Te 4 dni minęły błyskawicznie. Spotykałam się z Zaynem, dziewczynami i resztą 1D no i oczywiście wieczory spędzałam na uczeniu się. Bezustannie katowałam to samo ale mam nadzieje, że warto i egzamin dobrze mi pójdzie. Nadeszła chwila której obawiałam się przed te parę dni. Wstałam o 8.35 a egzamin miałam na 11 więc nie musiałam się aż tak śpieszyć, ale wolałam nie zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę. Po wstaniu z łóżka zeszłam na dół aby coś zjeść zabierając ze sobą telefon. Stojąc już przy wyspie w kuchni napisałam sms`a do Malika " Kocham Cię xx". Nie musiałam długo czekać na odpowiedz, ponieważ mój chłopak po dosłownie 20 sekundach zadzwonił.
- Ja ciebie też słoneczko - powiedział zaczynając rozmowę nawet bez cześć
- No to się cieszę - odparłam uśmiechając się
- A ty co tak wcześnie wstałaś? - zapytał
- Przecież te cholerne zaliczenie dzisiaj mam.
- Aaaaa... No taaa, zapomniałem.
- No niestety. No i właśnie zeszłam na śniadanie, zaraz idę się ogarnąć i jeszcze na chwilę przysiądę do książek żeby oby niczego nie zapomnieć.
- Ej ale nie spinaj się tak bo będziesz tak zestresowana, że zapomnisz wszystko.
- Ty mi mówisz żebym się nie stresowała? Zayn od praktycznie tygodnia kuję te idiotyczne nazwy które ledwo mogę w ogóle wymówić. - podniosłam głos
- Eeeej, ale nie krzycz! Okej rozumiem, już jesteś zestresowana więc już cię nie denerwuje. Powodzenia i kocham cię. Pa - powiedział spokojnym głosem
- Dobrze .... no ja ciebie też. Paa - odpowiedziałam ciepłym głosem
Rozłączyłam cie i położyłam telefon na wyspie, po czym zjadłam śniadanie i poszłam się szykować. Zajęło mi to godzinę, już o 10 byłam gotowa na wyjście ale miałam jeszcze jakieś pół godzinki do wyjścia więc usiadłam na kanapie a do ręki wzięłam notatki i zaczęłam ponownie czytać choć znałam je prawie na pamięć. Kiedy minęło 30 minut zaczęłam się zbierać do wyjścia, szybko wciągnęłam szpilki na nogi, wzięłam kluczki z szafki przy drzwiach, torebkę i udałam się do samochodu. Po 10 minutach byłam już przed uczelnią. Byłam strasznie zdenerwowana i aż sama na siebie zaczęłam być zła i mówiłam sobie, że będzie wszystko dobrze, zdam i luzik. Postawiłam auto blisko wejścia i udałam się do budynku. Do egzaminu było jeszcze jakieś 15 minut ale większość ludzi już siedziało na korytarzu. Zobaczyłam w tłumie Karolinę, koleżankę z ławki. Podeszłam do niej i usiadłam.
- Denerwujesz się? - spytała
- Tak, ale muszę się opanować. Już sama sobie działam na nerwy - zaśmiałam się
- Awww.. Mam to samo, no ale co ma być to będzie. Uczyłam się i wierze, że dam radę - uśmiechnęła się
- No racja, ja też! - zaczęłyśmy się równocześnie śmiać
Po chwili drzwi sali otworzyły się a zza nich wyłoniła się pani Sparkson która oznajmiła, że już czas. Wstałam z ławki i poszłam do sali. Przypadło mi miejsce przy samym biurku nauczycielki. No trudno, nie mam nic do ukrycia -pomyślałam. Usiadłam swobodnie kładąc torbę na parapecie przy którym siedziałam, wyjęłam tylko długopis z niej i wyczekiwałam. Pani Sparkson była promienną i miłą osobą. Zawsze na wykładach rzuciła jakimś żartem i umiała rozluźnić sytuację, nawet teraz.Rozdała kartki i wręcz wykrzyczała patrząc na zegar przy drzwiach sali " czas start!". Zaczęłam pisać, ku mojemu zdziwieniu podawałam odpowiedzi bez większych problemów. Wtedy zdałam sobie sprawę, że muszę się uspokoić i dam sobie radę. W sali była grobowa cisza, widziałam tylko jak nauczycielka cały czas spogląda przed okno siedząc przede mną. Nie zwracałam nawet na to uwagi tylko wczytywałam się w kolejne zadania. W pewnym momencie usłyszałam głośny dzwonek mojego telefonu dochodzący z torebki. Popatrzyłam momentalnie na Panią która mimo wszystko siedziała z uśmiechem patrząc na mnie i wyłączyłam telefon, zdążyłam zobaczyć tylko, że to był Zayn.
- Przepraszam bardzo, zapomniałam go wyłączyć. - powiedziałam ciszej w stronę nauczycielki
- Widzę, że chłopak się niecierpliwi. - uśmiechnęła się
- Skąd pani wie? - zapytałam ze zdziwioną miną
- Od jakiś 10 minut go obserwuję, ponieważ stoi przy samochodzie. I nie mogę powiedzieć przykuwa uwagę, masz szczęście - dodała
Nie myśląc nawet nad tym co mówię. - To Pani wie jak on wygląda?
- Nie zapominaj kochana, że to jest gwiazda i raczej połowa świata go zna - zaśmiała się cicho. - Dobra pisz pisz, nie przeszkadzam już.
Odpowiedziałam jej tylko uśmiechem. Po jakiś 7 minutach skończyłam. Wstałam z siedzenia a za sobą wzięłam kartkę z ławki i torebkę. Położyłam pracę na biurku i cicho powiedziałam "do widzenia" i wszyłam z sali. Z uśmiechem na twarzy wyszłam na zewnątrz gdzie zobaczyłam Zayna opartego o samochód który stał koło mojego. Od razu do niego podbiegłam i pocałowałam na powitanie.
- I jak Ci poszło?
- Wydaję mi się, że jest okej. Przynajmniej tak mi się wydaję i jestem z siebie zadowolona mimo wszystko brzydalu. - wytknęłam język
- No to się cieszę buraku. - powiedział śmiejąc się
- Buraku? - podniosłam jedną brew
- No taka jedna, śliczna, mądra, seksowna i soi przede mną. - odparł przysuwają się do mnie
- Jesteś bezczelny. - roześmiałam się. Jeśli taka jest fajna to dlaczego od buraków do niej lecisz brzydalu? dodałam po chwili
- Muszę jej nie raz podokuczać a ona mi... W końcu za tą ją kocham. - powiedział to z kamienną twarzą
- Idź się leczyć kotuś. - przytuliłam się do niego i pocałowałam w policzek
- To ty mnie od brzydali wyzywasz wredna babo. - odparł sarkastycznie
- Przecież wiesz, że dla mnie jesteś najpiękniejszy, najprzystojniejszy, najmądrzejszy i w ogóle naj naj naj. - odpowiedziałam wywijając oczami
- Kocham Cię wiesz? - powiedział ni stąd ni zowąd
- Tak Zayn wiem o tym, ja ciebie też. - uśmiechnęłam się słodko i spojrzałam mu prosto w oczy
Staliśmy tak z 10 minut po czym Malik zaproponował żebyśmy pojechali do niego po chłopaki robią jakiś obiad razem i mają być tam dziewczyny. Zgodziłam się, ale zanim wsiadłam do samochodu spojrzałam w okno sali w której pisałam egzamin i zobaczyłam w nim wpatrującą się w każdy nasz ruch Panią Sparkson która miała na twarzy uśmiech od ucha do ucha po czym pokazała kciuk do góry co miało znaczyć, że jest "OK" chodziło jej o mnie i Mulata. Zaczęłam się śmiać sama do siebie po czym weszłam do auta, odpaliłam i pojechałam za Zaynem w stronę ich domu. Po dosłownie 5 minutach byłam już na miejscu. Zayn czekał na mnie przed domem paląc papierosa. Wysiadłam i pognałam w stronę chłopaka.
- Miałeś nie palić ...
- Weronika wiem .. Nie zaczynajmy tego znowu proszę cię. - odparł wpatrując się bacznie w dym z papierosa
- Okej, jak sobie chcesz. - powiedziałam po czym weszłam do domu lekko zbulwersowana nie zwracając uwagi na Zayna.
Zaczynało być to coraz bardziej uciążliwe to jego całe uzależnienie. Nie dość, że śmierdziało od niego tymi fajkami czego nienawidziłam, to chodzi o jego zdrowie. Zatruwa się tym świństwem i wydaję jeszcze na to mnóstwo pieniędzy. Kiedy weszłam do domu zobaczyłam Harrego i Nialla którzy pichcili są w kuchni a resztę siedzącą na kanapie w salonie. Wchodząc powiedziałam głośno "siema" i każdy po kolei mi odpowiedział. Usiadłam na wysokim krześle w kuchni które stało przy wyspie na środku kuchni i przyglądałam się bacznie co oni tworzą.
- A gdzie Zayn? - spytał Niall
- Przed domem - odpowiedziałam
- Co robi? - dodał Nialler po chwili
- A co on może robić? Jara jak smok - dodał Harry
- Właśnie - uśmiechnęłam się lekko do chłopaka
- No taa... Nasz bad-boy wciąż niegrzeczny - zaśmiał się Horan
- Ej! A jak Ci poszedł ten egzamin? - zapytał Styles
- Nie wiem, nie znam jeszcze wyników ale myślę, że jest spoko.
- No to fajowsko. - odpowiedział Niall krojący paprykę
- Dobra nie gadajmy już o tym. Mam dziś ochotę na dobry melanż przed wyjazdem. - uśmiechnęłam się
- Przed jakim wyjazdem? - spytał loczek
- Lecę do Polski na parę dni. Mam urodziny przyjaciela i chce odwiedzić rodzinę i znajomych.
- Nawet nic nie powiedziałaś, wiesz ty co... A kiedy lecisz? - podpytywał Harry
- Za 2 dni rano
- Nie no to trzeba przy imprezować dziś, wypić za twój egzamin i za wyjazd. - dodał Niall. - I może jeszcze za Zayna żeby przestał tyle jarać.
- Hahaha, dobry żart... Wierzysz w to? - powiedziałam sarkastycznie
- No nie, aleee.... warto próbować - odparł blondyn
- Słyszałem! - krzyknął Malik wchodząc do domu i trzaskając za sobą drzwiami
- Miałeś słyszeć - również krzyknęłam
Z dziewczynami nakryłyśmy do stołu a chłopcy podali potrawy które własnoręcznie zrobili. Wszyscy usiedli i zaczęli zajadać. Jedzenie było bardzo smaczne. Kiedy skończyliśmy ucztę każdy po sobie sprzątnął i wstawił pięknie naczynia do zmywarki. Ja od tamtej pory gdy przyjechaliśmy tutaj nie zamieniłam słowa z Zaynem. Sama nie wiem dlaczego. Przecież nie mogę się złościć o coś takiego. Doskonale wiem, że nie rzuci palenia od "tak" - pomyślałam. Stwierdziliśmy, że pójdziemy na dwór i tam posiedzimy. Poszliśmy usiąść na altankę a Liam z Natką przynieśli szklanki, alkohol i napoje. Ja usiadłam koło Zayna i mocno go przytuliłam. On mimowolnie zrobił to samo ale wiedziałam, że on wie, że byłam na niego zła. I zaczęło się...... Na początku było grzecznie i każdy pił drinki, ale po jakimś czasie to zaczęło być za mało. Wódka zaczęła się lać. Było zabawnie. Większość towarzystwa później wylądowała w basenie. Impreza skończyła się po 4 nad radem. Nikt nie był trzeźwy więc nie miałyśmy wyjścia z Anką i Natką jak tylko spanie u chłopaków. Ja wstawiona razem z Malikiem który był taki pijany, że ledwo trzymał się na nogach i majaczył udaliśmy się do pokoju. Po drodze Zayn wywalił się na schodach a ja prawie sikała ze śmiechu, nie mogłam się powstrzymać, ale kiedy już to zrobiłam pomogłam mu wstać, wzięłam go pod rękę i kładąc go do łóżka znowu miałam napad śmiechu. Szybko go powstrzymałam kładąc sobie rękę na ustach i grzecznie położyłam się koło Zayna wtulając się w niego.
- Ja ciebie też słoneczko - powiedział zaczynając rozmowę nawet bez cześć
- No to się cieszę - odparłam uśmiechając się
- A ty co tak wcześnie wstałaś? - zapytał
- Przecież te cholerne zaliczenie dzisiaj mam.
- Aaaaa... No taaa, zapomniałem.
- No niestety. No i właśnie zeszłam na śniadanie, zaraz idę się ogarnąć i jeszcze na chwilę przysiądę do książek żeby oby niczego nie zapomnieć.
- Ej ale nie spinaj się tak bo będziesz tak zestresowana, że zapomnisz wszystko.
- Ty mi mówisz żebym się nie stresowała? Zayn od praktycznie tygodnia kuję te idiotyczne nazwy które ledwo mogę w ogóle wymówić. - podniosłam głos
- Eeeej, ale nie krzycz! Okej rozumiem, już jesteś zestresowana więc już cię nie denerwuje. Powodzenia i kocham cię. Pa - powiedział spokojnym głosem
- Dobrze .... no ja ciebie też. Paa - odpowiedziałam ciepłym głosem
Rozłączyłam cie i położyłam telefon na wyspie, po czym zjadłam śniadanie i poszłam się szykować. Zajęło mi to godzinę, już o 10 byłam gotowa na wyjście ale miałam jeszcze jakieś pół godzinki do wyjścia więc usiadłam na kanapie a do ręki wzięłam notatki i zaczęłam ponownie czytać choć znałam je prawie na pamięć. Kiedy minęło 30 minut zaczęłam się zbierać do wyjścia, szybko wciągnęłam szpilki na nogi, wzięłam kluczki z szafki przy drzwiach, torebkę i udałam się do samochodu. Po 10 minutach byłam już przed uczelnią. Byłam strasznie zdenerwowana i aż sama na siebie zaczęłam być zła i mówiłam sobie, że będzie wszystko dobrze, zdam i luzik. Postawiłam auto blisko wejścia i udałam się do budynku. Do egzaminu było jeszcze jakieś 15 minut ale większość ludzi już siedziało na korytarzu. Zobaczyłam w tłumie Karolinę, koleżankę z ławki. Podeszłam do niej i usiadłam.
- Denerwujesz się? - spytała
- Tak, ale muszę się opanować. Już sama sobie działam na nerwy - zaśmiałam się
- Awww.. Mam to samo, no ale co ma być to będzie. Uczyłam się i wierze, że dam radę - uśmiechnęła się
- No racja, ja też! - zaczęłyśmy się równocześnie śmiać
Po chwili drzwi sali otworzyły się a zza nich wyłoniła się pani Sparkson która oznajmiła, że już czas. Wstałam z ławki i poszłam do sali. Przypadło mi miejsce przy samym biurku nauczycielki. No trudno, nie mam nic do ukrycia -pomyślałam. Usiadłam swobodnie kładąc torbę na parapecie przy którym siedziałam, wyjęłam tylko długopis z niej i wyczekiwałam. Pani Sparkson była promienną i miłą osobą. Zawsze na wykładach rzuciła jakimś żartem i umiała rozluźnić sytuację, nawet teraz.Rozdała kartki i wręcz wykrzyczała patrząc na zegar przy drzwiach sali " czas start!". Zaczęłam pisać, ku mojemu zdziwieniu podawałam odpowiedzi bez większych problemów. Wtedy zdałam sobie sprawę, że muszę się uspokoić i dam sobie radę. W sali była grobowa cisza, widziałam tylko jak nauczycielka cały czas spogląda przed okno siedząc przede mną. Nie zwracałam nawet na to uwagi tylko wczytywałam się w kolejne zadania. W pewnym momencie usłyszałam głośny dzwonek mojego telefonu dochodzący z torebki. Popatrzyłam momentalnie na Panią która mimo wszystko siedziała z uśmiechem patrząc na mnie i wyłączyłam telefon, zdążyłam zobaczyć tylko, że to był Zayn.
- Przepraszam bardzo, zapomniałam go wyłączyć. - powiedziałam ciszej w stronę nauczycielki
- Widzę, że chłopak się niecierpliwi. - uśmiechnęła się
- Skąd pani wie? - zapytałam ze zdziwioną miną
- Od jakiś 10 minut go obserwuję, ponieważ stoi przy samochodzie. I nie mogę powiedzieć przykuwa uwagę, masz szczęście - dodała
Nie myśląc nawet nad tym co mówię. - To Pani wie jak on wygląda?
- Nie zapominaj kochana, że to jest gwiazda i raczej połowa świata go zna - zaśmiała się cicho. - Dobra pisz pisz, nie przeszkadzam już.
Odpowiedziałam jej tylko uśmiechem. Po jakiś 7 minutach skończyłam. Wstałam z siedzenia a za sobą wzięłam kartkę z ławki i torebkę. Położyłam pracę na biurku i cicho powiedziałam "do widzenia" i wszyłam z sali. Z uśmiechem na twarzy wyszłam na zewnątrz gdzie zobaczyłam Zayna opartego o samochód który stał koło mojego. Od razu do niego podbiegłam i pocałowałam na powitanie.
- I jak Ci poszło?
- Wydaję mi się, że jest okej. Przynajmniej tak mi się wydaję i jestem z siebie zadowolona mimo wszystko brzydalu. - wytknęłam język
- No to się cieszę buraku. - powiedział śmiejąc się
- Buraku? - podniosłam jedną brew
- No taka jedna, śliczna, mądra, seksowna i soi przede mną. - odparł przysuwają się do mnie
- Jesteś bezczelny. - roześmiałam się. Jeśli taka jest fajna to dlaczego od buraków do niej lecisz brzydalu? dodałam po chwili
- Muszę jej nie raz podokuczać a ona mi... W końcu za tą ją kocham. - powiedział to z kamienną twarzą
- Idź się leczyć kotuś. - przytuliłam się do niego i pocałowałam w policzek
- To ty mnie od brzydali wyzywasz wredna babo. - odparł sarkastycznie
- Przecież wiesz, że dla mnie jesteś najpiękniejszy, najprzystojniejszy, najmądrzejszy i w ogóle naj naj naj. - odpowiedziałam wywijając oczami
- Kocham Cię wiesz? - powiedział ni stąd ni zowąd
- Tak Zayn wiem o tym, ja ciebie też. - uśmiechnęłam się słodko i spojrzałam mu prosto w oczy
Staliśmy tak z 10 minut po czym Malik zaproponował żebyśmy pojechali do niego po chłopaki robią jakiś obiad razem i mają być tam dziewczyny. Zgodziłam się, ale zanim wsiadłam do samochodu spojrzałam w okno sali w której pisałam egzamin i zobaczyłam w nim wpatrującą się w każdy nasz ruch Panią Sparkson która miała na twarzy uśmiech od ucha do ucha po czym pokazała kciuk do góry co miało znaczyć, że jest "OK" chodziło jej o mnie i Mulata. Zaczęłam się śmiać sama do siebie po czym weszłam do auta, odpaliłam i pojechałam za Zaynem w stronę ich domu. Po dosłownie 5 minutach byłam już na miejscu. Zayn czekał na mnie przed domem paląc papierosa. Wysiadłam i pognałam w stronę chłopaka.
- Miałeś nie palić ...
- Weronika wiem .. Nie zaczynajmy tego znowu proszę cię. - odparł wpatrując się bacznie w dym z papierosa
- Okej, jak sobie chcesz. - powiedziałam po czym weszłam do domu lekko zbulwersowana nie zwracając uwagi na Zayna.
Zaczynało być to coraz bardziej uciążliwe to jego całe uzależnienie. Nie dość, że śmierdziało od niego tymi fajkami czego nienawidziłam, to chodzi o jego zdrowie. Zatruwa się tym świństwem i wydaję jeszcze na to mnóstwo pieniędzy. Kiedy weszłam do domu zobaczyłam Harrego i Nialla którzy pichcili są w kuchni a resztę siedzącą na kanapie w salonie. Wchodząc powiedziałam głośno "siema" i każdy po kolei mi odpowiedział. Usiadłam na wysokim krześle w kuchni które stało przy wyspie na środku kuchni i przyglądałam się bacznie co oni tworzą.
- A gdzie Zayn? - spytał Niall
- Przed domem - odpowiedziałam
- Co robi? - dodał Nialler po chwili
- A co on może robić? Jara jak smok - dodał Harry
- Właśnie - uśmiechnęłam się lekko do chłopaka
- No taa... Nasz bad-boy wciąż niegrzeczny - zaśmiał się Horan
- Ej! A jak Ci poszedł ten egzamin? - zapytał Styles
- Nie wiem, nie znam jeszcze wyników ale myślę, że jest spoko.
- No to fajowsko. - odpowiedział Niall krojący paprykę
- Dobra nie gadajmy już o tym. Mam dziś ochotę na dobry melanż przed wyjazdem. - uśmiechnęłam się
- Przed jakim wyjazdem? - spytał loczek
- Lecę do Polski na parę dni. Mam urodziny przyjaciela i chce odwiedzić rodzinę i znajomych.
- Nawet nic nie powiedziałaś, wiesz ty co... A kiedy lecisz? - podpytywał Harry
- Za 2 dni rano
- Nie no to trzeba przy imprezować dziś, wypić za twój egzamin i za wyjazd. - dodał Niall. - I może jeszcze za Zayna żeby przestał tyle jarać.
- Hahaha, dobry żart... Wierzysz w to? - powiedziałam sarkastycznie
- No nie, aleee.... warto próbować - odparł blondyn
- Słyszałem! - krzyknął Malik wchodząc do domu i trzaskając za sobą drzwiami
- Miałeś słyszeć - również krzyknęłam
Z dziewczynami nakryłyśmy do stołu a chłopcy podali potrawy które własnoręcznie zrobili. Wszyscy usiedli i zaczęli zajadać. Jedzenie było bardzo smaczne. Kiedy skończyliśmy ucztę każdy po sobie sprzątnął i wstawił pięknie naczynia do zmywarki. Ja od tamtej pory gdy przyjechaliśmy tutaj nie zamieniłam słowa z Zaynem. Sama nie wiem dlaczego. Przecież nie mogę się złościć o coś takiego. Doskonale wiem, że nie rzuci palenia od "tak" - pomyślałam. Stwierdziliśmy, że pójdziemy na dwór i tam posiedzimy. Poszliśmy usiąść na altankę a Liam z Natką przynieśli szklanki, alkohol i napoje. Ja usiadłam koło Zayna i mocno go przytuliłam. On mimowolnie zrobił to samo ale wiedziałam, że on wie, że byłam na niego zła. I zaczęło się...... Na początku było grzecznie i każdy pił drinki, ale po jakimś czasie to zaczęło być za mało. Wódka zaczęła się lać. Było zabawnie. Większość towarzystwa później wylądowała w basenie. Impreza skończyła się po 4 nad radem. Nikt nie był trzeźwy więc nie miałyśmy wyjścia z Anką i Natką jak tylko spanie u chłopaków. Ja wstawiona razem z Malikiem który był taki pijany, że ledwo trzymał się na nogach i majaczył udaliśmy się do pokoju. Po drodze Zayn wywalił się na schodach a ja prawie sikała ze śmiechu, nie mogłam się powstrzymać, ale kiedy już to zrobiłam pomogłam mu wstać, wzięłam go pod rękę i kładąc go do łóżka znowu miałam napad śmiechu. Szybko go powstrzymałam kładąc sobie rękę na ustach i grzecznie położyłam się koło Zayna wtulając się w niego.
Dobre <3 K.
OdpowiedzUsuńdziena najcz <3
Usuńoooo dobre dobre dobre! *_* <3 hihi
OdpowiedzUsuń