niedziela, 28 października 2012

Rozdział 39

Jest zimna...Ciemno, zimno i nieprzyjemnie. Obudziłam się o 5 nad ranem, Harry jeszcze smacznie spał, więc wstałam i uszykowałam się. Wsiadłam w samochód i ruszyłam w stronę cmentarza. Były dni, że bywałam tam codziennie. Strasznie mi go brakowało..Ale dzięki wizytom u psychologa nasze życie zaczęło być znowu stabilne i szczęśliwe. Stanęłam na parkingu, wyjęłam znicz z bagażnika i poszłam nad grób Olivera. Stanęłam, wyciągnęłam z kieszeni zapałki i starałam się zapalić znicz, niestety szło to opornie, ponieważ wiatr średnio mi to umożliwiam, jednak po jakimś czasie udało mi się to. Klęknęłam na zimnym chodniczku i zaczęłam się modlić. Mówiłam cicho pod nosem szepcząc do syna.. Głupie, ale prawdziwe. Skąd mogłam wiedzieć, że w ogóle mnie słucha? Właśnie, nikt tego nie wiedział, ale ważne, że ja w to wierzyłam. Wystarczyło tylko tyle. Po 30 minutach ruszyłam w stronę bramy cmentarza, wsiadłam do ciepłego samochodu i chwilę w bez ruchu siedziałam. Zaszkliły mi się oczy lecz nie pozwalałam łzom ujrzeć światła dziennego. Już się do tego przyzwyczaiłam. Było około 6 rano, a ja zamiast jechać do domu pojechałam na plażę. Od razu po wyjściu z auta poczułam tą chłodną bryzę która mimo wszystko sprawiła mi przyjemność. Coś w tym jest.. Opatulona w czapkę, szalik i grubą kurtkę szłam brzegiem i rozmyślałam. O wszystkim i o niczym. Nieraz każdy człowiek tego potrzebuje. Od czasu śmierci Olivera coraz mniej dopadają mnie takie "rozkminy", bo wszystko zaczyna wracać do normy, ale jednak nigdy nie odejdą w niepamięć.
Po godzinie wróciłam do domu, była 7 a Harry oczywiście jeszcze spał, nigdy nie był rannym ptaszkiem. Zmarznięta rozebrałam się i ubrałam w zwykłe czarne getry i dłuższą bluzkę. Robiłam to tak cicho żeby nie obudzić Stylesa i chyba nawet mi się to udało. Wciąż było mi zimno, więc wpakowałam się pod ciepłą kołdrę i przytuliłam go chłopaka. Poczułam jak mnie zaczyna bardziej przyciągać do siebie. A jednak.. Obudziłam go.
- Gdzie byłaś tak wcześnie? - spytał jeszcze zaspany.
- A jak myślisz? - spojrzałam na niego.
- Aaa, no tak. - ziewnął. - Boże jaka ty jesteś lodowata. - dotknął mojej ręki.
- Jest zima kochanie. - zaśmiałam się.
- Ja cie rozgrzeje. - uśmiechnął się. - Ale spoko, tą drugą opcję wykorzystamy wieczorem, teraz chodź tu bliżej mnie.
Mocno się w niego wtuliłam i usnęłam. Obudziliśmy się chwilę po 10, wypoczęci zeszliśmy na dół do kuchni, gdzie zaczęłam robić śniadanie. Zjedliśmy jajecznicę i udaliśmy się do salonu na kanapę. Dosłownie nie minęło 5 minut a Harremu zadzwonił telefon, był to Niall. Słyszałam tylko to co odpowiadał loczek.
- Niall pyta czy chcemy się przejść dziś wszyscy do kina. - oderwał telefon od ucha.
- Możemy iść. - pocałowałam go w policzek, a on mnie przytulił.
Styles powiedział, że idziemy a z resztą każdy się wybierał. Chociaż.. Ciekawe czy Anka idzie. Postanowiłam do niej zadzwonić. Przez ten czas spotykałyśmy się wciąż, ale z nią można rozmawiać godzinami.
- Witam. - zaśmiałam się.
- A no witam witam. - poszła w moje ślady.
- Wybierasz się dziś do kina? - spytałam.
- A właśnie, Natka do mnie dzwoniła i się pytała, ale umówiłam się, że pojadę do rodziców.
- No cóż, szkoda kochanie.
- Spotkamy się później obiecuję. - powiedziała.
- Trzymam za słowo paróweczko.
- Mmmm.. - zaczęłyśmy się śmiać. - Ej dobra kończę bo muszę jeszcze posprzątać ten syf w domu. - dodała.
- Tylko porządnie czyść te szparki.
- Szparki zawsze czyszczę porządnie hahah. Dobra to papa, kocham cie.
- No żegnam Panią. Ja ciebie też.- powiedziałam i się rozłączyłam.
Mówiłam po Polsku, więc mój mało rozgarnięty mężczyzna raczej nic nie zrozumiał.
- Kogo ty tak kochasz? - spytał.
- Boże kochanie ty coś zrozumiałeś?! - zaczęłam się śmiać i przyłożyłam mu rękę do czoła.
- Ha ha ha, zabawne. No więc? Proszę tłumacz się.
- Ankę. - uśmiechnęłam się.
- Mi to już tego nie powiesz.. - odwrócił głowę.
- Kocham cię.
- Mhm...
- Och, że najwspanialszy Haroldzie.. Tak bardzo kocham cię! - zaczęłam śpiewać operowym głosem.
Harry zaczął się ze mnie śmiać a ja rzuciłam się na niego i zaczęłam całować po całej twarzy.
- Głosik to ty też masz niezły. - stwierdził.
- No widzisz, ja tu się marnuję.. - zaśmiałam się.
- Racja.. Może chcesz być w chórku?
- Wyborna propozycja Panie Styles.. - podniosłam brew.
- Mam jeszcze jedną propozycję. - uśmiechnął się zadziornie.
- Jaką proszę Pana?
- No więc.. - zaciął się.
- Tak? - dopowiedziałam.
Harry klęknął przede mną i wyciągnął z kieszeni spodni śliczny pierścionek.
- Czy chcesz zostać moją prywatną Panią Styles?
- O Boże.. - zakryłam usta ręką. - Tak, tak, tak! Kocham cię. - przytuliłam go mocno.
- Ja ciebie też skarbie. - powiedział i włożył mi na palec piękny pierścionek z kryształami.
Niesamowicie się cieszyłam. Facet mojego życia oświadczył mi się. Bardzo tego chciałam, ale nie spodziewałam się po Harrym, że w najbliższym czasie może to nastąpić, jednak... Zrobił to! Jestem narzeczoną Harrego Stylesa. Tylko nie tego Harrego Stylesa z One Direction, lecz tego Harrego Stylesa który jest zawsze przy mnie. Łzy same zaczęły zlatywać mi po policzku, nie mogłam nad tym zapanować, ale wciąż się śmiałam i nie mogłam w to uwierzyć.
- Nie płacz! - otarł mi łzy.
- No nie mogę przestać. - zaczęłam się śmiać. - Tego się nie spodziewałam. - popatrzyłam na pierścionek.
- I właśnie o to chodziło. Wiem, że chciałabyś żeby było bardziej romantycznie no ale..
- Jest wspaniale. - przerwałam mu i pocałowałam.
Jeszcze jakiś czas posiedzieliśmy i musieliśmy nacieszyć się sobą. Później poszliśmy się ogarnąć bo mieliśmy iść do kina. Zajęło nam to jakąś niecałą godzinkę. Następie wsiedliśmy w samochód i ruszyliśmy pod dom chłopaków. Wysiedliśmy z auta i ruszyliśmy w stronę drzwi. Harry bez pukania od razu je otworzył, przepuścił mnie jako pierwszą i wszedł zaraz za mną.
- Siema leszcze. - krzyknął Styles.
- Siema frajerze. - odezwał się Lou.
- Cześć. - mówił Liam.
- Siem. - zaczął Niall z czymś w ustach.
- Hej kociaki. - dodała Natka.
- Dobra to zbieramy się? - spytał Harry.
- Tak, już możemy wychodzić. - odparł Liam.
- A gdzie Zayn? - spytałam.
- A właśnie Zayn.. - powiedział Louis.
- Pójdę po niego. - uśmiechnęłam się.
Wszyscy już wyszli i skierowali się w stronę samochodów. Ja wchodząc po schodach oczywiście się potknęłam ale na szczęście zdołałam utrzymać się na nogach.
- Zayn wszy... - zaczęłam otwierając drzwi bez pukania. - Sorry.. - powiedziałam kiedy zobaczyłam, że stoi nagi palący przy balkonie. Chciałam już wyjść ale on zaczął mówić.
- Spoko, widziałaś go już nie raz. - zaśmiał się.
- Racja, ale po takim czasie to trochę krępujące. - odwzajemniłam.
- Dobra, idę się ubrać. - odparł.
- Przyszłam tylko spytać czy jedziesz z nami to tego kina.
- Chyba nie, umówiłem się z Perrie.
- Szkoda, no ale cóż. To pa. - uśmiechnęłam się na siłę.
- Pa..- odpowiedział zakładając na siebie spodnie.
Nie to, że zrobiło mi się przykro, ale szkoda, że z nami nie jedzie. To dziewczyna będzie teraz na pierwszy miejscu. Kiedyś widziałam zdjęcia tej całej Perrie bo jest w zespole Little Mix, no cóż.. Nie chce jej obrażać, ale mi osobiście średnio się podoba, ale ważne żeby Zayn był szczęśliwy. Szybko zeszłam do reszty i już po chwili siedziałam ponownie z Harrym z samochodzie.
- I co, dlaczego nie jedzie? - spytał.
- Umówił się. - odparłam.
- Z kim?
- Z Perrie. - uśmiechnęłam się.
- A taa.. - przewrócił oczami.
- Hahaha widzę, że ją uwielbiasz.
- Nie znam jej tak, ale uważam, że nie jest odpowiednia dla Zayna i ma w sobie coś dziwnego. - zaśmiał się.
- Najwidoczniej jemu się podoba. - wzruszyłam ramionami.
- Śmierdzisz papierosami. - zaczął.
- Jak weszłam to Zayn palił i stał...- przerwałam. Idiotko, po co to powiedziałaś?! Ugh.. Tak teraz się będziesz musiała tłumaczyć. - mówiłam do siebie w myślach.
- Co stał? Jemu stał? Czy on stał? - zaczął się śmiać.
- Tak on stał, ale jemu nie stał. - również wybuchłam śmiechem.
- Ooo, skąd to wiesz? - podniósł jedną brew.
- Widziałam.
- Jak to widziałaś?
- No stał nago. - powiedziałam, ale tego żałowałam.
- Kurwa no nie... - oparł łokieć przy oknie.
- Weszłam do pokoju i on sobie palił, zaraz się ubrał no. - puknęłam go. - Przecież nie stałam i nie patrzyłam na niego cały czas. - dodałam.
- Cały czas może nie, ale przez chwilę tak?
- A jakby stała jakaś laska z cyckami na wierzchu to byś przynajmniej przez chwilę się popatrzył prawda?
- Nie porównuj cycków do chuja. - spojrzał na mnie.
- Właśnie to jest idealne porównanie kochanie. A wiem, że ty od piersi nie umiesz oczu oderwać, więc...
- Więc co?
- Nic, skończmy to denną gadkę, Malik ma teraz dziewczynę, więc jesteś w stu procentach bezpieczny, z resztą tak jak wcześniej tylko ty sobie coś uroiłeś. No i chce miło spędzić dziś czas. - pocałowałam go.
- Kocham cię. - odpowiedział.
Ja się tylko uśmiechnęłam i puściłam mu oczko. Po chwili dojechaliśmy pod kino. Wszyscy weszliśmy i poszliśmy kupić bilety. 

6 komentarzy:

  1. świetny!! kocham cię *.*
    -sandał

    OdpowiedzUsuń
  2. fajowski :D dawaj kolejny <3 K.

    OdpowiedzUsuń
  3. OJACIE!!!!!!!! BOSKIE! CZEKAM NA NEXT. I ROZBAWIŁ MNIE KOŃCOWY MOMENT, HEH DOBRE :***

    OdpowiedzUsuń
  4. oooch . !
    hahahah najlepszy moment : - Co stał? Jemu stał? Czy on stał? - zaczął się śmiać.
    - Tak on stał, ale jemu nie stał. - również wybuchłam śmiechem . ♥
    PS . nie jestem zboczona . xx
    fajnie , że jest nowy i oczywiście czekam na kolejny .
    asiaa1Dkiss

    OdpowiedzUsuń