O 8 Harry przyjechał. Posiedział chwilę i niestety musieliśmy się pożegnać. Będę za nim tęskniła i mam nadzieję, że on za nami też.
- Masz codziennie dzwonić! - powiedział przytulając mnie.
- Ty dzwoń jak już będziesz mógł gadać, bo jak macie jakieś próby to nie będę cie katowała telefonami skarbie. - pocałowałam go.
- Dobra, ale odbieraj bo do ciebie jest się nieraz ciężko dodzwonić. - zaśmiał się.
- Okej okej.. Będę tęsknić, wracaj szybko.
- Obiecuję, że najszybciej jak się tylko da. I jak już Oluś trochę podrośnie będziecie latali z nami. - uśmiechnął się.
- To fajnie, a teraz leć bo się spóźnisz. - odprowadziłam go do drzwi. - To pa! I pilnuj mi się tam! - zagroziłam mu palcem i pocałowałam na pożegnanie.
- Będę grzeczny, ale jeszcze muszę opić Olivera. Więc....
- Więc?
- Więc kocham cię. papa. - ponownie mnie pocałował.
Zamknęłam drzwi i postanowiłam się ogarnąć i dom do póki mały śpi. Niestety ktoś niespodziewanie zapukał do drzwi. Poszłam otworzyć a moim oczom ukazała się Anka.
- Hej... - powiedziała nieśmiało i lekko się uśmiechnęła.
- Cześć. - zrobiłam to samo.
- Ugh... - jęknęła. - Weronika posłuchaj..Przepraszam.. - przerwałam jej.
- Wejdź do środka nie będziemy gadały w drzwiach.
- Dzięki. - odparła.
Weszłyśmy do domu i usiadłyśmy w jadalni przy stole.
- Przepraszam ... - zaczęła ponownie Anka. - Byłaś, jesteś i będziesz najbliższą i najcudowniejszą osobą jaką poznałam, strasznie mi cie brakuję. Byłaś dla mnie jak siostra, żałuję tego co zrobiłam i była to najgłupsza rzecz w moim życiu której okropnie żałuję... Wybacz mi... - popłynęła jej łza po policzku.
- Ania... - poje oczy zaszkliły się.
- Wiem, jestem najgorszą przyjaciółką na świecie, bo zrobiłam takie świństwo, ale proszę... daj mi szansę. Bardzo za tobą tęsknie.. Za naszymi odpałami, imprezami, nawet zakupami a najbardziej za tym, że byłaś zawsze przy mnie i na nikogo nie mogłam tak liczyć jak na ciebie.
- Też tęskniłam.... - uśmiechnęłam się.
Obie wstałyśmy i mocno się przytuliłyśmy. Wyłyśmy jak najęte i dzięki takim sytuacją i ludziom się żyję. Brakowało mi jej jak cholera.. Na pewno nigdy o tym nie zapomnę co się wydarzyło ale minęło tyle czasu, że oswoiłam się z tą myślą i żyję mi się cudownie.
- Jeszcze raz przepraszam... - powiedziała.
- Wiem i więcej nie przepraszaj.. Cieszę się, że tu jesteś. - pokazałam szereg zębów.
- Jeśli tak to opowiadaj co tam u ciebie. Od jakiegoś czasu odnowiłam kontakt z Natką i Louisem, więc się trochę dowiedziałam i jestem na bieżąco. - poszła w moje ślady.
- To dobrze bo nie chce mi się wszystkiego opowiadać.
- No a jak z Harrym i dziecko? - spytała.
- Dobrze.. - byłam zakłopotana i nie wiedziałam co powiedzieć.
- Wera rozmawiaj ze mną tak jak zawszę proszę, bez żadnych skrupułów i na lajcie. To co było między mną a Harrym to przeszłość, wyleczyłam się z tego i teraz mam nowego chłopaka.
- Okej, przepraszam. Po prostu nie wiedziałam jak ty to możesz odebrać.
- Jest spoko, no i mów dalej.
- No więc, jest dobrze. Teraz polecieli do Szkocji i za tydzień mają wrócić i po powrocie Harry ma się do mnie wprowadzić.
- To super. A mam jeszcze jedno pytanie... Nie wiem czy mogę.. - zakłopotała się.
- Wal śmiało!
- To prawda, że to dziecko Zayna? - powiedziała, a ja spodziewałam się tego pytania.
- Tak. - uśmiechnęłam się mimowolnie. - To dziecko Zayna, ale on go nie wychowuje. Nawet kazał mi usunąć tą ciążę, ale nigdy w życiu nie zrobiłabym tego. Prawowitym ojcem jest Harry i jest to w dokumentach. I mam nadzieję, że już tak zostanie. - uśmiechnęłam się.
- To dobrze, cieszę się, że w końcu Ci się układa.
- No a co to za chłopak mów! - zaśmiałam się.
- A taki jeden sobie chłopaczek. - również się zaśmiała. - Nie no, poznałam go w barze i tak jakoś się zaczęło. Ale on jest z Polski...
Pogadałyśmy tak jeszcze przez chwilę dopóki obie nie usłyszałyśmy płaczu Olivera. Pobiegłam na górę i mały już nie spał i był czas na karmienie. Wzięłam go na dół, Anka się nim zajęła a ja robiłam dla niego mleko. Ann była nim zachwycona. Po nakarmieniu Olusia zadzwonił mi telefon, był to Harry który chciał oznajmić, że już dolecieli. Nie chciałam mu opowiadać przy przyjaciółce i w ogóle przez telefon o zaistniałej sytuacji, więc postanowiłam, że opowiem mu wszystko jak wróci. Po jakimś czasie Anka poszła, ale umówiłyśmy się jutro na jakiś spacer.
Tak minął kolejny tydzień. Spotykałam się z dziewczynami i byłam u siostry i rodziców. Mały rósł z dnia na dzień a ja nie mogłam się nadziwić. Harry dzwonił parę razy dziennie i kazał wysyłać sobie zdjęcia Olivera. Mówił, że fanki gratulują jemu i każą przekazać mi gratulację o nowym potomku. Jak dzwonił był bardzo szczęśliwy , ale wciąż powtarzał, że tęskni i chce już przy nas być. Z jednej strony również się ciszyłam, bo też za nim tęskniłam, a z drugiej co chwila telefon i oczywiście musiałam każdy odbierać bo jak nie to CBŚ by wysłał, żeby sprawdzili co się dzieje. Tydzień minął a do drzwi zadzwonił dzwonek, poszłam szybko otworzyć z nadzieją, że Harry za nimi stoi i nie myliłam się.
- Cześć słońce. - powiedział i mocno mnie przytulił.
- Siemka. - pocałowałam go namiętnie.
- Ale się stęskniłem... - uśmiechnął się. - A gdzie mały? - spytał.
- Leży w bujaczce.
Styles wziął Olivera na ręce i przywitał się z nim. Oli był chyba szczęśliwy i również stęsknił się za tatą.... Tatą... hmm jak to ładnie brzmi. - pomyślałam.
- Boże kochanie, mam Ci tyle do opowiedzenia. - uśmiechnął się.
- Ja tobie też. - odparłam ucieszona.
- Masz codziennie dzwonić! - powiedział przytulając mnie.
- Ty dzwoń jak już będziesz mógł gadać, bo jak macie jakieś próby to nie będę cie katowała telefonami skarbie. - pocałowałam go.
- Dobra, ale odbieraj bo do ciebie jest się nieraz ciężko dodzwonić. - zaśmiał się.
- Okej okej.. Będę tęsknić, wracaj szybko.
- Obiecuję, że najszybciej jak się tylko da. I jak już Oluś trochę podrośnie będziecie latali z nami. - uśmiechnął się.
- To fajnie, a teraz leć bo się spóźnisz. - odprowadziłam go do drzwi. - To pa! I pilnuj mi się tam! - zagroziłam mu palcem i pocałowałam na pożegnanie.
- Będę grzeczny, ale jeszcze muszę opić Olivera. Więc....
- Więc?
- Więc kocham cię. papa. - ponownie mnie pocałował.
Zamknęłam drzwi i postanowiłam się ogarnąć i dom do póki mały śpi. Niestety ktoś niespodziewanie zapukał do drzwi. Poszłam otworzyć a moim oczom ukazała się Anka.
- Hej... - powiedziała nieśmiało i lekko się uśmiechnęła.
- Cześć. - zrobiłam to samo.
- Ugh... - jęknęła. - Weronika posłuchaj..Przepraszam.. - przerwałam jej.
- Wejdź do środka nie będziemy gadały w drzwiach.
- Dzięki. - odparła.
Weszłyśmy do domu i usiadłyśmy w jadalni przy stole.
- Przepraszam ... - zaczęła ponownie Anka. - Byłaś, jesteś i będziesz najbliższą i najcudowniejszą osobą jaką poznałam, strasznie mi cie brakuję. Byłaś dla mnie jak siostra, żałuję tego co zrobiłam i była to najgłupsza rzecz w moim życiu której okropnie żałuję... Wybacz mi... - popłynęła jej łza po policzku.
- Ania... - poje oczy zaszkliły się.
- Wiem, jestem najgorszą przyjaciółką na świecie, bo zrobiłam takie świństwo, ale proszę... daj mi szansę. Bardzo za tobą tęsknie.. Za naszymi odpałami, imprezami, nawet zakupami a najbardziej za tym, że byłaś zawsze przy mnie i na nikogo nie mogłam tak liczyć jak na ciebie.
- Też tęskniłam.... - uśmiechnęłam się.
Obie wstałyśmy i mocno się przytuliłyśmy. Wyłyśmy jak najęte i dzięki takim sytuacją i ludziom się żyję. Brakowało mi jej jak cholera.. Na pewno nigdy o tym nie zapomnę co się wydarzyło ale minęło tyle czasu, że oswoiłam się z tą myślą i żyję mi się cudownie.
- Jeszcze raz przepraszam... - powiedziała.
- Wiem i więcej nie przepraszaj.. Cieszę się, że tu jesteś. - pokazałam szereg zębów.
- Jeśli tak to opowiadaj co tam u ciebie. Od jakiegoś czasu odnowiłam kontakt z Natką i Louisem, więc się trochę dowiedziałam i jestem na bieżąco. - poszła w moje ślady.
- To dobrze bo nie chce mi się wszystkiego opowiadać.
- No a jak z Harrym i dziecko? - spytała.
- Dobrze.. - byłam zakłopotana i nie wiedziałam co powiedzieć.
- Wera rozmawiaj ze mną tak jak zawszę proszę, bez żadnych skrupułów i na lajcie. To co było między mną a Harrym to przeszłość, wyleczyłam się z tego i teraz mam nowego chłopaka.
- Okej, przepraszam. Po prostu nie wiedziałam jak ty to możesz odebrać.
- Jest spoko, no i mów dalej.
- No więc, jest dobrze. Teraz polecieli do Szkocji i za tydzień mają wrócić i po powrocie Harry ma się do mnie wprowadzić.
- To super. A mam jeszcze jedno pytanie... Nie wiem czy mogę.. - zakłopotała się.
- Wal śmiało!
- To prawda, że to dziecko Zayna? - powiedziała, a ja spodziewałam się tego pytania.
- Tak. - uśmiechnęłam się mimowolnie. - To dziecko Zayna, ale on go nie wychowuje. Nawet kazał mi usunąć tą ciążę, ale nigdy w życiu nie zrobiłabym tego. Prawowitym ojcem jest Harry i jest to w dokumentach. I mam nadzieję, że już tak zostanie. - uśmiechnęłam się.
- To dobrze, cieszę się, że w końcu Ci się układa.
- No a co to za chłopak mów! - zaśmiałam się.
- A taki jeden sobie chłopaczek. - również się zaśmiała. - Nie no, poznałam go w barze i tak jakoś się zaczęło. Ale on jest z Polski...
Pogadałyśmy tak jeszcze przez chwilę dopóki obie nie usłyszałyśmy płaczu Olivera. Pobiegłam na górę i mały już nie spał i był czas na karmienie. Wzięłam go na dół, Anka się nim zajęła a ja robiłam dla niego mleko. Ann była nim zachwycona. Po nakarmieniu Olusia zadzwonił mi telefon, był to Harry który chciał oznajmić, że już dolecieli. Nie chciałam mu opowiadać przy przyjaciółce i w ogóle przez telefon o zaistniałej sytuacji, więc postanowiłam, że opowiem mu wszystko jak wróci. Po jakimś czasie Anka poszła, ale umówiłyśmy się jutro na jakiś spacer.
Tak minął kolejny tydzień. Spotykałam się z dziewczynami i byłam u siostry i rodziców. Mały rósł z dnia na dzień a ja nie mogłam się nadziwić. Harry dzwonił parę razy dziennie i kazał wysyłać sobie zdjęcia Olivera. Mówił, że fanki gratulują jemu i każą przekazać mi gratulację o nowym potomku. Jak dzwonił był bardzo szczęśliwy , ale wciąż powtarzał, że tęskni i chce już przy nas być. Z jednej strony również się ciszyłam, bo też za nim tęskniłam, a z drugiej co chwila telefon i oczywiście musiałam każdy odbierać bo jak nie to CBŚ by wysłał, żeby sprawdzili co się dzieje. Tydzień minął a do drzwi zadzwonił dzwonek, poszłam szybko otworzyć z nadzieją, że Harry za nimi stoi i nie myliłam się.
- Cześć słońce. - powiedział i mocno mnie przytulił.
- Siemka. - pocałowałam go namiętnie.
- Ale się stęskniłem... - uśmiechnął się. - A gdzie mały? - spytał.
- Leży w bujaczce.
Styles wziął Olivera na ręce i przywitał się z nim. Oli był chyba szczęśliwy i również stęsknił się za tatą.... Tatą... hmm jak to ładnie brzmi. - pomyślałam.
- Boże kochanie, mam Ci tyle do opowiedzenia. - uśmiechnął się.
- Ja tobie też. - odparłam ucieszona.
świeeeetny rozdział . ♥
OdpowiedzUsuńkoocham twojego bloga . xx
asiaa1Dkiss
kuwa po prostu zajebiście już nie mogę doczekać się następnego rozdziału <3 <3
OdpowiedzUsuńo boze az mi sie lezka w oku zakrecila <3 a piszesz cudownie, wiec pisz jeszcze <3
OdpowiedzUsuńpo prostu zajebisty <3 K.
OdpowiedzUsuń