czwartek, 13 września 2012

Rozdział 28

Niestety przeszkodził nam Oliver który zaczął płakać. Był czas na karmienie, więc szybko się ubrałam, zeszłam na dół z Olim na rękach żeby zrobić mu mleko. Nakarmiłam go i trochę się z nim pobawiłam. Po chwili zeszedł do nas Harry i akurat wtedy mały zrobił niespodziankę..
- Harry.. Oliver zrobił kupę.. - zaśmiałam się.
- A co ja mam z tym wspólnego?
- Przewiniesz go?
- Wiesz, że jak zrobi siku to spoko, ale nie kupę no błagam cię Weronika.
- Ej! Ja cały czas mu zmieniam i nie zarzekam, że zrobił kupę. A ty jako prawowity tatuś kiedyś musisz mieć swój pierwszy raz. - uśmiechnęłam się.
- Dobra! Jeszcze się zdziwisz. - odparł poważnie.
- Ależ proszę. - wstałam z kanapy a Styles usiadł na moje miejsce.
Ku mojemu zdziwieniu Harry zrobił to o co go prosiłam. Ja podałam mu tylko pampersa a on zrobił całą resztę.
- Haa! I kto jest kozakiem i najlepszym tatą na świecie?
- No... - przerwał mi.
- A no i chłopakiem. - uśmiechnął się zalotnie.
- Oczywiście, że ty panie Styles. - przytuliłam się do niego.
- Panie Styles tak? A może ty będziesz Panią Styles? - popatrzył na mnie.
- Hmm... No może się skuszę. Ale ty musisz najpierw klęknąć kochanie. - pogłaskałam go po policzku.
- Może..... - zaczął patrzeć po suficie i myślał, że nie widzę jego uśmiechu.
- Osz ty!
- Świruje słoneczko. - pocałował mnie.
Posiedzieliśmy tak jeszcze z godzinę a Oliver usnął na rękach Harrego. Była już 23, więc oboje postanowiliśmy iść spać. Położyliśmy małego do łóżeczka i sami zalegliśmy pod ciepłą kołderką. W mgnieniu oka zasnęliśmy. Przez noc Oli nie wariował obudził się 2 razy na karmienie. Wstałam o 8:30 bo mój syn się obudził a loczek wciąż smacznie kimał. Kiedy poparzyłam na Olivera pomyślałam, że to nasze pierwsze takie rozstanie. Trudno mi będzie mimo tego, że idzie na jedną noc do babci. Babci.... Kobieta którą ledwo znam, ale to mama Harrego, a on ufa jej bezgranicznie. O jakiejś 9 przewinęłam i ubrałam małego i sama poszłam się ogarnąć z nim oczywiście. Leżał grzecznie w leżaczku i bacznie mi się przyglądał kiedy myłam zęby i tym podobne. Już kończyłam malować rzęsy kiedy niespodziewanie do łazienki wszedł Harry.
- A co ty tutaj robisz. - zabawnie i z uśmiechem to powiedział.
- Boże jak mnie przestraszyłeś!
- Wybacz. - podszedł do mnie ucałował Olivera i mnie przy okazji.
- Jedziesz gdzieś dziś czy zostajesz w domu? - spytałam chłopaka.
- Muszę jechać do studia ale o 16 albo 17 powinienem już być.
- Dobra, to ja zadzwonię do dziewczyn może one przyjdą bo nie chce mi się samej siedzieć.
- Tylko nie spraszaj żadnych Gabrysiów, bo jakbym się dowiedział i wpadł do domu, źle by się to skończyło.
- Nie martw się skarbie nie mam takiego zamiaru. - uśmiechnęłam się.
-  A tak w ogóle to dlaczego dałaś mu swój numer? Powinienem się o to obrazić. - poparzył na mnie.
- Nie wiem, tak po prostu. Poprosił mnie, więc dałam.
- Yhym.... - odkręcił kran i zmoczył szczoteczkę do zębów.
- Yyy.. No tak. Harry przestań już. A co zazdrosny? - podniosłam jedną brew.
- Oczywiście, że tak. Jesteś moją dziewczyną i matką mojego dziecka, a taki typek może to wszystko zepsuć. I doskonale wiesz, że prawie każdemu facetowi się podobasz.
- Myślisz, że bym cię zdradziła? Wybacz ale ja nie Anka ani...- przerwał mi.
- Nawet nie kończ.
- Sorry. No więc nie masz się o co martwić. Tylko ciebie kocham i ty mi wystarczysz. - przytuliłam go od tyłu. - A chcesz coś na śniadanie? - spytałam.
- Wiesz co teraz nie mam już czasu muszę zaraz jechać, zjem coś na mieście.
- Okej. - uśmiechnęłam się.
Harry się ogarnął i pojechał do studia a ja zadzwoniłam do Natki i Anki czy wpadną. Dziewczyny z wielkim entuzjazmem odparły, ze chętnie przyjdą. Zeszłam na dół i zrobiłam sobie śniadanie. W trakcie przygotowywania posiłku postawiłam leżaczek na wyspie i Oliver obserwował mój każdy ruch. Zaczęłam się z nim droczyć, łaskotać i robić jakieś głupie miny a on cieszył się jak nigdy. Uśmiechał, się tak, że aż ja to robiłam. Zdążyłam zjeść i trochę posprzątać w domu jak Oli usnął a przyjaciółki jeszcze nie przyszły. Zajrzałam do syna na górę który smacznie spał i włączyłam nianie jakby co, zdążyłam zejść na dół a w tym momencie zadzwonił dzwonek. Poszłam szybko otworzyć a w drzwiach stały dziewczyny.
- Siema! - krzyknęła Natka i mnie przytuliła.
- Siemka. - Anka poszła w kroki Nat.
- No Siema siema. - odparłam. - Wchodźcie laseczki.
Zamknęłam drzwi, dziewczyny poszły na kanapę a ja po coś do picia do kuchni.
- Co chcecie do picia?
- Kawę bo nie piłam rano. - odpowiedziała Anka.
- Wlej mi Coli bo mam jakieś ochoty, cały czas wpierdzielam... - dodała Natka.
- Hahaha a może w ciąży jesteś? - zażartowałam.
- Weź nawet tak nie mów! Nie jestem gotowa na dziecko, a Niall to nie wiem co by zrobił. - zaśmiała się.
- No nie powiem nie jest tak łatwo jak się wydaję. Kocham Olivera najbardziej na świecie, ale gdybym miała wybrać to bym poczekała jeszcze może rok albo 2.
- Ale przecież dobrze sobie radzisz i najważniejsze, ze Harry jest przy tobie i możesz na niego liczyć. - uśmiechała się Anka.
Przyniosłam to co sobie życzyły dziewczyny i usiadłam koło niech. Gadałyśmy o różnych rzeczach, ciuchy, dom, nasze plany na przyszłość i nasi chłopcy. My możemy się spotykać codziennie a i tak mamy o czym rozmawiać i to jest wspaniałe.
- No niedługo ma Harry być bo na koncert Gagi idziemy.
- A o której się gdzieś skończy? - spytała Natka. - Bo chcieliśmy wyjść do clubu a jeśli i tak już zostawiacie dziecko to może pójdziecie z nami? - podekscytowała się.
- No dawaj! Wszyscy będą. - rzuciła Ann.
- Zobaczymy, zgadam się z nim. Ale znając życie on już o tym wie i powie mi w ostatniej chwili, więc spoko spoko. - odpowiedziałam z entuzjazmem.
Chwilę później obudził się Oliver. Poszłam po niego na górę i przyprowadziłam do gości. Dziewczyny od razu dorwały się do niego i zaczęły z nim bawić. Ja zrobiłam mu mleko i Anka chciała bardzo go nakarmić, więc nie sprzeciwiałam się bo również chciałam odpocząć. Za jakiś czas wpadł do domu Harry, posiedział z nami. Pobawił i poprzytulał się jeszcze z synem i poszedł się szykować bo koncert zaczynał się o 19 a była 18.02. Dziewczyny również poszły do domu, bo plan jest taki, że idą do clubu a my po koncercie wbijamy do nich. Kiedy Harry brał prysznic ja poszłam szykować Olivera. Ubrałam go w to co jego tatuś najbardziej lubi. Zwykła biała koszulka, czarne jeansy i białe trampki. Standard.... Ale wygląda cudownie. Jak Styles wyszedł już z łazienki ja tam poszłam a on zajął się Olim. Wzięłam szybki prysznic, umalowałam się i poszłam do garderoby.
- Harry w co ja mam się ubrać? - spytałam a on przyszedł z Olusiem na rękach.
- W ubrania kochanie. - uśmiechnął się zadziornie.
- Oj przestań, serio nie wiem i nie mamy wcale tak dużo czas bo jeszcze małego musimy odwieźć.
- No to nie wiem załóż jakąś sukienkę bo później zapraszali nas do Clubu.
- Wiedziałam, że powiesz mi to w ostatniej chwili. Dziewczyny mnie też o tym poinformowały.
- Zapomniałem przecież wiesz.
- No tak wiem wiem skarbie. Dobra sio muszę się ubrać. - pokazałam na drzwi.
- Ja chętnie popatrzę. - zrobił minę w tym stylu Klik.
- Wynocha panowie. A ty mój mały mężczyzno też się tak nie patrz. - zaśmiałam się i pocałował Olivera w czoło.
Chłopcy wyszli a ja spokojnie mogłam się uszykować. Założyłam tradycyjnie małą czarną i i te buty. Harry siedział już na dole z małym a ja szybko zeszłam do nich modląc się żeby przy okazji nie spać ze schodów.
- I jak? Nie przesadziłam? - spytałam.
Styles zrobił oczy jak 5 złotych. - Ślicznie wyglądasz. - słodko się uśmiechnął.
- To dobrze, to jedziemy, bo nie zdążymy.
Harry włożył Oliego do fotelika i poszedł z nim do samochodu, a ja jeszcze sprawdziłam czy niczego oby dla niego nie zapomniałam. Wychodząc wzięłam w rękę swoją torbę i torbę dla dziecka zamykając drzwi. Wsiadłam do samochodu i pojechaliśmy w stronę domu mamy Harrego.
- Nie wiem czy to jest dobry pomysł. - rzuciłam.
- Co ty mówisz? Sama się zaoferowała.
- Ale ja jej nie znam Harry... - popatrzyłam na niego.
- Ufasz mi? - spytał.
- Oczywiście.
- To zaufaj, że będzie dobrze. Rozumiem, że może jej nie ufasz bo się nie znacie, ale obiecuję, że jeśli będę miał czas pojedziemy do niej i się poznacie. Po prostu teraz mam trochę roboty a jak mam wolny czas to wole go spędzić z wami.
- Dobrze, trzymam cię za słowo przystojniaczku. - uśmiechnęłam się.
Dojechaliśmy i od razu przywitała nas jego mama. Daliśmy jej potrzebne rzeczy i pożegnaliśmy się z synem. Mimo wszystko to było trudne, pierwszy raz od narodzin zostawiam go z kimś. Nie ważne teraz z kim tylko, że w ogóle go zostawiam. Była 18. 54 a my dopiero wyjeżdżaliśmy z pod domu Anny.  Kiedy już dojechaliśmy Harry złapał mnie za rękę i popędziliśmy do wejścia. Na szczęście szybko poszło i za chwilę siedzieliśmy już na trybunach. Szczerzę średnio przepadam za Gagą, ale jednak koncert na żywo to zmienia. Niezależnie jaki byłby wykonawca fajnie się tego słucha. Świetnie się bawiłam i oczywiście przy którejś piosence dostrzegłam Gabrysia który tańczył. Był w tym dobry trzeba było to przyznać.
- Patrz tam jest ten Gabryś. - pokazałam palcem na niego.
- Mogłaś mi go nie pokazywać, bo aż się boję czy dalej mnie chcesz.
- Głupi formalnie. - puknęłam go w czoło.
Resztę koncertu spędziliśmy na stojąco bo bawiliśmy się i tańczyliśmy. Kiedy koncert się skończył ni stąd ni zowąd podbiegł do nas Gabriel.
- Cześć. - powiedział zdezorientowany.
- No hej. - odparłam. - To jest Ha... -przerwał mi chłopak.
- Tak wiem kim on jest. - uśmiechnął się i podał rękę Hazzie.
- A ty to ten słynny Gabryś... - odparł Styles a ja puknęłam go w bok bo już zaczynał.
- Tak, to ja. Co teraz robicie jeśli mogę wiedzieć? - spytał Gabryś.
- Mamy zaproszenie co clubu bo znajomi już tam są. Jak chcesz to jedź z nami. - zaproponowałam, ale po minie Harrego widziałam, ze nie spodobał mu się ten pomysł.
- Serio? Chętnie się przejadę. Tylko muszę tu jeszcze chwilę zostać to może podacie mi adres a ja dojadę.
Podałam chłopakowi adres a my popędziliśmy do auta.
- Mam się czuć bezpiecznie? - spytał żartobliwie Hazza.
- W czym?
- W tym, że na pewno nie wolisz jego.
- Przestań.. - przewróciłam oczami.
- No mam kompleksy normalnie, umięśniony wysportowany czy przystojny to nie powiem bo nie oceniam chłopców, ale...
- Ale jesteś tak samo wysportowany, umięśniony i o milion razy lepszy, więc skończy już i jedzmy.
- Kocham cię. - pocałował mnie.
- Ja ciebie też.
Ruszyliśmy w stronę clubu a po drodze Harry zadzwonił jeszcze do mamy jak tam z Olim. Ona powiedziała, że jest grzeczny i mamy się nie martwić i się bawić. Od razu zrobiłam się spokojniejsza ale tak na wszelki wypadek wolałam nie pić. Kiedy dojechaliśmy od razu przywitał nas Lou przed clubem który stał z jakąś ładną brunetką. Oni zostali a my weszliśmy do środka. Już niektórzy mieli niezłą fazę. Usiedliśmy przy stoliku gdzie Natka z Niallem się cały czas całowali. Liam siedział spokojnie jak zawsze, Zayn o dziwo też. I gdzieś w tłumie dostrzegłam Ankę tańczącą z Adamem. Siedzieliśmy a Harry zamawiał drinka po drinku. No cóż.. Jak ma okazję to niech się wybawi, ale jak będzie odwalał to ja z nim do domu nie wracam. W pewnym momencie Zayn wstał i gdzieś poszedł, nie wiem gdzie a z resztą co mnie to obchodzi. Za chwilę przyszedł Gabryś usiadł na przeciwko nas i poszedł w ślady Stylesa. Proszę.. Jak się napili to jak dobrze się dogadują. Ja poszłam przez ten czas do łazienki, gdy nagle w kącie zatrzymał mnie Malik.
- Kurwa wiesz jak się przestraszyłam? - zaśmiałam się.
- Hahaha, przepraszam.
W jednej chwili przytwierdził mnie swoim ciałem do ściany i zaczął mówić.


_________________________________
Dobra jest kolejny. Długi i mam nadzieję, że będzie się podobał :D Zapraszam do komentowania i polecania bloga.

środa, 12 września 2012

INFORMACJA

Cześć mordeczki! Obiecuję, że jutro coś dodam bo przez te 2 dni nie miałam weny, ale postaram się żeby w kolejnym rozdziale wciąż się coś działo i zapodam wam kolejną dawkę akcji hahaha. Dziękuję za miłe komentarze i zapraszam do czytania. Gdybyście chcieli to polecajcie mojego bloga :) 

poniedziałek, 10 września 2012

Rozdział 27

- No ten cały Gabryś..
- Czytasz moje sms'y?
- Nie, po prostu zobaczyłem co jest napisane bez dotykania twojego telefonu. Już wyrwałaś nowego?
- Błagam cię oszczędź sobie i się nie ośmieszaj.. - zaczęłam iść w stronę salonu gdzie siedział Malik.
- Ja się ośmieszam? - złapał mnie za rękę i odwrócił w swoją stronę. - Ja nie pisze sms'ów, że nawet jakiejś lasce w mokrych ubraniach jest ślicznie.
- Oooo.. A ty już wywnioskowałeś, że znalazłam sobie jakiegoś nowego tak? Ogarnij się! To jest tylko kolega, poznałam go przez chwilą w parku i był to tylko i wyłącznie przypadek. - wkurzyłam się. - Puść mnie bo chce iść. - popatrzyłam na niego.
- I kto tu ucieka od problemów co?
- Nie uciekam, po prostu z tobą się nie da rozmawiać.
- Dlaczego? - spytał jakby nigdy nic.
- Bo wymyślasz sobie jakieś bajki.
- Tak oczywiście i co jeszcze? Po prostu martwię się o ciebie i nie chce stracić rozumiesz? I nie rozumiem tego jak możesz myśleć, że cie nie kocham.. Kocham i nie przestanę. Ale jeśli ty będziesz miała to mnie taki stosunek to przykro mi, ale nic nie osiągniemy.
Podeszłam do niego bliżej i się przytuliłam. Tak... Powiedział, że mnie kocha. To na co tak czekałam bo nie byłam w 100% pewna.
- Kocham cię słyszysz? - szepnął mi do ucha.
- Tak. - uśmiechnęłam się. - Ja ciebie też. - pocałowałam go.
- Ej! Niech ktoś tu przyjdzie bo Oli dostaje chyba kurwicy z nudów. - krzyknął Zayn.
- To weź go na ręce. - odparłam idąc do salonu z Harrym.
- Jak ciebie nie ma w pobliżu to mam pewne obawy, więc ty się nim lepiej zajmij.
- Przyzwyczajaj się, niedługo pewnie też takie będziesz miał. - uśmiechnęłam się ale dopiero później skapnęłam się jak dziwnie to zabrzmiało, bo przecież to jego dziecko..
- Dobra ja to się chyba zwijam. Dzięki za gościnę. Pa. - podszedł i mnie przytulił.
- No papa. - powiedziałam.
- Narazie. - dodał Styles.
Usiedliśmy na kanapie a Oliver znowu usnął ale tym razem w bujaczce. Ja wtuliłam się w Harrego i tak siedzieliśmy.
- Nadal obrażony? - spytałam.
- Nie. - pocałował mnie w czoło.
W tym momencie usłyszałam dźwięk sms'a dochodzący z kuchni.
- Jeśli to on, raczę mu więcej nie pisać. - mówił poważnym tonem loczek.
- A co mu zrobisz? - rozbawiło mnie to.
- Nie wiem, ale nie pozwolę żeby cię tknął. - zaśmiał się.
- Puknij się w głowę to po pierwsze a po drugie pójdziesz po ten telefon?
- A pójdę, jestem ciekawy co tam kochaś napisał.
- Nie wasz się tego czytać nawet. - zagroziłam mu palcem.
Styles poszedł po telefon i wrócił w mgnieniu oka, usiadł koło mnie i oddał mi telefon.
- Nic nie zrozumiałem.
- Hahaha, a to pech.
- No co napisał, bo jak nie to wpisze w tłumacza kolejny raz i wszystko wyjdzie na jaw.
- Dobra, dobra. - powiedziałam na odczepkę.
Zaczęłam czytać sms'a brzmiał on: " Nie chciałabyś przyjść na jutrzejszy koncert Gagi? Mam parę biletów dla gości :)"
- No więc? - spojrzał na mnie.
- Nie chcesz wiedzieć. - powiedziałam poważnie.
- Okej, to ty też się czegoś nie dowiesz.. - odwrócił ode mnie wzrok.
- Czego?
- Nie no już nim. Zapomnij. - udawał poważnego i obrażonego ale widziałam jak się cieszy.
- Harry! Dobra ty mi powiedz i ja tobie ok? - zaproponowałam.
- Niech Ci będzie. No to tak... Mam 2 bilety na koncert Lady Gagi jutro i idziemy we dwoje. A teraz ty mów.
- To super, ale co z Oliverem?
- Moja mama zaoferowała się, ze z nim zostanie. A teraz ty mów.
- Więc... Gabryś.. - zaczęłam.
- Noo...?
- Pyta czy chcę iść na ten jutrzejszy koncert.
- Nawet mnie nie wkurwiaj....
- No przecież oczywiste, że z nim nie pójdę tylko idę ze swoim chłopakiem. - uśmiechnęłam się.
- To mu to napisz! Już! Raz raz! - brechtał się.
Leżeliśmy tak jeszcze przez chwilę a Oli wciąż spał. W pewnym momencie Harry się do mnie bardziej przysunął.
- Nasze dziecko wciąż śpi, więc mamy trochę czasu dla siebie. - podniósł jedną brew.
- Mam rozumieć, że mi coś proponujesz.
- No tak jakby. Więc jak? - pokazał te swoje nieziemskie dołeczki.
- Hm.. No chyba się skuszę. - pocałowałam go w usta i pobiegłam na górę a on za mną.
Tam zaczęło się dziać. Chyba nie muszę opisywać. Chyba Oliver telepatycznie wiedział, że ma się nie budzić na razie i oboje jesteśmy my wdzięczni. Jak było? No wiadomo, ze wspaniale.. Leżeliśmy sobie i zaczęłam.
- Myślałam, że Zayn jest niezastąpiony ale przy tobie wysiada. - zaśmiałam się.
- Oooo proszę, i kto tu kogo porównuje. - pokazał na mnie palcem.
- Chyba powinieneś się cieszyć co?
- Chyba powinienem nooo... - pokazał mi język.
- Schowaj ten język.
- A nieeee....... - droczył się ze mną.
- A tak..
- Dlaczego? - podniósł brew.
- Bo cię ugryzę i się skończy.
- O nie nie nie nie nie nie nie, nie wolno gryźć. - powiedział to i zaczął mnie gilgotać.

niedziela, 9 września 2012

Rozdział 26

- .. Jest mały problem. - dokończył lekarz. 
Popatrzyłam na doktora z pytającą miną tak samo jak Harry. 
- Jest problem z sercem dziecka. - ponownie zaczął ale ja mu przerwałam. 
- I to jest ten mały problem? - wciąż płakałam. 
- Proszę mnie wysłuchać. Rozumiem, że źle to zabrzmiało ale chcę wytłumaczyć.. Więc Oliwer ma Przetrwały przewód tętniczy. Jest to choroba wrodzona, najczęściej u wcześniaków ale możliwe i u dzieci urodzonych w terminie przewód samoistnie zarasta do 3 miesiąca życia. Z tego co Pani mówiła chłopiec nie miał wcześniej takich przypadłości, w takim razie uważam żeby poczekać aż Oliver skończy 3 miesiąca i miejmy nadzieję, że nie będzie więcej takich nieprzyjemności do tego czasu. 
- A co jeśli będą? - spytał momentalnie Harry. 
- Proszę Pana, miejmy nadzieję, że nie będzie. Dziecko może ciężko oddychać przez noc, ale gwarantuje, że nic mu nie będzie. Za 3 miesiące przyjdziecie Państwo i wtedy zobaczymy czy coś się zmieniło. Do tej pory oczywiście będzie pod opieką położnej która do was przychodzi. 
- Dobrze, dziękujemy. - powiedziałam. 
- Proszę bardzo. A! I jeszcze coś. Jeśli będzie Pani karmiła dziecko i zauważy, że ciężko zaczyna oddychać proszę wtedy na moment przestać, ponieważ wtedy się na tyle męczy, że ponownie może wywołać to taki atak. 
Wyszliśmy z gabinetu z Oliverem a tam wciąż czekała na nas moja mama. Wyszliśmy ze szpitala o w drodze do auta mówiłam mamie co powiedział lekarz. Harry nic się nie odzywał tylko trzymał małego na rękach. Pożegnaliśmy się z mamą i oboje wsiedliśmy do samochodu Stylesa. On zapiął Oliego w foteliku i ruszyliśmy z pod budynku. 
- Nie będziemy się teraz w ogóle do siebie odzywać? - zaczęłam. 
- Nie wiem. - odburknął. 
- Aha. - powiedziałam i skończyłam, bo widziałam, że i tak nic nie osiągnę. 
Kiedy staliśmy na światłach tym razem Harry zaczął. 
- Przesadziłem, przepraszam.. Ale to co ty powiedziałaś też zabolało. - mówiąc to złapał mnie za rękę. - Jeśli uważasz, że bym mógł cię zostawić i skorzystać z najbliższej okazji i iść do jakieś baby. Ja nie Zayn.... - popatrzył na mnie przez chwilę i zaraz ruszył. 
- Zayn, Zayn i Zayn. Dlaczego ty cały czas się do niego porównujesz? Przestań to robić, bo jeśli chciałabym z nim być to bym była, ale nie jestem ,bo jestem z tobą. 
- Zobaczymy.. - powiedział pod nosem. 
- Co zobaczymy? - oburzyłam się. 
- Czy wróci czy nie. 
- Chodzi Ci o to czy w ogóle wróci do paczki normalnie wszyscy będziemy się spotykali czy wróci do mnie? 
- Do ciebie.. -spojrzał na mnie. 
- A może tobie byłoby to nawet na rękę co? Czyżby znudziła Ci się rola tatusia? 
- Nie i nigdy więcej nawet tak nie mów. Kocham go najbardziej na świcie. 
- Tylko jego? Może zastanów się czy mnie nadal kochasz. - wyszłam z samochodu trzaskając drzwiami i wyjęłam małego z fotelika. Harry również wyszedł z auta i poszedł za mną do domu już bez słowa. 
Trafiłam w czuły punkt. Dobra może i tak, ale co ja teraz mam sobie myśleć. On mnie w ogóle kocha? Czy jest ze mną ze względu na Olivera? Przecież jeśliby kochał odpowiedziałby mi... 
Siedzieliśmy w ciszy przez kolejną godzinę. Ja zajmowałam się małym a Harry poszedł pod prysznic. W pewnym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi. Harry w tej chwili wyszedł z łazienki. Ja z Olim na rękach poszłam otworzyć a Styles bacznie obserwował to z góry. Szybko chwyciłam za klamkę nawet nie patrząc kto to i doznałam szoku. To był Zayn..
- Cześć. - powiedział z uśmiechem. 
- No cześć, wchodź. - odparłam. 
- Siema stary. - dodał po chwili Malik do Harrego który stał już w kuchni. 
- Siemano. - uśmiechnął się. 
- Chcesz coś do picia? - spytałam gościa.
- Nie dzięki. 
Harry ponownie poszedł ma górę się ubrać bo był  samym ręczniku. Ja siedziałam z Zaynem z salonie a on wziął małego na ręce i bacznie go obserwował. 
- No śliczny jest. - powiedział momentalnie. - Ma takie duże oczy i długie rzęsy. - kontynuował. 
- Jest podobny do ciebie. - w tym momencie spojrzeliśmy na siebie. 
- I wrócił. - szepnął Harry który to dostrzegł jak już zszedł na dół. 
Zrobiło mi się głupio.. Hmm, sama nie wiem. Ale lekko się speszyłam, Zayn chyba też. Po jakimś czasie poszłam małego położyć spać a Harry z Zaynem rozmawiali na dole. Gdy już to zrobiłam zeszłam do chłopców. 
- Popilnuj go chwilę bo muszę iść z Parysem na dwór. - powiedziałam do Harrego który nawet nic mi nie odpowiedział. 
Poddenerwowana wyszłam z domu i poszłam do parku. Parys grzecznie szedł przy mojej nodze czym byłam zdziwiona bo najczęściej się szarpie czego nienawidzę. Usidłam na ławce przy fontannie. Było ciepło i słońce świeciło, normalnie jak nie Londyn. - pomyślałam. W pewnej chwili Parys zobaczył jakiegoś psa który był w fontannie i szarpnął mnie i za nim poleciałam. Piec wskoczył do fontanny a ja za nim. Miał taką siłę, że nie mogłam go utrzymać. Byłam mokra po kolana. Krzyczałam po polsku mając nadzieję, że nikt nie zrozumie tego co mówię. 
- Nic Ci nie jest? - spytał przerażony chłopak który był właścicielem tamtego psa który mówił po Polsku. 
- Oprócz tego, że mi mokro to nie. - zaśmiałam się a on zrobił to samo. 
Podał mi rękę, żebym pomóc mi wyjść. Parys sam wyskoczył otrzepując się. 
- Tak w ogóle to jestem Gabryś. - uśmiechnął się i podał mi rękę. 
- Ja Weronika. 
- Taak, kojarzę cię. - puścił mi oczko. 
- Ej ... Poczekaj.. Ja ciebie też skądś kojarzę. - zaczęłam się zastanawiać. - Czy to nie ty byłeś kiedyś w Polskim YCD? 
- A no byłem. - uśmiechnął się. 
- Tak myślałam. Piotrowski o ile dobrze pamiętam. 
- Hahaha, dokładnie. 
- Co cię sprowadza do Londynu? - spytałam. 
- Kręcą tu teledysk w którym występuję to po pierwsze a po drugie Lady Gaga ma jutro koncert a ja u niej tańczę. 
- Ooo, gratuluję. A pies twój? 
- Niee, to choreografki. Po prostu zaoferowałem się, że mogę z nim wyjść. 
- Dobra miło było cię poznać, ale chyba już czas na mnie. - uśmiechnęłam się. 
- Okej, okej. A tak na wszelki wypadek zostawisz mi swój numer? Może kiedyś się przyda.  
Podałam chłopakowi swój numer i poszła do domu. Droga zajęła mi jakieś 10 minut ale przez ten czas ani ja ani Parys ani trochę nie wyschnęliśmy. Po wejściu do domu Zayn zaczął się śmiać. 
- Hahaha, a tobie co? - spytał Malik. 
- Nawet nie pytaj.- zaśmiałam się. - Parys zaciągnął mnie do fontanny.. 
Harry nie zwracał na mnie uwagi, więc wytarłam psa i poszła się przebrać na górę w coś suchego. Usłyszałam na górze, że dostałam sms'a ale telefon miałam na dolę położony na blacie w kuchni. 


- Oczami Harrego- 
Kiedy usłyszałem, że dostała sms'a wstałem i poszedłem do kuchni. Weronika miała włączoną opcję, że pojawia się pole tekstu bez odblokowywania, więc zobaczyłem treść. Było napisane po polsku więc wyciągnąłem swój telefon i wpisałem to w tłumacza. 


- Oczami Vero - 
Zeszłam na dół i dostrzegłam, że Harry stoi w kuchni. Wzięłam telefon do ręki i zobaczyłam sms'a od nieznajomego mi numeru. Brzmiał on: " Nawet w mokrych ubraniach wyglądasz pięknie. Gabryś.", od razu domyśliłam się, ze to on.  Zaczęłam zapisywać jego numer w czym przeszkodził mi Harry. 
- Fajny jest? - spytał. 
- Słucham? - krzywo na niego popatrzyłam. 


sobota, 8 września 2012

Rozdział 25

- No to mów. - uśmiechnęłam się.
- Więc...Było wesoło ogólnie, mieliśmy parę koncertów, podpisywanie autografów i ogólnie spotkanie z fanami. No i jak już Ci mówiłem każda która podchodziła to gratulowała nam, prosiły o zdjęcia małego i tak wciąż. Drugiego dnia w barze hotelowym opijaliśmy Olivera, Zayn bez gadania jakiegokolwiek doszedł do nas i się tak najebał, że jakąś laskę później do pokoju zapraszał, wyjebał się na schodach i na końcu porzygał ale to taki bonus. - zaśmieliśmy się.
Harry opowiadał takie newsy jeszcze przez jakieś 20 minut, ale niestety większość z nich było o tym co robił Zayn ... Nie miałam ochoty nawet o nim słuchać, okej rozumiem, że Harrego to bawiło bo śmiesznie wyglądało i nie wiadomo co, ale mnie nie kręci to, że Zayn się nawalił czy coś w tym rodzaju.
- Harry.. - przerwałam mu.
- No?
- Przestaniesz wciąż gadać o Zaynie? Mam wrażenie, ze wszystko sprowadza się do niego..
- Przepraszam, jeśli nie chciałaś o nim słuchać od razu trzeba było mi powiedzieć.
- Nie chciałam Ci przerywać bo byłeś tak nakręcony.
- Dobra to już skończyłem. - pocałował mnie. - No to teraz opowiadaj co u ciebie.
- No to tak.. - nie skończyłam, bo w tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi. - Pójdę otworzyć.
Poszłam szybko do drzwi i przez wizjer zobaczyłam, że to Anka z jakimś klientem. Zamurowało mnie.. To moja przyjaciółka i już jest wszystko w porządku, ale jak Harry na to zareaguje? No zobaczymy.
- Hej. - powiedziała Anka.
- No Hej hej! - pocałowałyśmy się w policzek.
- Chciałam Ci przedstawić Adama. - dodała przyjaciółka a zza niej wyłonił się wysoki blondyn.
- Siema. - powiedział podając mi rękę.
- Cześć. - uśmiechnęłam się. - To wchodźcie.
Anka z Adamem weszli a Harry siedział koło małego na podłodze który był w bujaczcę.
- Weronika kto to? - krzyknął Harry.
- Nie krzycz bo go obudzisz. - powiedziałam kiedy doszliśmy do salonu.
- O kurwa... - powiedział Styles wstając z podłogi z ogromnym zdziwieniem.
- Harry..- spojrzałam na niego wściekłym wzrokiem.
- Mogę cię prosić na chwilkę? - spytał po chwili.
Poszliśmy na taras a Anka z Adamem zostali w salonie z Oliverem.
- Co do do kurwy nędzy ma być?! - oburzył się.
- Przestań! Nie zdążyłam Ci powiedzieć, że pogodziłam się z Anką. Po twoim wyjeździe przyszła do mnie niespodziewanie i wyjaśniłyśmy sobie wszystko.
- No a ty miękkie serduszko jak zwykle wybaczasz.
- Nie przeginaj.. Wiesz, że nienawidzę takich odzywek. - powiedziałam wkurzona.
- Nie pierdol dobra? Nie mogłaś mi tego powiedzieć przez telefon?
- Nie mogłam, uważałam, że nie jest to rozmowa na telefon z którym i tak się nigdy nie rozstajesz..
- Uważałaś... Ej! Ty też nie przeciągaj struny okej?
- Bo co, powiedziałam, że nie rozstajesz się z telefonem? Co ty dziecko jesteś?
- Dobra nie będę się teraz o to kłócił, ale jak mogłaś mi nie powiedzieć? Wielka przyjaźń znowu kwitnie i zachowujecie się jakby nigdy nic się nie stało tak?
- A masz z tym jakiś problem?! Ty z Zaynem zajebiście się dogadujesz. " Wielka przyjaźń" powróciła, nie zarzucaj mi czegoś w czym robisz tak samo okej? To jest nie fair...
- A przepraszam, że cię uraziłem i twoją przyjaciółkę. A ten to kto, nowy chłoptaś na miesiąc dla Anki? - uśmiechnął się wrednie.
- Przesadziłeś...Nie będziesz jej obrażał rozumiesz? Ja na to nie pozwolę i gdybym jak miała taki stosunek do Zayna zachowałbyś się tak samo, więc skończ.
- Aaa... Czyli ponownie kończymy tak? - powiedział spokojnym głosem.
- Wiesz, ze nie o to mi chodziło.
- Tak! Tobie jak zwykle o co innego chodzi. Ja wychodzę, nie będę z jakąś szmatą i jej nowym kochasiem spędzał czasu.
- O nasz wielki kozak Harry Styles idzie do swoich co? Masz rację, zastąp sobie teraz mnie jakąś ociekającą seksem 40-stką.
- Czy ty w ogóle siebie słyszysz? - podszedł do mnie bliżej.
- Tak doskonale, a co prawda boli? - spojrzałam mu prosto w oczy.
On nie odpowiedział nic tylko wyszedł... Po prostu pojechał. Może i dobrze, ja na pewno nie będę mu ustępowała, nie ma takiej opcji. Wróciłam do naszych..znaczy moich gości. Posiedzieliśmy jakiś czas przy herbacie dopóki Adam nie dostał od kogoś telefonu i musieli się zbierać. Anka doskonale widziała i na pewno słyszała, że się pokłóciliśmy ale nie miałyśmy szansy o tym nawet porozmawiać bo był Adam, więc trochę nie wypadało.
- Później zadzwonię. - powiedziała przyjaciółka przytulając mnie.
- Okej, będę czekała. - uśmiechnęłam się lekko.
Pożegnaliśmy się i pojechali a ja ponownie zostałam sama z Oliverem który zaczął strasznie płakać. Płakał kolejne 2 godziny i nie mogłam go opanować. Zupełnie nie wiedziałam co się dzieję. Zadzwoniłam do mamy i poprosiłam żeby przyjechała. Do Harrego nie miałam najmniejszego zamiaru dzwonić po tym jak się zachował. On jest tak narwany, że nie da się z nim normalnie wyjaśnić czegoś bo on od razu się obraża i odchodzi od problemów. Po krótkim czasie przyjechała mama, a Oli cały czas płakał. Nie wiedziałam co mu jest, przecież wcześniej było wszystko w porządku.
- Ja nie wiem Weronika co mu jest, jedźmy do szpitala. - powiedziała mama.
- Dobrze, tylko spakuje rzeczy.
Położyłam wciąż płaczącego... raczej drącego się Olivera i poszłam na górę po jakieś jego ubranka i innego potrzebne rzeczy. Po chwili zeszłam i ruszyłyśmy w drogę. Przez cały czas Oli płakał.. Kiedy dojechałyśmy do szpitala szybko popędziłyśmy i od razu zobaczyłam położną która do mnie przychodzi.
- Dzień dobry, co się stało? - spytała zdezorientowana.
- Dzień dobry, właśnie nie wiem. W momencie zaczął płakać i od jakiś 3 godzin w ogóle nie przestaje.
- Już się nim zajmujemy, niech panie poczekają chwileczkę. - powiedziała i wzięła małego.
- Nie dzwonisz do Harrego? - zapytała mama.
- Już.. już dzwonie. - powiedziała niechętnie.
Odeszła na bok i wykręciłam jego numer. 1 sygnał, 2, 5, 10... i nic. Nie odbierał. Pierdole go, pewnie już jakąś posuwa i ma wyjebane na cały świat... - pomyślałam a łzy napłynęły mi do oczu z bezradności. Jak zwykle, jak coś się wali to wszystko na raz. Nie dość, że coś jest mojemu synowi i nawet nie wiem co i nie mogę mu pomóc to jeszcze jego tatuś... Boże za jakie grzechy.. Wróciłam i ponownie usiadłam koło mamy. - Nie odbiera.
- Nie płacz córeńko, będzie dobrze. - mama pogłaskała mnie po policzku.
Po chwili zaczął dzwonić mój telefon, to był Harry. Znowu udałam się w poprzednie miejsce i odebrałam.
- Co chciałaś? - usłyszałam jego obrażony głos.
- Jestem w szpitalu... - mówiłam przez łzy. - Z Oliverem.
- Co?! Co się stało? - spanikował.
- Płakał i nie chciał przestać, nie wiem co się dzieje. - płakałam.
- Zaraz tam będę.. W naszym szpitalu?
- Tak.
Rozłączyłam się a w tej chwili przyszła pielęgniarka i powiedziała, że Oli ma problem z oddychaniem. Ja stanęłam jak wryta i nie wiedziałam co zrobić. Pielęgniarka wróciła do sali w której było moje dziecko. Usiadłam na fotelu i płakałam. Byłam bezradna, nie mogłam pomóc mojego małemu synkowi... Nawet nie wiedziałam co mu jest. Za chwilę przyjechał Harry który wpadł do szpitala i szukał mnie wzrokiem, kiedy już udało mu się nas dostrzec podbiegł do mnie i uklęknął.
- Co się dzieje? - spytał przerażony.
- Oliwer.... nie wiem, ma jakiś problem z oddychaniem.. - wybuchłam płaczem. - Harry jemu się nie może nic stać.. - popatrzyłam na niego i dostrzegłam w jego oczach łzy.
Chłopak mocno mnie przytulił i usiadł koło mnie trzymając za rękę. Po 10 minutach zaproszono nas do gabinetu gdzie leżał mały.
- Musimy mu zrobić prześwietlenie, nie wiemy co jest przyczyną jego płaczu. - powiedział lekarz.
Usiadłam na fotelu a przy mnie Harry który trzymał Olivera na rękach, a lekarz go badał. Oli wciąż płakał i zaczął się przyduszać, wpadłam z straszną panikę i nawet nie patrzyłam. Kiedy w pewnym momencie spojrzałam na Stylesa dostrzegłam, że łzy spływają mu po policzkach.
- Przykro mi ale.. - zaczął lekarz.


środa, 5 września 2012

Rozdział 24

O 8 Harry przyjechał. Posiedział chwilę i niestety musieliśmy się pożegnać. Będę za nim tęskniła i mam nadzieję, że on za nami też.
- Masz codziennie dzwonić! - powiedział przytulając mnie.
- Ty dzwoń jak już będziesz mógł gadać, bo jak macie jakieś próby to nie będę cie katowała telefonami skarbie. - pocałowałam go.
- Dobra, ale odbieraj bo do ciebie jest się nieraz ciężko dodzwonić. - zaśmiał się.
- Okej okej.. Będę tęsknić, wracaj szybko.
- Obiecuję, że najszybciej jak się tylko da. I jak już Oluś trochę podrośnie będziecie latali z nami. - uśmiechnął się.
- To fajnie, a teraz leć bo się spóźnisz. - odprowadziłam go do drzwi. - To pa! I pilnuj mi się tam! - zagroziłam mu palcem i pocałowałam na pożegnanie.
- Będę grzeczny, ale jeszcze muszę opić Olivera. Więc....
- Więc?
- Więc kocham cię. papa. - ponownie mnie pocałował.
Zamknęłam drzwi i postanowiłam się ogarnąć i dom do póki mały śpi. Niestety ktoś niespodziewanie zapukał do drzwi. Poszłam otworzyć a moim oczom ukazała się Anka.
- Hej... - powiedziała nieśmiało i lekko się uśmiechnęła.
- Cześć. - zrobiłam to samo.
- Ugh... - jęknęła. - Weronika posłuchaj..Przepraszam.. - przerwałam jej.
- Wejdź do środka nie będziemy gadały w drzwiach.
- Dzięki. - odparła.
Weszłyśmy do domu i usiadłyśmy w jadalni przy stole.
- Przepraszam ... - zaczęła ponownie Anka. - Byłaś, jesteś i będziesz najbliższą i najcudowniejszą osobą jaką poznałam, strasznie mi cie brakuję. Byłaś dla mnie jak siostra, żałuję tego co zrobiłam i była to najgłupsza rzecz w moim życiu której okropnie żałuję... Wybacz mi... - popłynęła jej łza po policzku.
- Ania... - poje oczy zaszkliły się.
- Wiem, jestem najgorszą przyjaciółką na świecie, bo zrobiłam takie świństwo, ale proszę... daj mi szansę. Bardzo za tobą tęsknie.. Za naszymi odpałami, imprezami, nawet zakupami a najbardziej za tym, że byłaś zawsze przy mnie i na nikogo nie mogłam tak liczyć jak na ciebie.
- Też tęskniłam.... - uśmiechnęłam się.
Obie wstałyśmy i mocno się przytuliłyśmy. Wyłyśmy jak najęte i dzięki takim sytuacją i ludziom się żyję. Brakowało mi jej jak cholera.. Na pewno nigdy o tym nie zapomnę co się wydarzyło ale minęło tyle czasu, że oswoiłam się z tą myślą i żyję mi się cudownie.
- Jeszcze raz przepraszam... - powiedziała.
- Wiem i więcej nie przepraszaj.. Cieszę się, że tu jesteś. - pokazałam szereg zębów.
- Jeśli tak to opowiadaj co tam u ciebie. Od jakiegoś czasu odnowiłam kontakt z Natką i Louisem, więc się trochę dowiedziałam i jestem na bieżąco. - poszła w moje ślady.
- To dobrze bo nie chce mi się wszystkiego opowiadać.
- No a jak z Harrym i dziecko? - spytała.
- Dobrze.. - byłam zakłopotana i nie wiedziałam co powiedzieć.
- Wera rozmawiaj ze mną tak jak zawszę proszę, bez żadnych skrupułów i na lajcie. To co było między mną a Harrym to przeszłość, wyleczyłam się z tego i teraz mam nowego chłopaka.
- Okej, przepraszam. Po prostu nie wiedziałam jak ty to możesz odebrać.
- Jest spoko, no i mów dalej.
- No więc, jest dobrze. Teraz polecieli do Szkocji i za tydzień mają wrócić i po powrocie Harry ma się do mnie wprowadzić.
- To super. A mam jeszcze jedno pytanie... Nie wiem czy mogę.. - zakłopotała się.
- Wal śmiało!
- To prawda, że to dziecko Zayna? - powiedziała, a ja spodziewałam się tego pytania.
- Tak. - uśmiechnęłam się mimowolnie. - To dziecko Zayna, ale on go nie wychowuje. Nawet kazał mi usunąć tą ciążę, ale nigdy w życiu nie zrobiłabym tego. Prawowitym ojcem jest Harry i jest to w dokumentach. I mam nadzieję, że już tak zostanie. - uśmiechnęłam się.
- To dobrze, cieszę się, że w końcu Ci się układa.
- No a co to za chłopak mów! - zaśmiałam się.
- A taki jeden sobie chłopaczek. - również się zaśmiała. - Nie no, poznałam go w barze i tak jakoś się zaczęło. Ale on jest z Polski...
Pogadałyśmy tak jeszcze przez chwilę dopóki obie nie usłyszałyśmy płaczu Olivera. Pobiegłam na górę i mały już nie spał i był czas na karmienie. Wzięłam go na dół, Anka się nim zajęła a ja robiłam dla niego mleko. Ann była nim zachwycona. Po nakarmieniu Olusia zadzwonił mi telefon, był to Harry który chciał oznajmić, że już dolecieli. Nie chciałam mu opowiadać przy przyjaciółce i w ogóle przez telefon o zaistniałej sytuacji, więc postanowiłam, że opowiem mu wszystko jak wróci. Po jakimś czasie Anka poszła, ale umówiłyśmy się jutro na jakiś spacer.
Tak minął kolejny tydzień. Spotykałam się z dziewczynami i byłam u siostry i rodziców. Mały rósł z dnia na dzień a ja nie mogłam się nadziwić. Harry dzwonił parę razy dziennie i kazał wysyłać sobie zdjęcia Olivera. Mówił, że fanki gratulują jemu i każą przekazać mi gratulację o nowym potomku. Jak dzwonił był bardzo szczęśliwy , ale wciąż powtarzał, że tęskni i chce już przy nas być. Z jednej strony również się ciszyłam, bo też za nim tęskniłam, a z drugiej co chwila telefon i oczywiście musiałam każdy odbierać bo jak nie to CBŚ by wysłał, żeby sprawdzili co się dzieje. Tydzień minął a do drzwi zadzwonił dzwonek, poszłam szybko otworzyć z nadzieją, że Harry za nimi stoi i nie myliłam się.
- Cześć słońce. - powiedział i mocno mnie przytulił.
- Siemka. - pocałowałam go namiętnie.
- Ale się stęskniłem... - uśmiechnął się. - A gdzie mały? - spytał.
- Leży w bujaczce.
Styles wziął Olivera na ręce i przywitał się z nim. Oli był chyba szczęśliwy i również stęsknił się za tatą.... Tatą... hmm jak to ładnie brzmi. - pomyślałam.
- Boże kochanie, mam Ci tyle do opowiedzenia. - uśmiechnął się.
- Ja tobie też. - odparłam ucieszona.

poniedziałek, 3 września 2012

Rozdział 23

Nie spaliśmy przez całą noc. Z tego wszystkiego nie chciało nam się nawet spać. Harry leżał koło mnie a przy nas Oliver. Cały ten czas spędziliśmy tylko we troje.
- Chyba wyglądam strasznie. - powiedziałam cicho żeby nie obudzić synka.
- Puknij się w głowę. - zaśmiał się. - To, że nie masz makijażu nie znaczy, że brzydko wyglądasz, bo jak dla mnie zawsze ślicznie. - ucałował mnie w czoło.
- Chce już stąd wyjść i wracać do domu..
- Zobaczymy, może już jutro was wypiszą.
- Mam nadzieję.
- A co do mieszkania.. - nie skończył bo mu przerwałam.
- Zamieszkamy u mnie? - popatrzyłam na niego.  - Nie chce więcej zamieszania,  w domu jest już wszystko urządzone dla małego..
- Dobrze. - przerwał mi i dał buziaka.
O 6 przyszedł lekarz z jakimiś witaminami żebym połknęła. Tak minęły kolejne parę godzin.
- Jedź do domu odpocznij, ogarnij się i dopiero przyjedz. Bo jesteś tak zmęczony..
- Nie, zostaję z tobą. Chcę dziś z wami wrócić do domu. - uśmiechnął się.
- Musisz jeszcze swoje rzeczy przetransportować do mnie.
- Wiem, spokojnie damy radę. Wy jesteście teraz najważniejsi a nie jakieś rzeczy.
Niedługo po tym przyjechali moi rodzice. Kiedy zobaczyli, że jest ze mną Harry i jak się zajmuję małym przez ten czas co są w szpitalu byli bardzo zadowoleni. I nie mogli się napatrzeć na Olivera, stwierdzili, że jest bardzo do mnie podobny a ja się mogłam tylko cieszyć.  Przekładali go z rąk na ręce ale jemu się to podobało. Rodzice chwile jeszcze posiedzieli i zaraz pojechali. Po tym pielęgniarki przyniosły mi obiad który zjadłam na pół z Harrym. Ja nakarmiłam Olivera a on znowu poszedł spać a my włączyliśmy sobie telewizję, ale szybko tego pożałowaliśmy... We wszystkich kanałach z wiadomościami gadali tylko o nas. "Weronika urodziła chłopca! Czy ojcem jest Harry Styles?", "Dlaczego nie chcą pokazać dziecka?" i inne tego typu sformułowania. Fotoreporterzy stali pod szpitalem i czekali aż któreś z nas wyjdzie żeby go dopaść. To było okropne.. To są jakieś sępy i szuje, inaczej ich się nie da nazwać, no ale co .. to w końcu ich praca. Wyłączyliśmy telewizor i cieszyliśmy się ciszą, gdy tu nagle zza drzwi wyłoniła się mama Harrego. Nigdy jej osobiście nie poznałam i nie wiedziałam, że nastąpi to tak szybko. W życiu bym się nie spodziewała, że tu przyjdzie a co gorsze zobaczy mnie w takie odsłonie.. Ale lepiej tak niż bym miała milion pięćset kilogramów tapety na ryju i uważała się za 8 cudo świata.
- Dzień dobry. - powiedziała uśmiechnięta.
- Cześć mamo! - podbiegł do niej ucieszony loczek.
- Dzień dobry. - odparłam zaskoczona.
- Przepraszam, że tak bez zapowiedzi. - dodała.
- Nie, nic się nie stało. - uśmiechnęłam się.
- Siadaj mamo. - powiedział Harry wskazujący na krzesło.
- Już, zaraz. Bo my jeszcze nie miałyśmy okazji się poznać. - podeszła do mnie kobieta. - Miło mi jestem Anna. - uściskała mnie.
- Weronika, mi również.
- Ślicznie wyglądasz. - dodała po chwili uśmiechając się ciepło.
- Dziękuję, Ale czuję się ja wieloryb. - zaśmiałam się.
- Co ty opowiadasz. Każda by chciała tak wyglądać po porodzie. No a to nasze małe słoneczko. Boże jaki on jest śliczny. - wzięła go na ręce. - Ale w ogóle do ciebie nie podobny synku. - popatrzyła na Harrego.
- Bo to... - nie dałam mu dokończyć tylko popatrzyłam momentalnie na niego ze wzrokiem "masz nic nie mówić". - A z resztą nie ważne, kiedy indziej o tym pogadamy. - uśmiechnął się, a ja poczułam ulgę bo Ann się o nic nie dopytywała.
Chwile posiedziała i również pojechała bo miała coś to załatwienia a jak to sama powiedziała " chciałam zobaczyć swojego wnuczka". Tak swojego... Było mi głupio, że nie zna prawny, ale nie chciałam żeby ktokolwiek dowiadywał się tego w taki sposób. Bo nie był to ani czas ani miejsce. Na pewno kiedy już stąd wyjdę, pojedziemy do niej i oboje wszystko wyjaśnimy. Nie wiem jak ona to przyjmie no ale trudno, jakoś będzie musiała. Po chwili przyszedł lekarz.
- Mam dla Pani dobre wieści. - uśmiechnął się.
- Tak? - odparłam.
- Wychodzi dziś Pani. Chcieliśmy jeszcze was przytrzymać jeden dzień na obserwacje małego, ale jest wszystko w porządku, więc żegnamy.
- To wspaniale. Dziękuję bardzo.
Po tej wiadomości Harry spakował moje rzeczy, ja ubrałam Olivera i siebie i ruszyliśmy do domu. Był tak podekscytowana, że wreszcie wracam i będę już u siebie, z osobami które najbardziej kocham. W domu przywitał nas Parys który był szaleńczo szczęśliwy i którego od razu wypuściliśmy na dwór bo on dobrych 12 godzin nie był na dworze. Ale jest przyzwyczajony więc jakoś dał radę. Rozpakowałam rzeczy, płożyłam się w sypiali a koło siebie Olusia i zaczęłam go karmić. Nie karmiłam piersią bo nigdy nie było to dla mnie czymś fascynującym, wręcz było to dla mnie niesmaczne. Zaraz przyszedł do nas Harry który położył się z drugiej strony małego.
- Pójdę się wykąpać. Posiedź z nim chwile, on zaraz pewnie pójdzie spać a jak nie to weź go na ręce czy ..- przerwał mi.
- Wera, spokojnie. Wiem co mam z nim zrobić okej? Krzywda mu się ze mną nie stanie, nie martw się kochanie i idź się wykąp i odpocznij chwilę bo Ci się należy.
- Dobrze, przepraszam. Kocham cię. - podeszłam i go pocałowałam.
- Ja ciebie też. - odparł z uśmiechem.
Ja poszłam się umyć i odprężyć. Nie mogłam siedzieć za długo jeszcze w gorącej wodzie którą uwielbiam więc weszłam tylko pod prysznic. Mogłam się odprężyć i zaznać chwilę spokoju choć Oliver był grzeczny i nie sprawiał problemów. Ale każdy potrzebuje chwili odsapnięcia, nawet tą chwilę. Po wyjściu z łazienki poszłam do garderoby się ubrać i wróciłam do moich dwóch mężczyzn. Harry siedział na brzegu łóżka a na rękach trzymał słodko śpiącego Olusia. Wyglądali przepięknie, a ja sama do siebie się uśmiechnęłam. Później Styles włożył małego do jego łóżeczka a my zeszliśmy na dół z elektroniczną nianią w ręku. Położyliśmy głośniczek na stole i zalegliśmy na kanapie. Ten relaks długo nie potrwał bo do drzwi zapukała Natka z chłopakami oprócz Zayna z czego się cieszyłam.
- Cześć śliczności moje. - powiedziała przyjaciółka.
- No Hej! - dodali wszyscy i po kolei podchodzili do mnie by się przytulić.
- No gratuluję stary. - pierwszy powiedział Liam i uściskał Harrego, a za nim reszta.
- Oli jest na górze bo śpi ale jak chcecie to idźcie i go zobaczcie. - powiedziałam.
- Dobra. - powiedzieli wszyscy podekscytowani.
- Ale cisza ma być! - powiedziała stanowczo Natka. - Jak ktoś mi go obudzi to od razu dostaje po twarzy. - zaśmiała się.
Poszli na górę i zaraz zeszli. Zaczęli mówić jaki jest śliczny i w ogóle. Byli strasznie nim podekscytowani. Zaraz Harremy zadzwonił telefon, był to Paul.
- Paul tobie i mi również pogratulował i przypomniał o wylocie. - zaczął loczek.
- O jakim wylocie? - zdziwiłam się.
- Jutro mamy lecieć do Szkocji na tydzień. Dać tam parę koncertów. Nie mówiłem Ci nic?
- No właśnie nie..
- Ja pierdole, zapomniałem.. Przepraszam.
- Dobrze przecież nie jestem zła. - uśmiechnęłam się.
Kłamałam.. Byłam zła, ale nie mogę nic na to poradzić. To jego praca i muszę być na to przygotowana, że może go nie być. Przecież już to samo przeżyłam z Zaynem, ale jeszcze wtedy nie miałam dziecka. Jakoś muszę sobie dać radę i dam.
Później doszła jeszcze Paula z Dawidem i Leną. Oni też pierwszy raz widzieli Olivera. Nie mogłyśmy z siostrą pogadać bo mieliśmy innych gości ale na pewno niedługo będziemy miały okazję. Po jakimś czasie wszyscy się zebrali razem z Harrym. Musiał jechać z chłopakami, bo rano mają wylot a tutaj nie ma żadnych rzeczy. Ale rano ma podjechać bo mówi, że się strasznie stęskni przez ten tydzień i codziennie będzie dzwonił, albo kilka razy dziennie. Ja położyłam Olivera do jego łóżeczka i sama do swojego. Przed snem dostałam jeszcze sms'a od Harrego który napisał "Kocham was bardzo, do zobaczenia jutro i dobranoc <3". Ja oczywiście odpisałam " My ciebie też i słodkich snów <3". Chwilę jeszcze poleżałam i zasnęłam. Budziłam się w nocy kilka razy bo mały trochę marudził a byłam wyczulona na każdy jego ruch, ale nawet to mnie nie przestraszyło, że mogę sobie nie dać rady czy coś w tym rodzaju. Właśnie pomyślałam, że dam radę i zrobię wszystko co dla Oliego najlepsze.


__________________________________________
No i jest długo wyczekiwany rozdział. Dziękuję jeszcze raz kochani za takie miłe komentarze! Na prawdę jest je miło czytać. Uwielbiam was i jeszcze raz dzięki <3