Niestety przeszkodził nam Oliver który zaczął płakać. Był czas na karmienie, więc szybko się ubrałam, zeszłam na dół z Olim na rękach żeby zrobić mu mleko. Nakarmiłam go i trochę się z nim pobawiłam. Po chwili zeszedł do nas Harry i akurat wtedy mały zrobił niespodziankę..
- Harry.. Oliver zrobił kupę.. - zaśmiałam się.
- A co ja mam z tym wspólnego?
- Przewiniesz go?
- Wiesz, że jak zrobi siku to spoko, ale nie kupę no błagam cię Weronika.
- Ej! Ja cały czas mu zmieniam i nie zarzekam, że zrobił kupę. A ty jako prawowity tatuś kiedyś musisz mieć swój pierwszy raz. - uśmiechnęłam się.
- Dobra! Jeszcze się zdziwisz. - odparł poważnie.
- Ależ proszę. - wstałam z kanapy a Styles usiadł na moje miejsce.
Ku mojemu zdziwieniu Harry zrobił to o co go prosiłam. Ja podałam mu tylko pampersa a on zrobił całą resztę.
- Haa! I kto jest kozakiem i najlepszym tatą na świecie?
- No... - przerwał mi.
- A no i chłopakiem. - uśmiechnął się zalotnie.
- Oczywiście, że ty panie Styles. - przytuliłam się do niego.
- Panie Styles tak? A może ty będziesz Panią Styles? - popatrzył na mnie.
- Hmm... No może się skuszę. Ale ty musisz najpierw klęknąć kochanie. - pogłaskałam go po policzku.
- Może..... - zaczął patrzeć po suficie i myślał, że nie widzę jego uśmiechu.
- Osz ty!
- Świruje słoneczko. - pocałował mnie.
Posiedzieliśmy tak jeszcze z godzinę a Oliver usnął na rękach Harrego. Była już 23, więc oboje postanowiliśmy iść spać. Położyliśmy małego do łóżeczka i sami zalegliśmy pod ciepłą kołderką. W mgnieniu oka zasnęliśmy. Przez noc Oli nie wariował obudził się 2 razy na karmienie. Wstałam o 8:30 bo mój syn się obudził a loczek wciąż smacznie kimał. Kiedy poparzyłam na Olivera pomyślałam, że to nasze pierwsze takie rozstanie. Trudno mi będzie mimo tego, że idzie na jedną noc do babci. Babci.... Kobieta którą ledwo znam, ale to mama Harrego, a on ufa jej bezgranicznie. O jakiejś 9 przewinęłam i ubrałam małego i sama poszłam się ogarnąć z nim oczywiście. Leżał grzecznie w leżaczku i bacznie mi się przyglądał kiedy myłam zęby i tym podobne. Już kończyłam malować rzęsy kiedy niespodziewanie do łazienki wszedł Harry.
- A co ty tutaj robisz. - zabawnie i z uśmiechem to powiedział.
- Boże jak mnie przestraszyłeś!
- Wybacz. - podszedł do mnie ucałował Olivera i mnie przy okazji.
- Jedziesz gdzieś dziś czy zostajesz w domu? - spytałam chłopaka.
- Muszę jechać do studia ale o 16 albo 17 powinienem już być.
- Dobra, to ja zadzwonię do dziewczyn może one przyjdą bo nie chce mi się samej siedzieć.
- Tylko nie spraszaj żadnych Gabrysiów, bo jakbym się dowiedział i wpadł do domu, źle by się to skończyło.
- Nie martw się skarbie nie mam takiego zamiaru. - uśmiechnęłam się.
- A tak w ogóle to dlaczego dałaś mu swój numer? Powinienem się o to obrazić. - poparzył na mnie.
- Nie wiem, tak po prostu. Poprosił mnie, więc dałam.
- Yhym.... - odkręcił kran i zmoczył szczoteczkę do zębów.
- Yyy.. No tak. Harry przestań już. A co zazdrosny? - podniosłam jedną brew.
- Oczywiście, że tak. Jesteś moją dziewczyną i matką mojego dziecka, a taki typek może to wszystko zepsuć. I doskonale wiesz, że prawie każdemu facetowi się podobasz.
- Myślisz, że bym cię zdradziła? Wybacz ale ja nie Anka ani...- przerwał mi.
- Nawet nie kończ.
- Sorry. No więc nie masz się o co martwić. Tylko ciebie kocham i ty mi wystarczysz. - przytuliłam go od tyłu. - A chcesz coś na śniadanie? - spytałam.
- Wiesz co teraz nie mam już czasu muszę zaraz jechać, zjem coś na mieście.
- Okej. - uśmiechnęłam się.
Harry się ogarnął i pojechał do studia a ja zadzwoniłam do Natki i Anki czy wpadną. Dziewczyny z wielkim entuzjazmem odparły, ze chętnie przyjdą. Zeszłam na dół i zrobiłam sobie śniadanie. W trakcie przygotowywania posiłku postawiłam leżaczek na wyspie i Oliver obserwował mój każdy ruch. Zaczęłam się z nim droczyć, łaskotać i robić jakieś głupie miny a on cieszył się jak nigdy. Uśmiechał, się tak, że aż ja to robiłam. Zdążyłam zjeść i trochę posprzątać w domu jak Oli usnął a przyjaciółki jeszcze nie przyszły. Zajrzałam do syna na górę który smacznie spał i włączyłam nianie jakby co, zdążyłam zejść na dół a w tym momencie zadzwonił dzwonek. Poszłam szybko otworzyć a w drzwiach stały dziewczyny.
- Siema! - krzyknęła Natka i mnie przytuliła.
- Siemka. - Anka poszła w kroki Nat.
- No Siema siema. - odparłam. - Wchodźcie laseczki.
Zamknęłam drzwi, dziewczyny poszły na kanapę a ja po coś do picia do kuchni.
- Co chcecie do picia?
- Kawę bo nie piłam rano. - odpowiedziała Anka.
- Wlej mi Coli bo mam jakieś ochoty, cały czas wpierdzielam... - dodała Natka.
- Hahaha a może w ciąży jesteś? - zażartowałam.
- Weź nawet tak nie mów! Nie jestem gotowa na dziecko, a Niall to nie wiem co by zrobił. - zaśmiała się.
- No nie powiem nie jest tak łatwo jak się wydaję. Kocham Olivera najbardziej na świecie, ale gdybym miała wybrać to bym poczekała jeszcze może rok albo 2.
- Ale przecież dobrze sobie radzisz i najważniejsze, ze Harry jest przy tobie i możesz na niego liczyć. - uśmiechała się Anka.
Przyniosłam to co sobie życzyły dziewczyny i usiadłam koło niech. Gadałyśmy o różnych rzeczach, ciuchy, dom, nasze plany na przyszłość i nasi chłopcy. My możemy się spotykać codziennie a i tak mamy o czym rozmawiać i to jest wspaniałe.
- No niedługo ma Harry być bo na koncert Gagi idziemy.
- A o której się gdzieś skończy? - spytała Natka. - Bo chcieliśmy wyjść do clubu a jeśli i tak już zostawiacie dziecko to może pójdziecie z nami? - podekscytowała się.
- No dawaj! Wszyscy będą. - rzuciła Ann.
- Zobaczymy, zgadam się z nim. Ale znając życie on już o tym wie i powie mi w ostatniej chwili, więc spoko spoko. - odpowiedziałam z entuzjazmem.
Chwilę później obudził się Oliver. Poszłam po niego na górę i przyprowadziłam do gości. Dziewczyny od razu dorwały się do niego i zaczęły z nim bawić. Ja zrobiłam mu mleko i Anka chciała bardzo go nakarmić, więc nie sprzeciwiałam się bo również chciałam odpocząć. Za jakiś czas wpadł do domu Harry, posiedział z nami. Pobawił i poprzytulał się jeszcze z synem i poszedł się szykować bo koncert zaczynał się o 19 a była 18.02. Dziewczyny również poszły do domu, bo plan jest taki, że idą do clubu a my po koncercie wbijamy do nich. Kiedy Harry brał prysznic ja poszłam szykować Olivera. Ubrałam go w to co jego tatuś najbardziej lubi. Zwykła biała koszulka, czarne jeansy i białe trampki. Standard.... Ale wygląda cudownie. Jak Styles wyszedł już z łazienki ja tam poszłam a on zajął się Olim. Wzięłam szybki prysznic, umalowałam się i poszłam do garderoby.
- Harry w co ja mam się ubrać? - spytałam a on przyszedł z Olusiem na rękach.
- W ubrania kochanie. - uśmiechnął się zadziornie.
- Oj przestań, serio nie wiem i nie mamy wcale tak dużo czas bo jeszcze małego musimy odwieźć.
- No to nie wiem załóż jakąś sukienkę bo później zapraszali nas do Clubu.
- Wiedziałam, że powiesz mi to w ostatniej chwili. Dziewczyny mnie też o tym poinformowały.
- Zapomniałem przecież wiesz.
- No tak wiem wiem skarbie. Dobra sio muszę się ubrać. - pokazałam na drzwi.
- Ja chętnie popatrzę. - zrobił minę w tym stylu Klik.
- Wynocha panowie. A ty mój mały mężczyzno też się tak nie patrz. - zaśmiałam się i pocałował Olivera w czoło.
Chłopcy wyszli a ja spokojnie mogłam się uszykować. Założyłam tradycyjnie małą czarną i i te buty. Harry siedział już na dole z małym a ja szybko zeszłam do nich modląc się żeby przy okazji nie spać ze schodów.
- I jak? Nie przesadziłam? - spytałam.
Styles zrobił oczy jak 5 złotych. - Ślicznie wyglądasz. - słodko się uśmiechnął.
- To dobrze, to jedziemy, bo nie zdążymy.
Harry włożył Oliego do fotelika i poszedł z nim do samochodu, a ja jeszcze sprawdziłam czy niczego oby dla niego nie zapomniałam. Wychodząc wzięłam w rękę swoją torbę i torbę dla dziecka zamykając drzwi. Wsiadłam do samochodu i pojechaliśmy w stronę domu mamy Harrego.
- Nie wiem czy to jest dobry pomysł. - rzuciłam.
- Co ty mówisz? Sama się zaoferowała.
- Ale ja jej nie znam Harry... - popatrzyłam na niego.
- Ufasz mi? - spytał.
- Oczywiście.
- To zaufaj, że będzie dobrze. Rozumiem, że może jej nie ufasz bo się nie znacie, ale obiecuję, że jeśli będę miał czas pojedziemy do niej i się poznacie. Po prostu teraz mam trochę roboty a jak mam wolny czas to wole go spędzić z wami.
- Dobrze, trzymam cię za słowo przystojniaczku. - uśmiechnęłam się.
Dojechaliśmy i od razu przywitała nas jego mama. Daliśmy jej potrzebne rzeczy i pożegnaliśmy się z synem. Mimo wszystko to było trudne, pierwszy raz od narodzin zostawiam go z kimś. Nie ważne teraz z kim tylko, że w ogóle go zostawiam. Była 18. 54 a my dopiero wyjeżdżaliśmy z pod domu Anny. Kiedy już dojechaliśmy Harry złapał mnie za rękę i popędziliśmy do wejścia. Na szczęście szybko poszło i za chwilę siedzieliśmy już na trybunach. Szczerzę średnio przepadam za Gagą, ale jednak koncert na żywo to zmienia. Niezależnie jaki byłby wykonawca fajnie się tego słucha. Świetnie się bawiłam i oczywiście przy którejś piosence dostrzegłam Gabrysia który tańczył. Był w tym dobry trzeba było to przyznać.
- Patrz tam jest ten Gabryś. - pokazałam palcem na niego.
- Mogłaś mi go nie pokazywać, bo aż się boję czy dalej mnie chcesz.
- Głupi formalnie. - puknęłam go w czoło.
Resztę koncertu spędziliśmy na stojąco bo bawiliśmy się i tańczyliśmy. Kiedy koncert się skończył ni stąd ni zowąd podbiegł do nas Gabriel.
- Cześć. - powiedział zdezorientowany.
- No hej. - odparłam. - To jest Ha... -przerwał mi chłopak.
- Tak wiem kim on jest. - uśmiechnął się i podał rękę Hazzie.
- A ty to ten słynny Gabryś... - odparł Styles a ja puknęłam go w bok bo już zaczynał.
- Tak, to ja. Co teraz robicie jeśli mogę wiedzieć? - spytał Gabryś.
- Mamy zaproszenie co clubu bo znajomi już tam są. Jak chcesz to jedź z nami. - zaproponowałam, ale po minie Harrego widziałam, ze nie spodobał mu się ten pomysł.
- Serio? Chętnie się przejadę. Tylko muszę tu jeszcze chwilę zostać to może podacie mi adres a ja dojadę.
Podałam chłopakowi adres a my popędziliśmy do auta.
- Mam się czuć bezpiecznie? - spytał żartobliwie Hazza.
- W czym?
- W tym, że na pewno nie wolisz jego.
- Przestań.. - przewróciłam oczami.
- No mam kompleksy normalnie, umięśniony wysportowany czy przystojny to nie powiem bo nie oceniam chłopców, ale...
- Ale jesteś tak samo wysportowany, umięśniony i o milion razy lepszy, więc skończy już i jedzmy.
- Kocham cię. - pocałował mnie.
- Ja ciebie też.
Ruszyliśmy w stronę clubu a po drodze Harry zadzwonił jeszcze do mamy jak tam z Olim. Ona powiedziała, że jest grzeczny i mamy się nie martwić i się bawić. Od razu zrobiłam się spokojniejsza ale tak na wszelki wypadek wolałam nie pić. Kiedy dojechaliśmy od razu przywitał nas Lou przed clubem który stał z jakąś ładną brunetką. Oni zostali a my weszliśmy do środka. Już niektórzy mieli niezłą fazę. Usiedliśmy przy stoliku gdzie Natka z Niallem się cały czas całowali. Liam siedział spokojnie jak zawsze, Zayn o dziwo też. I gdzieś w tłumie dostrzegłam Ankę tańczącą z Adamem. Siedzieliśmy a Harry zamawiał drinka po drinku. No cóż.. Jak ma okazję to niech się wybawi, ale jak będzie odwalał to ja z nim do domu nie wracam. W pewnym momencie Zayn wstał i gdzieś poszedł, nie wiem gdzie a z resztą co mnie to obchodzi. Za chwilę przyszedł Gabryś usiadł na przeciwko nas i poszedł w ślady Stylesa. Proszę.. Jak się napili to jak dobrze się dogadują. Ja poszłam przez ten czas do łazienki, gdy nagle w kącie zatrzymał mnie Malik.
- Kurwa wiesz jak się przestraszyłam? - zaśmiałam się.
- Hahaha, przepraszam.
W jednej chwili przytwierdził mnie swoim ciałem do ściany i zaczął mówić.
_________________________________
Dobra jest kolejny. Długi i mam nadzieję, że będzie się podobał :D Zapraszam do komentowania i polecania bloga.
- Harry.. Oliver zrobił kupę.. - zaśmiałam się.
- A co ja mam z tym wspólnego?
- Przewiniesz go?
- Wiesz, że jak zrobi siku to spoko, ale nie kupę no błagam cię Weronika.
- Ej! Ja cały czas mu zmieniam i nie zarzekam, że zrobił kupę. A ty jako prawowity tatuś kiedyś musisz mieć swój pierwszy raz. - uśmiechnęłam się.
- Dobra! Jeszcze się zdziwisz. - odparł poważnie.
- Ależ proszę. - wstałam z kanapy a Styles usiadł na moje miejsce.
Ku mojemu zdziwieniu Harry zrobił to o co go prosiłam. Ja podałam mu tylko pampersa a on zrobił całą resztę.
- Haa! I kto jest kozakiem i najlepszym tatą na świecie?
- No... - przerwał mi.
- A no i chłopakiem. - uśmiechnął się zalotnie.
- Oczywiście, że ty panie Styles. - przytuliłam się do niego.
- Panie Styles tak? A może ty będziesz Panią Styles? - popatrzył na mnie.
- Hmm... No może się skuszę. Ale ty musisz najpierw klęknąć kochanie. - pogłaskałam go po policzku.
- Może..... - zaczął patrzeć po suficie i myślał, że nie widzę jego uśmiechu.
- Osz ty!
- Świruje słoneczko. - pocałował mnie.
Posiedzieliśmy tak jeszcze z godzinę a Oliver usnął na rękach Harrego. Była już 23, więc oboje postanowiliśmy iść spać. Położyliśmy małego do łóżeczka i sami zalegliśmy pod ciepłą kołderką. W mgnieniu oka zasnęliśmy. Przez noc Oli nie wariował obudził się 2 razy na karmienie. Wstałam o 8:30 bo mój syn się obudził a loczek wciąż smacznie kimał. Kiedy poparzyłam na Olivera pomyślałam, że to nasze pierwsze takie rozstanie. Trudno mi będzie mimo tego, że idzie na jedną noc do babci. Babci.... Kobieta którą ledwo znam, ale to mama Harrego, a on ufa jej bezgranicznie. O jakiejś 9 przewinęłam i ubrałam małego i sama poszłam się ogarnąć z nim oczywiście. Leżał grzecznie w leżaczku i bacznie mi się przyglądał kiedy myłam zęby i tym podobne. Już kończyłam malować rzęsy kiedy niespodziewanie do łazienki wszedł Harry.
- A co ty tutaj robisz. - zabawnie i z uśmiechem to powiedział.
- Boże jak mnie przestraszyłeś!
- Wybacz. - podszedł do mnie ucałował Olivera i mnie przy okazji.
- Jedziesz gdzieś dziś czy zostajesz w domu? - spytałam chłopaka.
- Muszę jechać do studia ale o 16 albo 17 powinienem już być.
- Dobra, to ja zadzwonię do dziewczyn może one przyjdą bo nie chce mi się samej siedzieć.
- Tylko nie spraszaj żadnych Gabrysiów, bo jakbym się dowiedział i wpadł do domu, źle by się to skończyło.
- Nie martw się skarbie nie mam takiego zamiaru. - uśmiechnęłam się.
- A tak w ogóle to dlaczego dałaś mu swój numer? Powinienem się o to obrazić. - poparzył na mnie.
- Nie wiem, tak po prostu. Poprosił mnie, więc dałam.
- Yhym.... - odkręcił kran i zmoczył szczoteczkę do zębów.
- Yyy.. No tak. Harry przestań już. A co zazdrosny? - podniosłam jedną brew.
- Oczywiście, że tak. Jesteś moją dziewczyną i matką mojego dziecka, a taki typek może to wszystko zepsuć. I doskonale wiesz, że prawie każdemu facetowi się podobasz.
- Myślisz, że bym cię zdradziła? Wybacz ale ja nie Anka ani...- przerwał mi.
- Nawet nie kończ.
- Sorry. No więc nie masz się o co martwić. Tylko ciebie kocham i ty mi wystarczysz. - przytuliłam go od tyłu. - A chcesz coś na śniadanie? - spytałam.
- Wiesz co teraz nie mam już czasu muszę zaraz jechać, zjem coś na mieście.
- Okej. - uśmiechnęłam się.
Harry się ogarnął i pojechał do studia a ja zadzwoniłam do Natki i Anki czy wpadną. Dziewczyny z wielkim entuzjazmem odparły, ze chętnie przyjdą. Zeszłam na dół i zrobiłam sobie śniadanie. W trakcie przygotowywania posiłku postawiłam leżaczek na wyspie i Oliver obserwował mój każdy ruch. Zaczęłam się z nim droczyć, łaskotać i robić jakieś głupie miny a on cieszył się jak nigdy. Uśmiechał, się tak, że aż ja to robiłam. Zdążyłam zjeść i trochę posprzątać w domu jak Oli usnął a przyjaciółki jeszcze nie przyszły. Zajrzałam do syna na górę który smacznie spał i włączyłam nianie jakby co, zdążyłam zejść na dół a w tym momencie zadzwonił dzwonek. Poszłam szybko otworzyć a w drzwiach stały dziewczyny.
- Siema! - krzyknęła Natka i mnie przytuliła.
- Siemka. - Anka poszła w kroki Nat.
- No Siema siema. - odparłam. - Wchodźcie laseczki.
Zamknęłam drzwi, dziewczyny poszły na kanapę a ja po coś do picia do kuchni.
- Co chcecie do picia?
- Kawę bo nie piłam rano. - odpowiedziała Anka.
- Wlej mi Coli bo mam jakieś ochoty, cały czas wpierdzielam... - dodała Natka.
- Hahaha a może w ciąży jesteś? - zażartowałam.
- Weź nawet tak nie mów! Nie jestem gotowa na dziecko, a Niall to nie wiem co by zrobił. - zaśmiała się.
- No nie powiem nie jest tak łatwo jak się wydaję. Kocham Olivera najbardziej na świecie, ale gdybym miała wybrać to bym poczekała jeszcze może rok albo 2.
- Ale przecież dobrze sobie radzisz i najważniejsze, ze Harry jest przy tobie i możesz na niego liczyć. - uśmiechała się Anka.
Przyniosłam to co sobie życzyły dziewczyny i usiadłam koło niech. Gadałyśmy o różnych rzeczach, ciuchy, dom, nasze plany na przyszłość i nasi chłopcy. My możemy się spotykać codziennie a i tak mamy o czym rozmawiać i to jest wspaniałe.
- No niedługo ma Harry być bo na koncert Gagi idziemy.
- A o której się gdzieś skończy? - spytała Natka. - Bo chcieliśmy wyjść do clubu a jeśli i tak już zostawiacie dziecko to może pójdziecie z nami? - podekscytowała się.
- No dawaj! Wszyscy będą. - rzuciła Ann.
- Zobaczymy, zgadam się z nim. Ale znając życie on już o tym wie i powie mi w ostatniej chwili, więc spoko spoko. - odpowiedziałam z entuzjazmem.
Chwilę później obudził się Oliver. Poszłam po niego na górę i przyprowadziłam do gości. Dziewczyny od razu dorwały się do niego i zaczęły z nim bawić. Ja zrobiłam mu mleko i Anka chciała bardzo go nakarmić, więc nie sprzeciwiałam się bo również chciałam odpocząć. Za jakiś czas wpadł do domu Harry, posiedział z nami. Pobawił i poprzytulał się jeszcze z synem i poszedł się szykować bo koncert zaczynał się o 19 a była 18.02. Dziewczyny również poszły do domu, bo plan jest taki, że idą do clubu a my po koncercie wbijamy do nich. Kiedy Harry brał prysznic ja poszłam szykować Olivera. Ubrałam go w to co jego tatuś najbardziej lubi. Zwykła biała koszulka, czarne jeansy i białe trampki. Standard.... Ale wygląda cudownie. Jak Styles wyszedł już z łazienki ja tam poszłam a on zajął się Olim. Wzięłam szybki prysznic, umalowałam się i poszłam do garderoby.
- Harry w co ja mam się ubrać? - spytałam a on przyszedł z Olusiem na rękach.
- W ubrania kochanie. - uśmiechnął się zadziornie.
- Oj przestań, serio nie wiem i nie mamy wcale tak dużo czas bo jeszcze małego musimy odwieźć.
- No to nie wiem załóż jakąś sukienkę bo później zapraszali nas do Clubu.
- Wiedziałam, że powiesz mi to w ostatniej chwili. Dziewczyny mnie też o tym poinformowały.
- Zapomniałem przecież wiesz.
- No tak wiem wiem skarbie. Dobra sio muszę się ubrać. - pokazałam na drzwi.
- Ja chętnie popatrzę. - zrobił minę w tym stylu Klik.
- Wynocha panowie. A ty mój mały mężczyzno też się tak nie patrz. - zaśmiałam się i pocałował Olivera w czoło.
Chłopcy wyszli a ja spokojnie mogłam się uszykować. Założyłam tradycyjnie małą czarną i i te buty. Harry siedział już na dole z małym a ja szybko zeszłam do nich modląc się żeby przy okazji nie spać ze schodów.
- I jak? Nie przesadziłam? - spytałam.
Styles zrobił oczy jak 5 złotych. - Ślicznie wyglądasz. - słodko się uśmiechnął.
- To dobrze, to jedziemy, bo nie zdążymy.
Harry włożył Oliego do fotelika i poszedł z nim do samochodu, a ja jeszcze sprawdziłam czy niczego oby dla niego nie zapomniałam. Wychodząc wzięłam w rękę swoją torbę i torbę dla dziecka zamykając drzwi. Wsiadłam do samochodu i pojechaliśmy w stronę domu mamy Harrego.
- Nie wiem czy to jest dobry pomysł. - rzuciłam.
- Co ty mówisz? Sama się zaoferowała.
- Ale ja jej nie znam Harry... - popatrzyłam na niego.
- Ufasz mi? - spytał.
- Oczywiście.
- To zaufaj, że będzie dobrze. Rozumiem, że może jej nie ufasz bo się nie znacie, ale obiecuję, że jeśli będę miał czas pojedziemy do niej i się poznacie. Po prostu teraz mam trochę roboty a jak mam wolny czas to wole go spędzić z wami.
- Dobrze, trzymam cię za słowo przystojniaczku. - uśmiechnęłam się.
Dojechaliśmy i od razu przywitała nas jego mama. Daliśmy jej potrzebne rzeczy i pożegnaliśmy się z synem. Mimo wszystko to było trudne, pierwszy raz od narodzin zostawiam go z kimś. Nie ważne teraz z kim tylko, że w ogóle go zostawiam. Była 18. 54 a my dopiero wyjeżdżaliśmy z pod domu Anny. Kiedy już dojechaliśmy Harry złapał mnie za rękę i popędziliśmy do wejścia. Na szczęście szybko poszło i za chwilę siedzieliśmy już na trybunach. Szczerzę średnio przepadam za Gagą, ale jednak koncert na żywo to zmienia. Niezależnie jaki byłby wykonawca fajnie się tego słucha. Świetnie się bawiłam i oczywiście przy którejś piosence dostrzegłam Gabrysia który tańczył. Był w tym dobry trzeba było to przyznać.
- Patrz tam jest ten Gabryś. - pokazałam palcem na niego.
- Mogłaś mi go nie pokazywać, bo aż się boję czy dalej mnie chcesz.
- Głupi formalnie. - puknęłam go w czoło.
Resztę koncertu spędziliśmy na stojąco bo bawiliśmy się i tańczyliśmy. Kiedy koncert się skończył ni stąd ni zowąd podbiegł do nas Gabriel.
- Cześć. - powiedział zdezorientowany.
- No hej. - odparłam. - To jest Ha... -przerwał mi chłopak.
- Tak wiem kim on jest. - uśmiechnął się i podał rękę Hazzie.
- A ty to ten słynny Gabryś... - odparł Styles a ja puknęłam go w bok bo już zaczynał.
- Tak, to ja. Co teraz robicie jeśli mogę wiedzieć? - spytał Gabryś.
- Mamy zaproszenie co clubu bo znajomi już tam są. Jak chcesz to jedź z nami. - zaproponowałam, ale po minie Harrego widziałam, ze nie spodobał mu się ten pomysł.
- Serio? Chętnie się przejadę. Tylko muszę tu jeszcze chwilę zostać to może podacie mi adres a ja dojadę.
Podałam chłopakowi adres a my popędziliśmy do auta.
- Mam się czuć bezpiecznie? - spytał żartobliwie Hazza.
- W czym?
- W tym, że na pewno nie wolisz jego.
- Przestań.. - przewróciłam oczami.
- No mam kompleksy normalnie, umięśniony wysportowany czy przystojny to nie powiem bo nie oceniam chłopców, ale...
- Ale jesteś tak samo wysportowany, umięśniony i o milion razy lepszy, więc skończy już i jedzmy.
- Kocham cię. - pocałował mnie.
- Ja ciebie też.
Ruszyliśmy w stronę clubu a po drodze Harry zadzwonił jeszcze do mamy jak tam z Olim. Ona powiedziała, że jest grzeczny i mamy się nie martwić i się bawić. Od razu zrobiłam się spokojniejsza ale tak na wszelki wypadek wolałam nie pić. Kiedy dojechaliśmy od razu przywitał nas Lou przed clubem który stał z jakąś ładną brunetką. Oni zostali a my weszliśmy do środka. Już niektórzy mieli niezłą fazę. Usiedliśmy przy stoliku gdzie Natka z Niallem się cały czas całowali. Liam siedział spokojnie jak zawsze, Zayn o dziwo też. I gdzieś w tłumie dostrzegłam Ankę tańczącą z Adamem. Siedzieliśmy a Harry zamawiał drinka po drinku. No cóż.. Jak ma okazję to niech się wybawi, ale jak będzie odwalał to ja z nim do domu nie wracam. W pewnym momencie Zayn wstał i gdzieś poszedł, nie wiem gdzie a z resztą co mnie to obchodzi. Za chwilę przyszedł Gabryś usiadł na przeciwko nas i poszedł w ślady Stylesa. Proszę.. Jak się napili to jak dobrze się dogadują. Ja poszłam przez ten czas do łazienki, gdy nagle w kącie zatrzymał mnie Malik.
- Kurwa wiesz jak się przestraszyłam? - zaśmiałam się.
- Hahaha, przepraszam.
W jednej chwili przytwierdził mnie swoim ciałem do ściany i zaczął mówić.
_________________________________
Dobra jest kolejny. Długi i mam nadzieję, że będzie się podobał :D Zapraszam do komentowania i polecania bloga.
NO supcio SIOOOM A czemu mnie tam nie ma xD
OdpowiedzUsuńNo to bardzo mi sie podoba dodawaj szybko nastepny <333 Królowa
OdpowiedzUsuńPo prostu coraz lepsze te rozdziały <3 K.
OdpowiedzUsuńKOCHAM CIĘ I TO JAK PISZESZ, WIĘC BŁAGAM CIĘ ,NIE ZAMULAJ I PISZ DALEJ! <3 kckc
OdpowiedzUsuńfajny ;D harry sie przejmuje gabrysiem ale zapomniał o zaynie -.- ;p dawaj kolejny bo zajebistej chwili uciełas ;( ;D
OdpowiedzUsuńkurwa no można tylko powiedzieć debilu jasne że sie podoba!:D i zabije za tę niepewnośc co do dalszych losów !!!! no chyba że szybko dodasz następny ;3
OdpowiedzUsuńZajebisty komuś <3
OdpowiedzUsuńjeszcze się pytaasz ?!
OdpowiedzUsuńjasne , że się podoba kocham te długie rozdziały . ♥
asiaa1Dkiss
omg dawaj dalej pls <3
OdpowiedzUsuń