oczywiście z Oliverem bo jest on nieodłącznym elementem tego wszystkiego.
- A jeśli to nie wypali? Jak będziemy kłócili się jeszcze bardziej? Harry my mamy oboje tak zawzięte charaktery, że to jest szok... I to mnie boli i boję się tego, że cię stracę. - zaczęły lecieć mi łzy.
- Nie stracisz, obiecuję... - przytulił mnie. - Jedziemy do domu? - podniósł moją twarz za brodę.
- Taaaaak... - lekko się uśmiechnęłam. - Ale nie chce mi się kierować, więc jedziemy jednym okej?
- Dobrze KOCHANIE, jak sobie życzysz. - śmiesznie zaakcentował słowo "kochanie".
Pożegnałam się z rodziną tak samo jak Harry i pojechaliśmy do domu. Weszliśmy i od razu położyliśmy się do łóżka. Oli spał a my leżeliśmy i rozmawialiśmy. O czym? Hmmm... O wszystkim.
Tak minął kolejny tydzień, Harry miał wolne więc spędzaliśmy ten czas razem. Pojechaliśmy również do Anny i do moich rodziców, spotykaliśmy się z naszą paczką, dopóki w następny poniedziałek coś się wydarzyło.. 

11 komentarzy:

  1. No supcio supcio kckc <3 K.

    OdpowiedzUsuń
  2. Super ale pisz dalej bo znów skończyłaś w takim ciekawym momencie :) J. KCKC :*

    OdpowiedzUsuń
  3. omg no i jak zwykle trzymasz w napięciu *: dawaj dalej
    kejti.

    OdpowiedzUsuń
  4. No i znowu trzymasz w napieciu i za to kocham twojego bloga <333 KRÓLOWA ;**

    OdpowiedzUsuń
  5. PODPISUJE SIE DO SLOW KROLOWEJ <3

    OdpowiedzUsuń
  6. BOSKI!!!!:D ale jak zwykle zostawisz w napieciu i nie pewności :( pisz szybko kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  7. awwwww . ♥
    rośnie napięcie . xx
    czekam na next'a .
    asiaa1Dkiss

    OdpowiedzUsuń
  8. napięcie <3 pisz daleej kc :)

    OdpowiedzUsuń
  9. No ale co się stało ? cudo *_______________________*

    OdpowiedzUsuń