Droga na lotnisko nie zajęła długo, gorzej z odprawą. Trochę musieliśmy poczekać, ale jak już się odprawiliśmy mieliśmy dużo czasu, więc wybraliśmy się do kawiarni która była na lotnisku. Usiedliśmy wygodnie a Zayn zaczął zajmować się małym. Wziął go na ręce i chodzi dookoła. Jak zobaczyłam ich tak blisko uświadomiłam sobie jak Oliver jest do niego podobny. Duże oczy z długimi rzęsami, ciemniejsza karnacja i ta sama mina jak śpią. To było straszne...Człowiek z którym nie jesteś, nie będziesz i który tak cię zranił a ty masz jego małą, kochaną miniaturkę która Ci go cały czas przypomina. Ale nie żałuję mojej decyzji, z Harrym przez ostatni czas było nam ciężko ale mam nadzieję, że damy radę i wszystko wróci do normy. Kocham go naprawdę. Nie wyobrażam sobie teraz żyć bez niego. On już jest zapisany w mojej codzienności, jest cząstką mnie bez której nie mogłabym żyć. Tylko współczuję mu jak się musi czuć. To znaczy, Zayn to jego przyjaciel, ale patrząc na tę sytuację jak Malik zajmuję się Oliverem i Harry tylko siedzi i się temu przygląda, to musi być straszne uczucie. Mam wrażenie, że Harry wciąż się boi, że Zayn może mu nas odebrać. Ale oczywiście ja do tego nie dopuszczę.
Posiedzieliśmy jeszcze jakiś czas i wezwali nas do wejścia 3B, więc tam się udaliśmy. Usiedliśmy wszyscy koło siebie jak się dało, ja z Oliverem oczywiście koło Harrego no a Zayn niestety z mojej drugiej strony.. No cóż, zostawię to bez komentarza. Lot zapowiadał się baaaardzo długi i taki będzie. Ale cieszę się, że lecimy tam wszyscy a nie ta ciągła schiza co on robi, czy wszystko dobrze, czy aby mnie nie zdradza, a może coś mu się stało i tak do usranej śmierci. Mały od razu usnął i dobrze, bo bałam się, że mogą być jakieś cyrki bez zatkane uszy czy coś w tym rodzaju. Ale upiekło nam się. Położyłam głowę na ramieniu Harrego i tak siedzieliśmy. Złapał mnie za rękę i w nią pocałował a ja się tylko uśmiechnęłam.
- Cieszysz się, że lecimy razem? - spytał.
- Tak, bardzo. - pocałowałam go.
W tym momencie Zayn wstał z fotela i poszedł w stronę toalety. Ja po chwili również tak zrobiłam bo musiałam załatwić co swoje. Malik stał przy łazience oparty o drzwi do niej. Po chwili miałam deja vu. Tak... To mi się chyba śniło, to ten sen który mnie męczył dzisiejszej nocy.
- Co tu tak sam stoisz? - spytałam.
- Czekam. - oparł poważnie.
- Na co? - podniosłam jedną brew.
- Na szczęście.- uśmiechnął się.
- To sobie jeszcze poczekasz. - zaśmiałam się.
- Niee... Właśnie stoi przede mną.
I wtedy zapadła cisza. ZNOWU?! Kurde ile można! Już mu to tłumaczyłam 343251 razy, że nic z tego. I wtedy przypomniał mi się ponownie ten sen, skończył się na tym, że pocałowaliśmy się. Ej ej ej! Ale to nie można stać się na prawdę. - pomyślałam.
- Zayn znowu zaczynasz?
- Kurwa nie mogę na to wszystko patrzeć rozumiesz?! Widzę jak się całujecie to boli.
- Mnie też bolało jak mnie zdradziłeś wiesz? - oburzyłam się.
- Przepraszałem już milion razy. Harry to mój przyjaciel ale jak na was patrzę, to ja powinienem być na jego miejscu. Weronika kocham cię no zrozum.
- Ale ja to rozumiem, ale ty zrozum jeszcze coś. Ja mam rodzinę! Miałeś swoją szansę którą zmarnowałeś i rozjebałeś mi życie przy okazji, teraz to wszystko wróciło do normalny i niech tak zostanie proszę cię. Nie psujmy tego jak jest i co jest okej?
- Dobrze.. A mogę mieć jedną jedyną prośbę?
- No jak taka tyci tyci to możesz. - zaśmiałam się.
- Przytulisz mnie? Proszę, potrzebuje tego.. - spojrzał na mnie tym błagającym wzrokiem.
- Ale nic więcej? Jak przyjaciele?
- Jak przyjaciele. - odparł.
Jak poprosił tak zrobiłam, przytuliłam go i poczułam te perfumy które uwielbiałam, aż sama do siebie się uśmiechnęłam. Ale wszystko wróciło, lecz nie miłość ani nic z tych rzeczy tylko wspomnienia. Kupa wspomnień i tych złych i tych dobrych które razem przez ten czas przeżyliśmy. Staliśmy tak jeszcze przez chwilę i nagle wpadł Harry.
- Siku kurwa! - trzymał się za spodnie.
- No przecież są łazienki. - mówiła opierając się o drzwi jednej z kabin. Chciałam się z nim trochę podroczyć.
- Wera, kocham cię ale odejdź.
- A co za to będę miała? - popatrzył specyficznie na swoje paznokcie u rąk.
- Wszystko co będziesz chciała, ale teraz mnie wpuść błagam.
- Wszystko? Hm... Może się skuszę...
- Jak bym się chyba skusił. - zaśmiał się Zayn.
- Hahaha, dobra wchodź, ale dziś nie ma słowa "nie" u ciebie kochanie. - uśmiechnęłam się.
- Jak sobie życzysz, a teraz żegnam. - powiedział i wszedł do kabiny.
Razem z Zaynem wróciliśmy na miejsca a Oliver był na rękach u Nialla. Chłopak strasznie się wczuł i bardzo słodko wyglądał.
- Niedługo też takie będziesz miał. - pogłaskałam go po ramieniu.
- Oby też takie grzeczne.
- Aaaaaa...Tego nie obiecuję, ale dacie radę.
- Wiesz Vero, niby się cieszę a tak w głębi serca boję się jak cholera.
- Ale tak jest, nie masz się czego wstydzić. Myślisz, że ja tak nie miałam? Oczywiście, że miałam. Strasznie się bałam, nie wiedziałam czy dam sobie radę, tym bardziej, że byłam sama bez całą ciążę. A, że Harry przyjechał na czas został tatusiem. - zaczęliśmy się śmiać. - Nie no świruje, ale przyjechał w porę. - spojrzałam na małego.
- Kto w porę? - spytał stojąc za mną i przyciskając do siebie.
- Ty kochanie. - odpowiedziałam.
- Harry zawsze ma dobre momenty. - dodał Niall.
- Słońce ty moje, a może coś ten tego.. - szeptał mi do uch Styles.
- Coś ten tego? - zaśmiałam się cicho.
- Wiesz o co mi chodzi, miałem zrobić wszystko a tego też na pewno chcesz. - uśmiechnął się.
- Skąd ta pewność u ciebie?
- A nie chcesz? - popatrzył na mnie zdziwiony.
- No pewnie, że chce.
Jak ustaliliśmy tak zrobiliśmy. Oli został i Horana a my udaliśmy się do toalety. Nie będę opisywała pikantnych szczegółów bo na co to komu. Po jakimś czasie wyszliśmy zadowoleni i wróciliśmy na swoje miejsca. Tam dostrzegłam śpiącego Nialla a koło niego Olivera. Zrobiłam im obu zdjęcie bo wyglądali komicznie, jeszcze Horan miał otwartą buzie co mnie strasznie rozbawiło. Usiedliśmy wygonie i poszliśmy spać. Niestety obudził nas płacz małego, był już czas na jedzenie, więc Harry jako wzorowy tatuś wstał i go nakarmił. Zmienił mu pieluchę przy okazji i wrócił z Olim na rękach.
Posiedzieliśmy jeszcze jakiś czas i wezwali nas do wejścia 3B, więc tam się udaliśmy. Usiedliśmy wszyscy koło siebie jak się dało, ja z Oliverem oczywiście koło Harrego no a Zayn niestety z mojej drugiej strony.. No cóż, zostawię to bez komentarza. Lot zapowiadał się baaaardzo długi i taki będzie. Ale cieszę się, że lecimy tam wszyscy a nie ta ciągła schiza co on robi, czy wszystko dobrze, czy aby mnie nie zdradza, a może coś mu się stało i tak do usranej śmierci. Mały od razu usnął i dobrze, bo bałam się, że mogą być jakieś cyrki bez zatkane uszy czy coś w tym rodzaju. Ale upiekło nam się. Położyłam głowę na ramieniu Harrego i tak siedzieliśmy. Złapał mnie za rękę i w nią pocałował a ja się tylko uśmiechnęłam.
- Cieszysz się, że lecimy razem? - spytał.
- Tak, bardzo. - pocałowałam go.
W tym momencie Zayn wstał z fotela i poszedł w stronę toalety. Ja po chwili również tak zrobiłam bo musiałam załatwić co swoje. Malik stał przy łazience oparty o drzwi do niej. Po chwili miałam deja vu. Tak... To mi się chyba śniło, to ten sen który mnie męczył dzisiejszej nocy.
- Co tu tak sam stoisz? - spytałam.
- Czekam. - oparł poważnie.
- Na co? - podniosłam jedną brew.
- Na szczęście.- uśmiechnął się.
- To sobie jeszcze poczekasz. - zaśmiałam się.
- Niee... Właśnie stoi przede mną.
I wtedy zapadła cisza. ZNOWU?! Kurde ile można! Już mu to tłumaczyłam 343251 razy, że nic z tego. I wtedy przypomniał mi się ponownie ten sen, skończył się na tym, że pocałowaliśmy się. Ej ej ej! Ale to nie można stać się na prawdę. - pomyślałam.
- Zayn znowu zaczynasz?
- Kurwa nie mogę na to wszystko patrzeć rozumiesz?! Widzę jak się całujecie to boli.
- Mnie też bolało jak mnie zdradziłeś wiesz? - oburzyłam się.
- Przepraszałem już milion razy. Harry to mój przyjaciel ale jak na was patrzę, to ja powinienem być na jego miejscu. Weronika kocham cię no zrozum.
- Ale ja to rozumiem, ale ty zrozum jeszcze coś. Ja mam rodzinę! Miałeś swoją szansę którą zmarnowałeś i rozjebałeś mi życie przy okazji, teraz to wszystko wróciło do normalny i niech tak zostanie proszę cię. Nie psujmy tego jak jest i co jest okej?
- Dobrze.. A mogę mieć jedną jedyną prośbę?
- No jak taka tyci tyci to możesz. - zaśmiałam się.
- Przytulisz mnie? Proszę, potrzebuje tego.. - spojrzał na mnie tym błagającym wzrokiem.
- Ale nic więcej? Jak przyjaciele?
- Jak przyjaciele. - odparł.
Jak poprosił tak zrobiłam, przytuliłam go i poczułam te perfumy które uwielbiałam, aż sama do siebie się uśmiechnęłam. Ale wszystko wróciło, lecz nie miłość ani nic z tych rzeczy tylko wspomnienia. Kupa wspomnień i tych złych i tych dobrych które razem przez ten czas przeżyliśmy. Staliśmy tak jeszcze przez chwilę i nagle wpadł Harry.
- Siku kurwa! - trzymał się za spodnie.
- No przecież są łazienki. - mówiła opierając się o drzwi jednej z kabin. Chciałam się z nim trochę podroczyć.
- Wera, kocham cię ale odejdź.
- A co za to będę miała? - popatrzył specyficznie na swoje paznokcie u rąk.
- Wszystko co będziesz chciała, ale teraz mnie wpuść błagam.
- Wszystko? Hm... Może się skuszę...
- Jak bym się chyba skusił. - zaśmiał się Zayn.
- Hahaha, dobra wchodź, ale dziś nie ma słowa "nie" u ciebie kochanie. - uśmiechnęłam się.
- Jak sobie życzysz, a teraz żegnam. - powiedział i wszedł do kabiny.
Razem z Zaynem wróciliśmy na miejsca a Oliver był na rękach u Nialla. Chłopak strasznie się wczuł i bardzo słodko wyglądał.
- Niedługo też takie będziesz miał. - pogłaskałam go po ramieniu.
- Oby też takie grzeczne.
- Aaaaaa...Tego nie obiecuję, ale dacie radę.
- Wiesz Vero, niby się cieszę a tak w głębi serca boję się jak cholera.
- Ale tak jest, nie masz się czego wstydzić. Myślisz, że ja tak nie miałam? Oczywiście, że miałam. Strasznie się bałam, nie wiedziałam czy dam sobie radę, tym bardziej, że byłam sama bez całą ciążę. A, że Harry przyjechał na czas został tatusiem. - zaczęliśmy się śmiać. - Nie no świruje, ale przyjechał w porę. - spojrzałam na małego.
- Kto w porę? - spytał stojąc za mną i przyciskając do siebie.
- Ty kochanie. - odpowiedziałam.
- Harry zawsze ma dobre momenty. - dodał Niall.
- Słońce ty moje, a może coś ten tego.. - szeptał mi do uch Styles.
- Coś ten tego? - zaśmiałam się cicho.
- Wiesz o co mi chodzi, miałem zrobić wszystko a tego też na pewno chcesz. - uśmiechnął się.
- Skąd ta pewność u ciebie?
- A nie chcesz? - popatrzył na mnie zdziwiony.
- No pewnie, że chce.
Jak ustaliliśmy tak zrobiliśmy. Oli został i Horana a my udaliśmy się do toalety. Nie będę opisywała pikantnych szczegółów bo na co to komu. Po jakimś czasie wyszliśmy zadowoleni i wróciliśmy na swoje miejsca. Tam dostrzegłam śpiącego Nialla a koło niego Olivera. Zrobiłam im obu zdjęcie bo wyglądali komicznie, jeszcze Horan miał otwartą buzie co mnie strasznie rozbawiło. Usiedliśmy wygonie i poszliśmy spać. Niestety obudził nas płacz małego, był już czas na jedzenie, więc Harry jako wzorowy tatuś wstał i go nakarmił. Zmienił mu pieluchę przy okazji i wrócił z Olim na rękach.
No świetny Kochanie <3 Królowa
OdpowiedzUsuńłaaa .
OdpowiedzUsuńświetny , świetny , świetny .
niesamowicie piszesz . xx
oczywiście nie mogę się doczekać nn . ♥
asiaa1Dkiss
chcę kolejny aww <3 K.
OdpowiedzUsuńFajny :D hehehe hazzy te twoje tekst awwwwwwww<3 Zayn dalej walczy ale nie wywalczy ;p i niech tak zostanie;] czekam na nastepny :*
OdpowiedzUsuńAWWWWW. KOCHAM TE OPOWIADANIE ! CZEKAM NA KOLEJNE Z NIECIERPLIWOŚCIĄ !
OdpowiedzUsuńZajebiście kotuś! Nie ma to jak Harry wzorowy tatuś :D Horanek też taki będzie!
OdpowiedzUsuń