czwartek, 26 lipca 2012

Rozdział 11

Rano wstałam ze strasznym bólem głowy. Zayna nie było koło mnie i dziwie się bo jest 12 a on nie śpi. Przeciągnęłam się i wstałam z łóżka, ogarnęłam się trochę, umyłam zęby i zeszłam na dół. Kiedy doszłam zobaczyłam, że na dole są już wszyscy.
- Cześć - powiedziałam z uśmiechem.
- Witaj królewno - krzyknął Harry
- No cześć - powiedziała jednocześnie reszta
- Dlaczego mnie nie obudziliście i gdzie mój chłopak? - podniosłam jedną brew.
- No a jak myślisz piękna? - odpowiedział Horan a Natka spiorunowała go wzrokiem za to ostatnie słowo skierowane do mnie.
- Hahaha, spoko Natka bez spiny. - uśmiechnęłam się. - Dobra idę do niego. - dodałam po chwili.
Założyłam szybko buty i wyszłam do Zayna który stał przed domem i palił. Podeszłam do niego i dałam buziaka a on się tylko uśmiechnął.
- Już od rana? - spytałam
- Słońce nie zaczynajmy już. - odpowiedział przewracając oczami.
- Nie zaczynam, ja też chce. Poproszę. - powiedziałam a chłopak strasznie się zdziwił.
- No tak do ciebie mówię. - dodałam
- No wszystkiego się spodziewałem ale tego nigdy - zaśmiał się podając mi paczkę i zapalniczkę.
- Dziękuję - odparłam biorąc jednego papierosa do ust i podpaliłam.
- I co już jutro wylatujesz i mnie zostawisz? - posmutniał
- Przestań bo wyrzuty sumienia będę miała, przecież i tak będziemy do siebie dzwonili codziennie. - dałam mu buziaka w policzek
- No niby tak - lekko się uśmiechnął. - Kocham cię - dodał po chwili.
Nic mu nie odpowiedziałam tylko przytuliłam się do niego. Od pewnego czasu zaczęło się coś ze mną dziać, nie wiedziałam co. Chodziło tylko o Zayna. Na początku myślałam, że go kocham ale od pewnego czasu tak jak by ta cała miłość zanikała. Uwielbiam na niego patrzeć, rozmawiać i ogólnie jego całego, ale ......... no właśnie jak zwykle jest jakieś ale.. W pewnym momencie myślałam czy to całe zauroczenie minęło, ale jeśli tak to było tylko to? Całe zauroczenie które wcześniej nazywałam miłością. Nie wiedziałam co o tym myśleć i co zrobić. Nawet nie miałam powodu, żeby zmienić do niego stosunek czy cokolwiek.. Więc dlaczego tak się dzieje? Sama już nie wiem, może to ja zgłupiałam i nie umiem docenić tego co mam... Ale pamiętam pierwsze poznanie z chłopakami, raczej z Harrym. On miał coś takiego hmm....nie wiem jak to nazwać, taki błysk w oku. W tamtym momencie poczułam coś czego wcześniej nie czułam, choć gdy zobaczyłam Zayna miałam motylki w brzuchu, lecz to nie było to samo. Ale Styles jest z moją przyjaciółką. To wszystko było już chore. Po jakiś 5 minutach przyszedł do nas Harry i Anka.
- Siemanko gołąbeczki - krzyknęła Anka podnosząc rękę na znak żeby daj jej piątkę.
- Yo Mama. - zaśmiałam się po czym spełniłam jej oczekiwanie tak samo jak Malik.
- Kurwa nie wysikałam się i muszę iść - dodała Ann
- No ja właśnie też muszę - odparł Zayn
- Ooooo nie Malik ja idę pierwsza.
- Wieśniaro mamy tu z 5 łazienek - powiedział sarkastycznie Zayn i zaczął się śmiać tak jak ja i Styles.
- Weź skończ, ja i tak idę na tą na dół - powiedziała Anka śmiejąc się
- Pfff, no ta jasne. Zobaczymy! - wykrzyczał Mulat po czym otworzył drzwi domu i zaczął biec w stronę toalety a za nim pognała Anka.
Ja z Harrym zostaliśmy sami przed domem, gdzie ja usiadłam na ławkę która stała koło nas. Siedziałam zamyślony i nawet nie zwróciłam uwagi, że loczek się przysiadł.
- O czym tak myślisz? - spytał patrząc na mnie tymi hipnotyzującymi zielonymi oczami.
- A tak o wszystkim. - uśmiechnęłam się w stronę chłopaka. Miałam nadzieję, że nie będzie już się dopytywał ale tak na prawdę byłam zamyślona tą całą sytuacją z Zaynem.
- Taaa jasne ... - powiedział
- No tak, sugerujesz coś? - lekko się uśmiechnęłam
- Nie, po prostu widzę po oczach, że coś jest nie tak. - odparł
Zastanawiałam się czy aż tak to widać? Czy tylko on potrafił to zauważyć bo Malik raczej nie zwrócił na to uwagi.
- Eee tam. - odpowiedziałam na odczepkę
- Nie "eee tam" tylko powiedz co się dzieję.
- Nic się nie dzieję, a nawet gdyby coś było dowiesz się w swoim czasie - uśmiechnęłam się
- Ty to jesteś jednak skryta.... Za mało o tobie wiem, to znaczy my wszyscy może oprócz twojego chłopaka. - również się uśmiechnął
- Na wszystko przyjdzie czas, może złe okoliczności są aby cokolwiek się o mnie dowiedzieć?
- Być może. No trudno poczekam na ten "moment" jak to nazwałaś. - puścił mi oczko a ja tylko się uśmiechnęłam.
- JESTEŚMY! - krzyknęli jednocześnie Zayn i Anką wychodząc na zewnątrz.
Zaczęliśmy się śmiać, pogadaliśmy jeszcze chwile, o moim wyjeździe i o innych rzeczach i wróciliśmy do środka do reszty załogi. Czas szybko mijał, na zegarze dostrzegłam, że jest już chwile po 15 a ja jutro o 6 miałam samolot do Polski. Po jakiś 30 minutach dopiero się zebrałam bo nikt nie chciał z początku mnie puścić a później każdy się, żegnał po 10 minut. Wreszcie dotarłam do samochodu i ruszyłam w drogę. Do siebie miałam parę minut więc w mgnieniu oka byłam już pod domem. Wysiadłam i szłam w stronę drzwi ale najpierw zobaczyłam, że coś jest w skrzynce pocztowej. Otworzyłam ją i przekręcając klucz w zamku starałam się wyjąc zawartość z koperty. Po wejściu do domu rzuciłam torbę na półkę stojącą na przedpokoju i usiadłam na kanapie z kopertą w ręku. Zdołałam ją szybko otworzyć i ujrzałam zaproszenie od Igora. Wysłał mi je ale i tak wcześniej zadzwonił i powiedział o urodzinach żebym wcześniej mogła się przygotować. Na szczęście nie musiałam się martwić o jakikolwiek prezent bo wszystko już było załatwione przez znajomych w Polsce. Zgadałam się z nimi i złożyłam na niespodziankę dla przyjaciela. Musiałam zacząć się pakować więc poszłam na górę, wyjęłam walizkę i zaczęło się. Cały zamęt. Póki sie nie obejrzałam była już 22, więc stwierdziłam, że muszę iść się umyć i uszykować ubrania na rano. Walizka cudnie spakowana już stała w moim pokoju a ja swobodnie poszłam do łazienki. Byłam w niej pół godzinki a kiedy wyszłam przysiadłam jeszcze na chwilę do laptopa, aby sprawdzić co dzieję się na świecie. Posiedziałam tak z godzinę i poszłam do sypialni. Byłam już zmęczona a z resztą przed 4 musiałam wstać. Położyłam się pod kołdrę i jeszcze wysłałam Zaynowi sms'a bo obiecałam, że jak będę szła spać to napiszę. I po chwili usnęłam.

~ranek~
Była godzina za 3.48 kiedy wytarmosiłam się z łóżka, nie chciało mi się wstać, ale nie miałam za dużo czasu bo miałam kawałek drogi na lotnisko. Ogarnęłam się, zjadłam śniadanie, zniosłam walizkę na dół i o 4.30 byłam gotowa. Zamówiłam taxi a ona po 5 minutach już była. Wyszłam zamykając dokładnie drzwi a kierowca pomógł mi włożyć walizkę do auta. Droga na lotnisko zajęła pół godziny, więc miałam jeszcze godzinę do odlotu. Wysiadłam biorąc za sobą walizkę i ruszyłam w stronę odprawy. Bagaż już miała odprawiony więc ruszyłam dalej. Przez bramki na szczęście nic nie pikało więc nie musiałam nic zdejmować. Następnie miałam jeszcze sporo czasu więc wybrałam się do kawiarni która była przy milionie sklepików na lotnisku. Zamówiłam sobie kawę mrożoną i usidłam wygodnie na krześle. Czas minął szybko bo słyszałam tylko " Zapraszamy pasażerów lotu 624 do Polski do wyjścia B ". Słysząc te słowa dopiłam ostatni łyk kawy i ruszyłam w stronę wyjścia B. Kolejka była spora, ale szybko poszło, w mgnieniu oka już siedziałam na wyznaczonym mi miejscu. Chwilę przed wylotem siedząc już na fotelu napisałam sms'a do Zayna, że jestem już w samolocie i odezwę się jak wyląduje :*" nie musiałam czekać długo bo po dosłownie 20 sekundach on odpisał " Dobrze słońce, miłego lotu xx". Wyłączyłam telefon i schowałam do torby. Start jest moją ulubioną częścią podróży samolotem więc bacznie obserwowałam wszystko przez okno.
-


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz