Do Australii zostało jeszcze 6 godzin lotu myślałam, że oszaleję.. Już nie wiedziałam jak mam się ułożyć na tym fotelu, więc zaczęłam zakładać nogi na Harrego.
- A tobie to się nudzi? - zaśmiał się.
- Niee, już mnie dupa boli od tego siedzenia.
- To Ci mogę wymasować. - uśmiechnął się szyderczo.
- Okej, ale później. - pokazałam mu język. - A teraz możesz mnie podrapać po plecach.
- To chodź.
Położyłam głowę na jego kolanach a on drapał mnie po plecach. No wspaniale.. Było mi jak w raju. Tak namiętnie mnie drapał, że aż usnęłam. Spałam i nikt ani nic mi nie przeszkadzało do czasu aż Harry zaczął się kręcić i co chwila wstawał a mi spadała głowa.
- Czy ty kur..- obiecałam sobie, że nie będę bluźniła. -.. cze nie możesz spokojnie siedzieć?
- Zdrętwiała mi już noga. - powiedział biedny.
- Dobra ja idę do łazienki.
- Powtórka z rozrywki? - puścił mi oczko.
- Nie kochanie, idę siku. - uśmiechnęłam się. - Ej Harry a gdzie Oliver?
- Cały czas siedzi z Niallem. - pokazał palcem za siebie.
Na chwilę do nich podeszłam, dałam buziaka małego, pogadałam z Horanem i poszłam do toalety. Tam oczywiście kogo zastałam? Zayna.. A kogóż by innego. Właśnie wychodził z jednej z kabin.
- A co ty masz w ręce? - spytałam unosząc mu ją do góry.
- Nic. - zaśmiał się.
Wyrwałam my to z dłoni i zobaczyłam, że to elektryczny papieros.
- Nigdy się nie oduczysz? - zaczęłam.
- Chyba nie. - uśmiechnął się. - A ty nie chcesz?
- Przecież wiesz, że nie palę.
- Kiedy popalałaś razem ze mną. - podniósł jedną brew.
- Dlatego teraz wolę nie zaczynać, a z resztą to było z twojej winy. - pokazałam na niego palcem.
- Z mojej? A to dlaczego?
- Bo szkoda mi cię było jak sam na dworze stałeś to Ci towarzyszyłam. I to wszystko przez ciebie się zaczęło. - zaśmiałam się.
- Ej a pamiętasz jak któregoś dnia przyniosłem trawkę i Parys miał fazę od tych oparów?
- Pamiętam, on nie mógł się podnieść. - oboje zaczęliśmy się śmiać.
- A właśnie co z nim zrobiłaś tak na szybko? - spytał.
- Paula albo moja mama mają go wziąć, nie miałam nawet czasu im go zawieść, więc zostawiłam go w domu a one mają klucz do domu w razie właśnie takich sytuacji.
- Wiem Wera, nie musisz tłumaczyć mi jak debilowi znam wszystkie twoje zakamarki, sposoby, pomysły i inne. - uśmiechnął się.
- Wieeeeem, odzwyczaiłam się i tyle. - odwzajemniłam uśmiech. - Ej dobra bo przyszłam się wysikać tak ogólnie.
- Dobra już cię nie zatrzymuję.
Zayn poszedł na miejsce a ja załatwiłam swoją potrzebę i również się tam udałam. Usiadłam na fotelu i zaczęło mi odwalać. Tak już miałam jak mi się nudziło i nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Zaczęłam się tak śmiać, że nie mogłam się opanować i przez to zaraziłam wszystkich śmiechem. Nawet nie wiedziałam z czego się śmieję no ale cóż.. tak już mam.
- Kuźwa z kim ja żyję. ADHD to mało powiedziane. - śmiał się Styles.
- Coś ty Harruś. - machnęłam ręką wciąż się śmiejąc. - Ej dobra spokój, bo już mnie boli brzuch. - złapałam mocny wdech. - Ja już jestem normalna. - usiadłam poważnie na miejscu.
- Ty poważna?! - powiedział Liam. - Myślałem, że Louisa nikt nie przebije a jednak!
- No i teraz widzicie co ja mam. - dodał loczek.
- Ty wcale nie odstajesz, za to zboczony jesteś. - odparł Niall.
- Ja zboczony? Jeszcze Wery nie widziałeś w akcji. - zaśmiał się.
- Bezczelny no! - klasnęłam w ręce.
- Daj buzi. - dodał po chwili Styles.
- Teraz to pocałuj mnie w dupę. - odwróciłam się ze śmiechem.
- Jeśli tylko tego chcesz... - podniósł brew i potarł brodę.
- No i widzicie?! - powiedziałam do wszystkich pokazując na Harrego.
- Sama mnie prowokujesz. - zaśmiał się.
- Dobra koniec tematu. - dałam mu soczystego buziaka w usta. - A teraz... Kto jest głodny? - dodałam.
- Ja! - krzyknął Niall z Oliverem na rękach.
- Czas coś zjeść. - potarłam ręce z uśmiechem.
- Vero my powinniśmy wziąć ślub. - zaśmiał się Horan.
- Ej ej ej zwolnij gościu. - spojrzał na niego piorunującym wzrokiem ale żartobliwie.
- Hahaha, masz rację. Po roku mieszkania razem byśmy się toczyli do sklepu po kolejną porcję żarcia. - zaczęłam się znowu śmiać a Niall razem ze mną.
Jak postanowiliśmy tak zrobiliśmy. Zamówiliśmy jedzenie dla siebie i nakarmiłam Oliego. Przez ten czas jak jedliśmy ja z Niallem ciągnęliśmy smugę o małżeństwie, oczywiście na żarty, ale Harry się chyba wkręcił.
- Kochanie nie spinaj się tak. - położyłam mu rękę na policzku i potarłam kciukiem.
- Odwdzięczę Ci się tym samym. - uśmiechnął się wrednie.
- Tylko spróbujesz coś odwalić to się policzymy. - zagroziłam mu palcem.
- Walczy kocica. - zaśmiał się Zayn który dopiero teraz się odezwał.
- To źle? - spytałam i podniosłam brew.
- Niee, bardzo dobrze! - mówiąc to patrzył na Harrego.
- Jak ona ona mi robi na złość to jest dobrze, a jak ja chce to już jej bronicie! Co za niesprawiedliwość na tym świecie! - włożył twarz w dłonie.
Reszta lotu zleciała w miarę szybko. Byłoby wspaniale gdyby nie cyrk na końcu zrobiony przez naszego syna. Już nie było tak różowo jak przy starcie niestety. Ale jakoś oboje z Harrym daliśmy radę go opanować. Po wyjściu z samolotu przeciągnęłam się i poszliśmy po bagaże. Po jakiś 30 minutach byliśmy już w hotelu. Nie obyło się oczywiście bez zdjęć, autografów i pisków które wydawały z siebie fanki. Właśnie w takich momentach rozumiem jakie mam zajebiste szczęście, że jestem z jednym z chłopaków którzy są prawie najbardziej pożądani na świecie.A to mnie, zwykłą dziewczynę spotykało takie.. hmm.. jakby to nazwać.. wyróżnienie. Tak myślę, że to dobre słowo. Po wejściu do pokoju od razu położyłam się na łóżku a koło siebie Olivera. Nie miałam ochoty się nigdzie ruszać, ten lot mnie tak wymęczył. Harry jeszcze poszedł na dół po coś a ja przez ten czas przewinęłam Oliego i gadałam do niego.
- To co jutro mój mały szkrabie robimy? - pocałowałam go w nosek.
- Mamy dzień wolny. - usłyszałam Stylesa stojącego w drzwiach.
- Tak ty też jesteś moim małym szkrabem. - ustał za mną i objął mnie w tali a ja pocałowałam go w policzek.
Resztę dnia spędziliśmy w hotelowym pokoju odpoczywając. Powściekaliśmy się z Harrym jak mały poszedł spać i zaczęliśmy oglądać jakiś smutny film który leciał w telewizji przez który wyłam aż się zanosiłam jak małe dziecko. Oczywiście mojego serdecznego chłopaka bardzo to bawiło i zamiast mnie uspokajać to się ze mnie śmiał. Ale właśnie to w nim kochałam.
- A tobie to się nudzi? - zaśmiał się.
- Niee, już mnie dupa boli od tego siedzenia.
- To Ci mogę wymasować. - uśmiechnął się szyderczo.
- Okej, ale później. - pokazałam mu język. - A teraz możesz mnie podrapać po plecach.
- To chodź.
Położyłam głowę na jego kolanach a on drapał mnie po plecach. No wspaniale.. Było mi jak w raju. Tak namiętnie mnie drapał, że aż usnęłam. Spałam i nikt ani nic mi nie przeszkadzało do czasu aż Harry zaczął się kręcić i co chwila wstawał a mi spadała głowa.
- Czy ty kur..- obiecałam sobie, że nie będę bluźniła. -.. cze nie możesz spokojnie siedzieć?
- Zdrętwiała mi już noga. - powiedział biedny.
- Dobra ja idę do łazienki.
- Powtórka z rozrywki? - puścił mi oczko.
- Nie kochanie, idę siku. - uśmiechnęłam się. - Ej Harry a gdzie Oliver?
- Cały czas siedzi z Niallem. - pokazał palcem za siebie.
Na chwilę do nich podeszłam, dałam buziaka małego, pogadałam z Horanem i poszłam do toalety. Tam oczywiście kogo zastałam? Zayna.. A kogóż by innego. Właśnie wychodził z jednej z kabin.
- A co ty masz w ręce? - spytałam unosząc mu ją do góry.
- Nic. - zaśmiał się.
Wyrwałam my to z dłoni i zobaczyłam, że to elektryczny papieros.
- Nigdy się nie oduczysz? - zaczęłam.
- Chyba nie. - uśmiechnął się. - A ty nie chcesz?
- Przecież wiesz, że nie palę.
- Kiedy popalałaś razem ze mną. - podniósł jedną brew.
- Dlatego teraz wolę nie zaczynać, a z resztą to było z twojej winy. - pokazałam na niego palcem.
- Z mojej? A to dlaczego?
- Bo szkoda mi cię było jak sam na dworze stałeś to Ci towarzyszyłam. I to wszystko przez ciebie się zaczęło. - zaśmiałam się.
- Ej a pamiętasz jak któregoś dnia przyniosłem trawkę i Parys miał fazę od tych oparów?
- Pamiętam, on nie mógł się podnieść. - oboje zaczęliśmy się śmiać.
- A właśnie co z nim zrobiłaś tak na szybko? - spytał.
- Paula albo moja mama mają go wziąć, nie miałam nawet czasu im go zawieść, więc zostawiłam go w domu a one mają klucz do domu w razie właśnie takich sytuacji.
- Wiem Wera, nie musisz tłumaczyć mi jak debilowi znam wszystkie twoje zakamarki, sposoby, pomysły i inne. - uśmiechnął się.
- Wieeeeem, odzwyczaiłam się i tyle. - odwzajemniłam uśmiech. - Ej dobra bo przyszłam się wysikać tak ogólnie.
- Dobra już cię nie zatrzymuję.
Zayn poszedł na miejsce a ja załatwiłam swoją potrzebę i również się tam udałam. Usiadłam na fotelu i zaczęło mi odwalać. Tak już miałam jak mi się nudziło i nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Zaczęłam się tak śmiać, że nie mogłam się opanować i przez to zaraziłam wszystkich śmiechem. Nawet nie wiedziałam z czego się śmieję no ale cóż.. tak już mam.
- Kuźwa z kim ja żyję. ADHD to mało powiedziane. - śmiał się Styles.
- Coś ty Harruś. - machnęłam ręką wciąż się śmiejąc. - Ej dobra spokój, bo już mnie boli brzuch. - złapałam mocny wdech. - Ja już jestem normalna. - usiadłam poważnie na miejscu.
- Ty poważna?! - powiedział Liam. - Myślałem, że Louisa nikt nie przebije a jednak!
- No i teraz widzicie co ja mam. - dodał loczek.
- Ty wcale nie odstajesz, za to zboczony jesteś. - odparł Niall.
- Ja zboczony? Jeszcze Wery nie widziałeś w akcji. - zaśmiał się.
- Bezczelny no! - klasnęłam w ręce.
- Daj buzi. - dodał po chwili Styles.
- Teraz to pocałuj mnie w dupę. - odwróciłam się ze śmiechem.
- Jeśli tylko tego chcesz... - podniósł brew i potarł brodę.
- No i widzicie?! - powiedziałam do wszystkich pokazując na Harrego.
- Sama mnie prowokujesz. - zaśmiał się.
- Dobra koniec tematu. - dałam mu soczystego buziaka w usta. - A teraz... Kto jest głodny? - dodałam.
- Ja! - krzyknął Niall z Oliverem na rękach.
- Czas coś zjeść. - potarłam ręce z uśmiechem.
- Vero my powinniśmy wziąć ślub. - zaśmiał się Horan.
- Ej ej ej zwolnij gościu. - spojrzał na niego piorunującym wzrokiem ale żartobliwie.
- Hahaha, masz rację. Po roku mieszkania razem byśmy się toczyli do sklepu po kolejną porcję żarcia. - zaczęłam się znowu śmiać a Niall razem ze mną.
Jak postanowiliśmy tak zrobiliśmy. Zamówiliśmy jedzenie dla siebie i nakarmiłam Oliego. Przez ten czas jak jedliśmy ja z Niallem ciągnęliśmy smugę o małżeństwie, oczywiście na żarty, ale Harry się chyba wkręcił.
- Kochanie nie spinaj się tak. - położyłam mu rękę na policzku i potarłam kciukiem.
- Odwdzięczę Ci się tym samym. - uśmiechnął się wrednie.
- Tylko spróbujesz coś odwalić to się policzymy. - zagroziłam mu palcem.
- Walczy kocica. - zaśmiał się Zayn który dopiero teraz się odezwał.
- To źle? - spytałam i podniosłam brew.
- Niee, bardzo dobrze! - mówiąc to patrzył na Harrego.
- Jak ona ona mi robi na złość to jest dobrze, a jak ja chce to już jej bronicie! Co za niesprawiedliwość na tym świecie! - włożył twarz w dłonie.
Reszta lotu zleciała w miarę szybko. Byłoby wspaniale gdyby nie cyrk na końcu zrobiony przez naszego syna. Już nie było tak różowo jak przy starcie niestety. Ale jakoś oboje z Harrym daliśmy radę go opanować. Po wyjściu z samolotu przeciągnęłam się i poszliśmy po bagaże. Po jakiś 30 minutach byliśmy już w hotelu. Nie obyło się oczywiście bez zdjęć, autografów i pisków które wydawały z siebie fanki. Właśnie w takich momentach rozumiem jakie mam zajebiste szczęście, że jestem z jednym z chłopaków którzy są prawie najbardziej pożądani na świecie.A to mnie, zwykłą dziewczynę spotykało takie.. hmm.. jakby to nazwać.. wyróżnienie. Tak myślę, że to dobre słowo. Po wejściu do pokoju od razu położyłam się na łóżku a koło siebie Olivera. Nie miałam ochoty się nigdzie ruszać, ten lot mnie tak wymęczył. Harry jeszcze poszedł na dół po coś a ja przez ten czas przewinęłam Oliego i gadałam do niego.
- To co jutro mój mały szkrabie robimy? - pocałowałam go w nosek.
- Mamy dzień wolny. - usłyszałam Stylesa stojącego w drzwiach.
- Tak ty też jesteś moim małym szkrabem. - ustał za mną i objął mnie w tali a ja pocałowałam go w policzek.
Resztę dnia spędziliśmy w hotelowym pokoju odpoczywając. Powściekaliśmy się z Harrym jak mały poszedł spać i zaczęliśmy oglądać jakiś smutny film który leciał w telewizji przez który wyłam aż się zanosiłam jak małe dziecko. Oczywiście mojego serdecznego chłopaka bardzo to bawiło i zamiast mnie uspokajać to się ze mnie śmiał. Ale właśnie to w nim kochałam.
No super kohaniutka <333 królowa
OdpowiedzUsuńzrąbiaszczy rozdział <3 K.
OdpowiedzUsuńświetny rozdział !
OdpowiedzUsuńczkam na kolejny . xx
asiaa1Dkiss
Świetny :D.
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie http://miaspenncer.blogspot.com/
Zajebisty ! Czekam na następne :D
OdpowiedzUsuńZarąbisty. Ty to masz talent. W czasie przerwy między czytaniem twojego bloga zapraszam do mnie http://4friendsw-wa.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń